Mazurskie ekomariny - dwie pieczenie na jednym ogniu
Na Mazurach powstaje właśnie sieć ekologicznych przystani żeglarskich. To świetny przykład na to, jak dbałość o środowisko może służyć interesom branży turystycznej
Latem na Mazurach uprawiają żeglarstwo dziesiątki tysięcy ludzi. Żeglarze to często ludzie zamożni. Dają zarobić mazurskim firmom nastawionym na turystów, ale w wielu przypadkach są jednocześnie zagrożeniem dla tamtejszych jezior. Chodzi o to, że wiele istniejących na Mazurach portów i przystani żeglarskich nie ma instalacji do odbierania ścieków z jachtów. Co gorsza, na niektórych jeziorach w województwie warmińsko-mazurskim (np. na popularnym wśród wodniaków Jezioraku) brakuje miejsc na przystaniach, więc niektórzy cumują na dziko, na naturalnych nabrzeżach. To sprawia, że część żeglarzy, nie mając co zrobić ze ściekami ze swych łódek, spuszcza je gdzie popadnie, często prosto do jezior lub na ich brzegach. To samo niejednokrotnie robią ze śmieciami. Nie trzeba chyba udowadniać, że jest to dużym zagrożeniem dla tamtejszych akwenów, czymś, co buduje negatywny wizerunek Mazur w oczach turystów.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.