Gminy w kryzysie bezdomności
Samorządy szukają oszczędności. Urzędnicy mówią, że są bezradni. To samo słychać w schroniskach
– Dotąd wydawaliśmy 150 obiadów. Teraz stać nas będzie tylko na 30 posiłków dziennie dla ludzi w schronisku. Ci, którzy przyjdą do nas z ulicy, już go nie dostaną. Miałam 3 zł na dzienne wyżywienie, ale będę musiała zejść z tej kwoty – mówi Elżbieta Żukowska-Bubienko, szefowa Stowarzyszenia „Ku Dobrej Nadziei”, które w Białymstoku prowadzi ogrzewalnię, noclegownię i schronisko. Miasto oszczędza i zamierza przeznaczyć ok. 700 tys. zł mniej na walkę z bezdomnością. „Budżet Białegostoku na 2020 r. to plan wielkich liczb, ale małych możliwości” – czytamy w oświadczeniu urzędu miasta. Jest tam tłumaczenie, że cięcia dotknęły różnych dziedzin.
– Zwolnienia dotkną osoby zatrudnione w kuchni oraz asystentów osób bezdomnych, którzy pomagali im wyrabiać dowody osobiste, szukać pracy, dojechać do urzędu. Noclegownie będą otwarte tylko w nocy, bo trzeba będzie zmniejszyć liczbę opiekunów – ocenia Elżbieta Żukowska-Bubienko.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.