Lepszy wróbel w garści?
Dochody gmin z podatków dochodowych rosną, ale powoli. Po drugiej stronie są podatki lokalne, na które samorządy mają wpływ. Niewiele z nich decyduje się na ich obniżanie, bo, jak mówią, to opłaca się tylko najbogatszym
Czy podatki lokalne mogą być narzędziem przyciągania nowych mieszkańców? Zwłaszcza tych bardziej przedsiębiorczych? Zapewne tak – przecież wysokość lokalnych obciążeń, które w pewnych granicach mogą regulować samorządy, jest kartą przetargową m.in. w negocjacjach z potencjalnymi inwestorami, wśród których są nie tylko międzynarodowe koncerny, lecz także polscy mali i średni przedsiębiorcy. Teoretycznie nic nie stoi także na przeszkodzie, by np., obniżając stawkę podatku od nieruchomości, przekonywać potencjalnych mieszkańców do osiedlenia się, pracy czy prowadzenia działalności gospodarczej na terenie tej a nie innej gminy. I wzmacniać rynek pracy, co powinno się przekładać także na dochody gmin. Problem w tym, że wpływy z PIT nie zależą od samorządu – można tylko szacować, ile powinno z ich tytułu wpłynąć do gminnej kasy. Podatki lokalne można zaś dokładnie wyliczyć. A wielu gmin nie stać na luksus przyszłych zysków, gdy bieżące potrzeby trzeba spełniać już dziś.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.