SONDA. Rząd tnie wynagrodzenia samorządowców. Jakie będą tego skutki?
Brak przepisów przejściowych spowoduje problemy
● ekspert Związku Powiatów Polskich
Zgodnie z rozporządzeniem następuje zmiana limitów wynagrodzenia zasadniczego, a tym samym i składników zależnych od jego wysokości. Inne elementy wygrodzenia pozostają niezmienione, a to powoduje, że ogólna skala obniżki będzie mniejsza niż 20 proc. Co więcej, nie wszyscy objęci proponowanymi zmianami mają ustalone wynagrodzenie na poziomie maksymalnym, co oznacza, że redukcja wynagrodzeń może nie być potrzebna w ogóle albo będzie niewielka. Ale nie o samą wysokość obniżki chodzi, tylko tryb prac nad zmianami. Wprowadzenie ich w pospiechu, w trakcie kadencji, stanowi złamanie swoistej umowy społecznej. Wynagrodzenia w sektorze publicznym są co do zasady niższe niż w sektorze komercyjnym, ale przynajmniej cieszyły się określoną stabilnością. Jeśli teraz, w imię doraźnych potrzeb politycznych, dokonywane są cięcia, to jaką gwarancję mogą mieć samorządowcy, że nie nastąpi obcięcie pensji o kolejne 20, 25 czy 30 proc.?
Cięcia to krok w kierunku honorowego pełnienia urzędu
● dyrektor instytutu prawa na Wydziale Prawa w Warszawie SWPS
Niektóre składowe samorządowego uposażenia, np. dodatek stażowy, są częściowo pochodną wynagrodzenia zasadniczego. Tak więc realnie obniżka może być bardziej dotkliwa.
Pytanie, na ile jest to zgodne z Europejską Kartą Samorządu Lokalnego (EKSL)? Jej art. 7 stanowi, że "status przedstawicieli wybieranych do władz lokalnych powinien zapewniać swobodne wykonywanie ich mandatu". Dalej w tym samym artykule stwierdza się, że "status ten powinien zapewnić wyrównanie finansowe odpowiednio do kosztów poniesionych w związku z wykonywaniem mandatu oraz, w razie potrzeby, wyrównanie finansowe za utracone zyski lub też wynagrodzenie za wykonaną pracę, jak również odpowiednie ubezpieczenie społeczne". Artykuł 7 EKSL niewątpliwe dotyczy radnych, ale odnosi się także do organów wykonawczych, bo w końcu także wójtowie, burmistrzowie i prezydenci są wybierani bezpośrednio i mają mandat społeczny. Rodzi się więc pytanie - czy przy dość skomplikowanym systemie wynagradzania samorządowców nie została przekroczona pewna granica, skoro mowa o redukcji rzędu 20 proc.?
Cięcia to krok w kierunku honorowego pełnienia tych urzędów, czyli poszukiwania takich osób, które będą miały z czego żyć, nie szukając źródła zarobkowania w samorządach. Czy negatywnie wpłynie to na chęć kandydowania do samorządu? Odpowiadając ironicznie: na samych kandydatów pewnie nie, ale na ich małżonków już tak. Bo to już nie jest problem tylko kandydata, ale całej jego rodziny, która będzie musiała rozważyć, czy warto, by włodarz pracował w tym samym miejscu za mniejsze pieniądze. Odgórna, wręcz dekretowa, redukcja wynagrodzenia wójta jest pierwszym krokiem w kierunku zachowań korupcyjnych. O wysokości jego wynagrodzenia powinna decydować rada lub mieszkańcy w drodze referendum.
Im mniejsze zarobki, tym większe ryzyko patologii
● były członek Rady Służby Cywilnej, dyrektor Centrum Studiów Samorządu Terytorialnego i Rozwoju Lokalnego Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego
Zmniejszenie wynagrodzenia może zniechęcić zarówno do startu w wyborach samorządowych po raz pierwszy, jak i ubiegania się o reelekcję. Bardziej prawdopodobny wydaje się ten pierwszy wariant, bo cięcia ograniczają możliwości startu osobom, które być może zarabiają podobnie w sektorze prywatnym i myślały o zaangażowaniu się w lokalną politykę, a teraz sobie to przekalkulują i zobaczą, że będą stratne. W przypadku osób już pełniących funkcje w samorządach działa dodatkowo motywacja - zależy im na dokończeniu pewnych projektów inwestycyjnych, realizacji zaprojektowanych wizji rozwoju lokalnego czy zachowaniu dotychczasowej pozycji. Z tego powodu kwestia niższych zarobków nie musi być w ich przypadku aż taka kluczowa.
Niestety, im mniejsze zarobki, tym większe prawdopodobieństwo zachowań patologicznych w samorządach. Redukcje negatywnie wpłyną na jakość kapitału ludzkiego, bo do samorządu zaczną trafiać osoby mniej wykwalifikowane lub niemające innego pomysłu na życie.
To, kogo najbardziej dotkną obniżki, należy rozpatrywać m.in. poprzez pryzmat kosztów utrzymania. W pewnych gminach te koszty są mniejsze, dlatego najbardziej mogą je odczuć burmistrzowie i prezydenci zasobnych miast.
Zachowanie rządu jest nieeleganckie, nie zmienia się zasad w trakcie kadencji
● przewodniczący sejmowej komisji samorządowej (Kukiz’15)
Powiem tak: drogi rządzie, nie idź tą drogą. Nie możemy licytować w dół, lecz w górę. Przecież na wolnym rynku zarobki raczej idą do góry. Niestety merytoryka i fachowość musi kosztować. Tak więc albo szukamy zawodowców i praktyków, a więc stawiamy na jakość, albo machamy na to ręką i godzimy się na to, że przypadkowość jest ważniejsza. Dziwi mnie, że rząd nie widzi tego, ile zarabiają wójtowie niewielkich miejscowości, a ile prezydenci dużych miast czy marszałkowie. Tu dysproporcje są niekiedy wręcz rażące. Zachowanie rządu jest nieeleganckie, nie zmienia się zasad w trakcie kadencji. Czy gdyby politycy zastosowali ten pomysł powszechnie, ludzie by się ucieszyli? To łamie zasady współżycia społecznego.
Przywileje nie są dane raz na zawsze
● współautor zmian w nowym kodeksie wyborczym (PiS)
Objęcie pewnej funkcji w samorządzie nie wiąże się z tym, że pewne rzeczy, a zwłaszcza związane z tym przywileje czy zarobki, dane są raz na zawsze. Życzyłbym sobie, byśmy dojrzeli do dyskusji, w której będziemy mogli rozmawiać bez głosów natury populistycznej o uposażeniach ważnych osób w państwie. Optymalnym rozwiązaniem według mnie jest strukturyzowanie zarobków, zaczynając od najwyższych funkcji w państwie do tych najniższych - począwszy od prezydenta do szeregowych urzędników, by ich zarobki były zgodne z pełnioną funkcją. Wyciągnięcie przez część opozycji sprawy nagród do walki politycznej sprawia, że dyskusja merytoryczna raczej nie istnieje. Natomiast społeczeństwo oczekuje od nas, by relacje między wynagrodzeniami polityków a przeciętnymi wynagrodzeniami w gospodarce były inne niż obecnie. Wprowadzając redukcje wynagrodzeń parlamentarzystów i samorządowców, odpowiedzieliśmy na te oczekiwania. ⒸⓅ
Rozmawiał i notował: Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu