Ledwo żywy program „Za życiem”
Część form pomocy przewidzianych w rządowym programie pozostaje martwa, bo samorządy nie sięgają po pieniądze na ich zapewnienie
W politycznej wojnie o wyrok Trybunału Konstytucyjnego program „Za życiem” ma być koronnym dowodem na to, że Zjednoczona Prawica wszechstronnie wspiera rodziny z osobami niepełnosprawnymi. Problem w tym, że rzeczywiste efekty programu, o których informują wojewodowie w sprawozdaniach z jego realizacji, dalekie są od imponujących. Tak jest chociażby w przypadku mieszkań chronionych, które mają przygotowywać dorosłych z niepełnosprawnościami do samodzielnego życia. Są województwa ‒ choćby mazowieckie czy świętokrzyskie – w których w 2019 r. żaden samorząd nie zawnioskował o przyznanie pieniędzy na ich uruchomienie. Podobnie jest z placówkami przeznaczonymi dla osób z autyzmem: jest ich zbyt mało w stosunku do potrzeb, a przykładowo w woj. lubuskim lub łódzkim nie powstała w zeszłym roku ani jedna. W tym ostatnim regionie nie było też w 2019 r. ani jednego powiatu świadczącego usługi opieki wytchnieniowej, która miała odciążać opiekunów zajmujących się niepełnosprawnym członkiem rodziny. W woj. podlaskim były tylko cztery takie samorządy.
‒ Nie zgadzam się z opinią, że samorządy nie chcą korzystać z programu „Za życiem”, bo bywa z tym różnie. Trzeba natomiast pamiętać, że każda gmina podejmuje decyzje odpowiedzialnie, zwłaszcza w przypadku przedsięwzięć, których finansowanie ma charakter okresowy i które potem gminy będą musiały utrzymywać z własnych bud żetów – tłumaczy Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.