Dziennik Gazeta Prawana logo

Zadłużony? Zobacz, gdzie szybko eksmitują

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Nawet jeden na 200 mieszkańców może zostać pozbawiony mieszkania

DGP przeprowadził sondę w największych polskich miastach: jak często w ostatnich trzech latach podejmowały próby eksmitowania lokatorów. Odpowiedziało nam 11 z nich.

Zdecydowanym liderem jest Warszawa. Stołeczny ratusz co prawda nie gromadzi w jednym miejscu danych odnośnie do pozwów o eksmisję (odsyła nas do dzielnic), jednak okazuje się, że od 2010 do 2012 r. odbyło się aż 6312 postępowań sądowych w tej sprawie.

Drugi w kolejności Kraków złożył w tym okresie 2677 pozwów o eksmisję, a dalej są Szczecin - 2109 i Poznań - 1520 (w tym przypadku mowa o liczbie wyroków eksmisyjnych). Z przepytanych przez nas miast najmniej pozwów złożyły władze Rzeszowa - tylko 92.

Ranking wygląda inaczej, gdy te dane odniesiemy do liczby mieszkańców. Wówczas na pierwszym miejscu znajdzie się Szczecin - tam decyzji gminy o eksmisji spodziewać się może jeden na 194 mieszkańców. W Warszawie taki los spotkać może jedną na 261 osób, w Katowicach - jedną na 278, a w Krakowie - jedną na 283 osoby. Względnie spokojnie spać mogą mieszkańcy Kielc i Rzeszowa (gdzie współczynnik ten wynosi odpowiednio: jeden na 1181 oraz jeden na 1956 osób).

Zdaniem ekspertów tak duża rozpiętość, jak np. między Warszawą a Rzeszowem, wynika z różnic w cenach nieruchomości lub najmu. Im wyższy czynsz, tym większe niebezpieczeństwo popadnięcia w długi. Do tego dochodzi stan infrastruktury komunalnej - jeśli jest w kiepskim stanie, ludzie są mniej skłonni płacić.

Ale zdaniem Marka Wójcika ze Związku Powiatów Polskich różnice w liczbie pozwów o eksmisję występują nawet w obrębie tego samego miasta. - Dzieci urodzone na warszawskim Wilanowie żyją dłużej o 16 lat od tych z Pragi. Do tego dochodzą ogromne różnice w stopie bezrobocia czy wykształceniu. Można się domyślać, gdzie jest więcej wniosków o eksmisję - sugeruje Wójcik.

Z kolei Zbigniew Kubiński, szef Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości, uważa, że nie wszystkie miasta radzą sobie z uciążliwymi lokatorami. - Mimo że czynsze na wolnym rynku są dużo wyższe niż komunalne, to tam tych zaległości jest dużo mniej. To wynika przede wszystkim ze sprawności władz miasta i niedopuszczania do powstawania zaległości. A nie wszystkie miasta są dobrymi gospodarzami - ocenia. Dodaje, że ustawa o ochronie lokatorów zapewnia faktyczną bezkarność lokatorów, gdy chodzi o odpowiedzialność finansową czy ich eksmisję. - Paradoksalnie ci najbiedniejsi, np. emeryci i renciści, płacą najrzetelniej. Bardzo często nie płacą ci, których stać, ale którzy zdają sobie sprawę ze słabości ustawy i to wykorzystują - mówi Kubiński.

Jak mówi nam Milena Świątek ze stołecznego ratusza, najczęstszym powodem żądania przez miasto eksmisji (poprzedzonej wypowiedzeniem umowy najmu) są zaległości czynszowe. - To 65-70 proc. wszystkich prowadzonych postępowań sądowych - wskazuje. Kolejne powody to zajmowanie lokalu bez tytułu prawnego, np. po śmierci najemcy (18-23 proc. spraw), podnajem bez zgody wynajmującego (ok. 4 proc.) czy niezamieszkiwanie najemcy w lokalu (ok. 3 proc.).

@RY1@i02/2013/110/i02.2013.110.00000020c.802.jpg@RY2@

Eksmisje w miastach od 2010 roku

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.