Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie wszystkie urzędy zwolnią

3 lipca 2018

● Dyrektorzy, którzy wcześniej zwalniali urzędników, nie będą już musieli tego robić

Rząd wydłuży do końca 2011 roku termin na zwolnienie co najmniej 10 proc. kadry

Z redukcji wyłączeni będą działacze związkowi, ochronę zyskają też inne grupy

Przekazany do konsultacji w sierpniu projekt ustawy o racjonalizacji zakładał, że urzędy muszą do lutego 2011 roku przedstawić informacje o stanie zatrudnienia na koniec września tego roku. Później - do końca czerwca - zwolnić 10 proc. załogi.

- Mamy obietnice ministra Michała Boniego, że w ostatecznej wersji projektu ten termin zostanie przedłużony do końca 2011 roku - mówi Jacek Olbrycht, dyrektor generalny Ministerstwa Obrony Narodowej.

Pierwotny projekt o redukcji zatrudnienia w urzędach zakładał, że zwolnień nie unikną chronieni działacze związkowi. Wskazywali jednak, że możliwość swobodnego ich zwalniania narusza ich konstytucyjne prawo. W dodatku takie działania byłyby niezgodne z konwencją nr 151 Międzynarodowej Organizacji Pracy, której stroną jest Polska. Jak ustaliśmy, Rządowe Centrum Legislacji uważa inaczej. Mimo to Michał Boni uległ naciskom związków i w ostatniej wersji projektu działacze związkowi nie zostaną pozbawieni ochrony.

Na kolejne ustępstwa liczył też Sławomir Brodziński, szef Służby Cywilnej, który domagała się, aby z redukcji zatrudnienia włączeni byli urzędnicy mianowani, a wśród nich również absolwenci Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. Jest ich 6 tys. Michał Boni, przyznał, że to szlachetne, że szef staje w obronie urzędników, ale ostatecznie dla tej grupy wyłączenia nie będzie.

W obronie urzędników mianowanych stają też inne osoby wpływające na korpus służby cywilnej.

- To jest elita urzędników, którzy są dobrze wykształceni i znają języki, a kompetencje mają potwierdzone przez egzamin państwowy - mówi prof. Józefina Hrynkiewicz, była dyrektor Krajowej Szkoły Administracji Państwowej.

Dodaje, że urzędy będą mogły swobodnie zwalniać niewygodnych dla kierowników fachowców, którzy nie wykonują ślepo poleceń, ale działają zgodnie z przepisami.

Michał Boni nie godzi się na wyłączenie ze zwolnień urzędników mianowanych, ale zrobił wyjątki dla innych. Łagodne traktowanie obiecał tym urzędom, które zajmą się obsługą prezydencji Polski w UE. Ponadto zwolnieniami, co zakłada pierwotny projekt ustawy, nie zostaną też objęci m.in. główni księgowi, kierownicy, audytorzy pracownicy służb bhp i pełnomocnicy do spraw informacji niejawnej.

Zwolnień nie muszą się też obawiać pracownicy zatrudnieni w urzędach zatrudniających do 20 pracowników oraz pracownicy Kancelarii Sejmu, Senatu, Prezydenta, Najwyższej Izby Kontroli, Państwowej Inspekcji Pracy, Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i wojewódzkich sądów administracyjnych.

Szefowie urzędów w swych uwagach do projektu krytykują te wyłączenia. Jednak wyłączone urzędy wskazują, że rządowe zwolnienia byłby niekonstytucyjne.

- Mamy trójpodział władzy i trudno jest sobie wyobrazić na przykład, że prezes Sądu Najwyższego przedstawia premierowi sprawozdanie z przeprowadzonej redukcji - wskazuje Ewa Polkowska, szefowa kancelarii Senatu.

Podkreśla, że wystarczy im zmniejszyć budżety, aby zmusić je do redukcji zatrudnienia.

Jak ustaliliśmy, rząd nie wpisze do ustawy więcej urzędów i stanowisk niepodlegających redukcji. Jednak Michał Boni w czasie prowadzonych konsultacji obiecał wyłączenie tym urzędom, które udowodnią, że redukcje już przeprowadziły lub są w ich trakcie. Mechanizm będzie prosty.

Ustawa generalnie wskaże, że urząd musi zwalniać 10 proc. załogi i utrzymać ten stan przez dwa lata. Jeśli jednak urząd udowodni, że w ciągu ostatnich lat (dokładna ich liczba nie jest jeszcze przesądzona) zwalniał pracowników, będzie mógł uniknąć 10-proc. redukcji. Zagwarantuje mu to wydane przez premiera rozporządzenie. Może tak się na przykład stać w przypadku ZUS. Zredukował on zatrudnienie od 2005 roku o prawie 2,8 tys. pracowników - pracuje ich o 6 proc. mniej. Podobnie jest w resorcie obrony narodowej, gdzie redukcja rozpoczęła się już od marca tego roku. Do stycznia 2012 roku planuje zwolnić 4,6 tys. pracowników, a tym roku około 2,5 tys. To więcej niż przewiduje projekt o redukcji zatrudnienia.

- Kancelarii premiera poprosiła nas o poinformowanie, które urzędy już rozpoczęły redukcję i na jaką skalę - mówi Jacek Olbrycht.

Rząd zostawił sobie jeszcze jedną furtkę. Premier będzie mógł w rozporządzeniu wykluczyć z 10-proc. redukcji także te urzędy, które będą przekonywać, że zmniejszenie liczby urzędników może doprowadzić do zakłócenia bezpieczeństwa państwa lub ochrony zdrowia środowiska lub nawet dziedzictwa narodowego. W praktyce może to wyglądać tak, że niemal wszystkie urzędy będą domagać się zwolnień, a jeśli otrzyma je jeden kolejny, będzie mógł się powoływać na jego przykład.

do 1 lipca 2011 roku musi zostać zakończona w urzędach redukcja zatrudnienia

można zwalniać działaczy związkowych

poza nielicznymi wyjątkami wszystkie urzędy miały zwalniać 10 proc. kadry

do 31 grudnia 2011 roku zakończona zostanie redukcja zatrudnienia

nie będzie można zwalniać działaczy

urzędy, które już zwalniały wcześniej, nie będą objęte redukcją

@RY1@i02/2010/201/i02.2010.201.183.006a.001.jpg@RY2@

Zasady zwalniania urzędników

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.