Asysta zdała egzamin
Osoby pomagające potrzebującym rodzinom to strzał w dziesiątkę. Dzięki nim zmniejszyła się liczba dzieci przekazywanych do domów dziecka
Zwiększyła się też liczba rodzin, które lepiej sobie radzą. Kłopot jest jeden: asystentów jest za mało, bo brakuje pieniędzy. To główne wnioski kontroli NIK, która przyjrzała się pracy asystentów.
Indywidualna pomoc dla rodzin została wprowadzona trzy lata temu. Asystenci pomagają tym najbardziej niezaradnym w rozwiązywaniu codziennych problemów. Uczą je, jak mają wydawać pieniądze, robić zakupy, ale też znaleźć pracę. Jak przyznają sami asystenci, zakres ich zadań zależy od kłopotów danej rodziny.
Z analizy NIK, która wzięła pod lupę zadania ponad 100 takich pracowników, wynika, że w 44 proc. przypadków udało się doprowadzić do poprawy relacji z dziećmi i umiejętności wychowawczych. W jednej czwartej przypadków rodzice zaczęli szukać pracy, podobna liczba rodzin rozpoczęła leczenie z uzależnień. Ośmiu rodzinom udało się odzyskać dzieci.
- Pracowałam z młodym ojcem, który sam wychowywał małe dziecko. Nadużywał alkoholu - opowiada jedna z asystentek z Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej (MGOPS) w Połczynie-Zdroju. - Wystarczyła wszywka. Lek dali księża, ja uczestniczyłam w zabiegu w klinice. Od kilku miesięcy jest trzeźwy - opowiadała w badaniu. I dodawała, że: "głównym motywatorem było dziecko, ja pomogłam przezwyciężyć strach. Obecnie pomagam mu szukać pracy".
Iwona Burdzińska, dyrektor GOPS w Mielnie-Unieściu, podkreśla, że w takich sytuacjach ważna jest praca zespołowa. - Asystent spotkał się z koordynatorem pieczy, rodzinami: zastępczą i biologiczną, oraz pedagogiem szkolnym. I udało się. Dwoje dzieci wróciło do rodzin biologicznych - mówi. Dodaje jednak, że rodziny nadal wymagają pomocy.
Efekty zdaniem kontrolerów NIK są zauważalne. W gminach, które sprawdzili, liczba rodzin mających trudności w wypełnianiu funkcji opiekuńczo-wychowawczych zmniejszyła się w latach 2012-2014 o 17 proc.
Na tym jednak pozytywne strony się kończą. NIK zwraca uwagę, że kłopotem jest zbyt duża rotacja asystentów, brak szkoleń dla nich, zbyt duża liczba rodzin zostająca pod nadzorem jednego opiekuna, niskie wynagrodzenie oraz niejasne przepisy dotyczące współpracy z sądami.
Niemal połowa zapytanych przez NIK gmin (w latach 2012-2014) miała problemy z zatrudnieniem asystentów przede wszystkim z powodu braku funduszy, mimo że część środków dostają z Ministerstwa Pracy. Kłopotem okazał się termin przekazywanych pieniędzy. Ośrodki pomocy społecznej otrzymywały dofinansowanie z ministerialnych dotacji dopiero w połowie roku. Aby zapewniać ciągłość pracy asystentów na początku roku, musiały same znaleźć środki. Ta kilkumiesięczna zwłoka w przepływach dotacji okazywała się dla samorządów zbyt dużym obciążeniem.
Kolejnym problemem była rezygnacja z pracy przez asystentów: 37 proc. z 188 przepytanych opiekunów kończyło zajęcia wraz z końcem umowy. Jednym z powodów były niskie zarobki: ok. 2,5 tys. zł brutto. Skarżyli się też, że nie otrzymują zwrotu za przejazdy i telefony. - Często dzieci albo inni członkowie rodziny dzwonili do mnie w nocy, tzn. puszczali sygnał, a ja musiałam oddzwaniać, gdyż wiedziałam, że oni nie mają nic na koncie, a coś złego się dzieje - opowiadał asystent z GOPS w Dębem Wielkim. I dodawał, że niejednokrotnie w nocy jechał do rodziny, aby sprawdzić osobiście sytuację.
Na pracy asystentów negatywnie odbija się też zbyt duża liczba rodzin, którą mają pod opieką. Zdaniem 60 proc. przepytanych asystentów maksymalnie powinno być ich 10 (jest średnio 15 na jednego opiekuna). W Miękini urzędnicy uznali, że najlepsze efekty uzyskają, jeśli jeden opiekun będzie miał jedną rodzinę. Uważają, że to gwarancja sukcesu.
NIK zwraca też uwagę, że ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej nie reguluje zasad współpracy asystentów z kuratorami sądowymi.
- NIK proponuje znowelizowanie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, które wprowadzi obowiązek współpracy asystentów rodziny z kuratorami sądowymi wtedy, kiedy realizują oni jednocześnie zadania wobec tej samej rodziny - mówi Paweł Biedziak, rzecznik NIK.
Od stycznia 2015 r. każda gmina powinna zatrudniać asystenta.
@RY1@i02/2015/130/i02.2015.130.00000070c.802.jpg@RY2@
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu