Dość życia na kredyt i niefrasobliwego zarządzania
Jakub Banaszek: By miasto wyszło z kryzysu, potrzebna jest restrukturyzacja zadłużenia i przeprowadzenie planu naprawczego. Nie ma innej drogi – zamierzamy m.in. przeprowadzić restrukturyzację w urzędzie i minimalizować wydatki związane z komunalnymi spółkami
fot. Materiały prasowe
Jakub Banaszek prezydent Chełma
Twierdzi pan, że po wygranych wyborach zastał pan pustkę w miejskiej kasie. Jaka jest faktyczna sytuacja Chełma?
Chełm to 63-tysięczne miasto, z którego w ostatnich latach wyjechało kilka tysięcy osób, a bezrobocie wynosi prawie 12 proc. W skali kraju to duży odsetek. Tegoroczny budżet miasta to 435 mln zł dochodów i 455 mln zł wydatków. To oznacza 20-milionowy deficyt. Źródłami pokrycia deficytu mają być przychody pochodzące ze sprzedaży papierów wartościowych wyemitowanych przez miasto. A to wszystko przy i tak bardzo wysokim zadłużeniu długoterminowym. Wieloletni plan finansowy zakłada w kolejnych latach obniżkę wydatków o ok. 40 mln zł corocznie. Wszystko wskazuje więc na to, że Chełm przekroczy dopuszczalne wskaźniki zadłużenia. Poza tym założenia budżetowe na ten rok są nierealistyczne. Założono np. dochody ze sprzedaży majątku gminy na poziomie 12 mln zł, czego nie jesteśmy w stanie zrealizować. Podobnie jest z założoną dywidendą z miejskich spółek w wysokości 4 mln zł. Mamy osiem spółek, z czego sześć jest w tak tragicznym stanie, że należy się liczyć z możliwością ich bankructwa. Ich zadłużenie waha się od 6 do nawet 10 mln zł. Przykładowo spółka Chełmskie Linie Autobusowe ma ponad 10 mln zł nierozliczonych strat z lat ubiegłych, a ostatnie autobusy zostały kupione w latach 90. XX w. Spółka funkcjonowała dzięki pożyczkom zaciąganym w parabankach, ponieważ nie mogła już korzystać z kredytów bankowych. Inna spółka, Miejskie Przedsiębiorstwo Energii Cieplnej, ma prawie 7 mln zł strat, bo nie wykupiono praw do emisji CO2. Liczono bowiem, że poziomy emisji będą niższe, a dodatkowo nie wykonywano żadnych projektów infrastrukturalnych w ostatnich latach. To powoduje, że w ciągu najbliższych trzech lat muszę wydać ok. 70 mln zł na dostosowanie ciepłowni do odpowiednich standardów, bo kończy się użyteczność kotłów. Na dzisiaj wiemy, że we wrześniu zabraknie środków na wynagrodzenia. Ponadto toczące się w mieście projekty inwestycyjne zostały niedoszacowane na ponad 20 mln zł, a ich realizacja jest poważnie zagrożona. Przykładem może być inkubator przedsiębiorczości czy rewitalizacja staromiejskiego pl. Łuczkowskiego. Mówiąc wprost – w przeszłości Chełm konsumował więcej niż zarabiał. Do tego dochodziło niefrasobliwe zarządzanie oraz brak pomysłu na miasto w obliczu postępującej depopulacji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.