Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Zderegulować odstrzał: samorządy kontra dziki

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Chcą odszkodowań i prawa do likwidacji dzikiej zwierzyny na swoim terenie

Problem dzikiej zwierzyny, dewastującej gospodarstwa rolne czy zabijającej zwierzęta hodowlane dotyczy całej Polski. W lipcu zeszłego roku rolnicy z woj. podlaskiego protestowali przed Urzędem Wojewódzkim w Białymstoku przeciwko zbyt niskim rekompensatom za powstałe w ten sposób szkody. To samo działo się w woj. lubelskim, gdzie protestujący zablokowali drogę krajową nr 2.

Z danych GUS wynika, że z roku na rok rosną kwoty wypłacane posiadaczom upraw zniszczonych przez zwierzynę łowną (dziki, łosie, jelenie itp.). W sezonie 2009/2010 było to 50 mln zł, a w 2013/2014 - już ponad 75 mln.

Teraz do rolników dołączają samorządy. Zrzeszenie Gmin Województwa Lubuskiego w apelu do rządu i parlamentarzystów domaga się liberalizacji odstrzału. "Proponuje się zmianę przepisów w taki sposób, aby umożliwić dokonywanie kontrolnych odstrzałów również poza obwodami łowieckimi albo zwiększenie środków oddanych do dyspozycji zarządom województw na przeprowadzenie działań zapobiegawczych w sposób prawny i efektywny" - piszą samorządowcy.

Co tak naprawdę kryje się za tym postulatem? Reprezentujący lubuskie gminy Michał Zwolak, aplikant radcowski z Kancelarii Prawniczej Skibiński, wyjaśnia: - Na obszarach miejskich, w przeciwieństwie do terenów wiejskich, nie działają koła łowieckie i nie można tam przeprowadzać odstrzałów. Chodzi o wprowadzenie możliwości odstrzału dzikiej zwierzyny także w miastach, przede wszystkim na przedmieściach, bo głównie tam występuje problem. Trzeba to skonsultować z zainteresowanymi środowiskami i uregulować prawnie, gdyż rozwiązanie takie musi mieć charakter nadzwyczajny, niemniej wydaje się konieczne - przekonuje Michał Zwolak.

Na dowód gminy podliczają swoje straty. Gubin szacuje, że doprowadzenie do porządku gminnych terenów zielonych, jak również boisk i placów zabaw, zniszczonych przez dziki będzie kosztować ok. 24 tys. zł. Z kolei w gminie Torzym naprawa Orlika kosztowała 18 tys. zł. A Zielona Góra w latach 2013-2014 na odłowy dzików i lisów wydała ok. 100 tys. zł.

Nieprzypadkowo samorządy z woj. lubuskiego zaczęły teraz lobbować za taką możliwością. Z początkiem tego roku Zielona Góra wchłonęła administracyjnie sąsiednią gminę (tzw. obwarzankową). Oznacza to, że tereny dawnej gminy wiejskiej Zielona Góra są obecnie terenami miasta o tej samej nazwie. Tak więc do niedawna typowe wioski są traktowane już jako teren miasta. Problem dzikich zwierząt dalej występuje, ale strzelać do nich już nie wolno - można je tylko odławiać i wywozić do lasu.

Marek Matysek z Polskiego Związku Łowieckiego zgadza się, że odławianie i wywożenie dzikiej zwierzyny, nawet kilkaset kilometrów dalej, na dłuższą metę się nie sprawdza, bo zwierzęta i tak wracają. - W dodatku miasta się rozrastają, a to oznacza, że tereny, na których można strzelać do zwierząt, się kurczą - mówi. Choć zaznacza, że pomysł samorządów może być niemożliwy do zrealizowania. - Żaden myśliwy nie odważy się strzelać na terenie miasta - uważa Marek Matysek. I dodaje, że obecnie na terenach wiejskich odstrzał może być dokonywany w odległości co najmniej 100 metrów od zabudowań i 500 metrów od miejsc publicznych, takich jak szkoła.

Przeciwny pomysłom samorządów jest Cezary Wyszyński, prezes Fundacji Viva! Akcja dla Zwierząt. - Pamiętajmy, że mówimy o używaniu broni na terenach miejskich, co rodzi zagrożenie także dla ludzi - przestrzega. I dodaje, że faktycznie problem z dzikimi zwierzętami jest, ale odstrzał na większą skalę nie jest rozwiązaniem. - Mamy do czynienia z błędnym kołem: myśliwi dokarmiają zwierzęta, co sprzyja ich rozmnażaniu i ściąganiu w rejony zamieszkane przez ludzi. Teraz samorządy chcą do nich strzelać. Przede wszystkim nie możemy ingerować w ekosystem. Trzeba też skończyć z dokarmianiem dzikich zwierząt - radzi Cezary Wyszyński.

Odstrzał to niejedyna rzecz, jakiej domagają się gminy. Kolejna to odszkodowania za straty powodowane głównie przez dziki. Samorządy wskazują, że obecne przepisy (z ustawy o ochronie przyrody i prawo łowieckie) zakładają odpowiedzialność za szkody powstałe w gospodarstwach rolnych, co ich zdaniem "oznacza całkowity brak wsparcia zarówno dla pozostałych właścicieli, ale również dla gmin, które muszą na własny koszt usuwać uszkodzenia w mieniu komunalnym". Gminy wskazują, że 21 lipca 2014 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 126 ustawy o ochronie przyrody w sposób niezgodny z konstytucją różnicuje ochronę prawną właścicieli nieruchomości. Na razie właściciele innych gospodarstw niż rolne o odszkodowanie muszą za każdym razem walczyć przed sądem.

Gminy miejskie nie mogą liczyć dziś na żadne odszkodowania

@RY1@i02/2015/021/i02.2015.021.000001000.803.jpg@RY2@

Polska łowiecka

Tomasz Żółciak

 tomasz.zolciak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.