Gminy chcą mieć gaz i zabiegają o LNG. Cysterny już dowożą błękitne paliwo
Pojawienie się na polskim rynku gazu LNG otworzyło przed samorządami nowe możliwości - mogą uzyskać dostęp do błękitnego paliwa bez konieczności przyłączania do ogólnej sieci dystrybucyjnej
Jest szansa na lokalną gazyfikację...
Z niemal 2,5 tys. gmin w Polsce dostęp do gazu ziemnego ma jedynie 58 proc. To wynik poniżej unijnej średniej, przekraczającej 70 proc. Ale mamy ambitne plany, żeby zmniejszyć dystans do krajów wysokorozwiniętych. Do roku 2022 będąca częścią grupy kapitałowej PGNiG Polska Spółka Gazownictwa (PSG), największy operator systemu dystrybucyjnego gazu, który zarządza siecią 180 tys. km gazociągów, zamierza wydać na inwestycje w infrastrukturę ponad 11 mld zł. Część z tych środków zostanie przeznaczonych na budowę sieci, które rozprowadzą gaz skroplony (LNG), który w coraz większych ilościach jest sprowadzany do Polski. Dla PGNiG to czysty zysk, gazyfikacja z wykorzystaniem instalacji LNG jest nie tylko tańsza, ale także przebiega szybciej. Lokalne gazociągi powstały już m.in w Piszu, Olecku, Ełku czy Świętoszowie. W kolejnych 12 gminach trwają prace, natomiast do 2022 roku ma już działać około 60 instalacji LNG. I pewnie na tym nie koniec. PSG podjęła bowiem decyzję o wybudowaniu kosztem 25 mln zł zakładu, który będzie produkował kompletnie stacje regazyfikacji skroplonego gazu ziemnego. Zlokalizowana w podkarpackim Jarosławiu fabryka w 2019 r. będzie produkować 100 stacji rocznie.
RAMKA 1
Coraz więcej surowca płynie do Świnoujścia
Rosnąca popularność gazu w postaci skroplonej na krajowym rynku jest związana z oddaniem do użytku w czerwcu zeszłego roku gazoportu w Świnoujściu. Tą drogą może do Polski trafić nawet 5 mld m sześc. gazu rocznie. Planowane jest też powiększenie jego przepustowości do 7,5 mld sześc. To ilość odpowiadająca niemal połowie rocznego zużycia gazu w Polsce, które przekracza 16 mld m sześc. Z gazoportu korzysta tylko PGNiG - w sierpniu spółka podpisała umowę rezerwującą dla niej 100 proc. przepustowość instalacji. Do Świnoujścia trafiają dostawy realizowane w wyniku kontraktu podpisanego z Katarem. W przyszłym roku gazu z tego kierunku będzie dwa razy więcej niż dotychczas. Do gazoportu trafi ok. 2,7 mld sześc. surowca. Dodatkowo PGNiG, jako pierwsza firma w naszym regionie Europy, podpisała długoterminowy kontrakt na dostawy LNG ze Stanów Zjednoczonych. W latach 2018-2022 trafi do nas ok. 0,8-1 mld m sześc. skroplonego gazu. PGNiG kupuje ten surowiec także w transakcjach jednorazowych. Surowiec może być regzyfikowany (zamiana gazu ziemnego LNG w postaci skroplonej na postać gazową) w Świnoujściu, a następnie wpuszczany do sieci, jak również przelany do cystern. I to właśnie w ten drugi sposób będzie trafiał do lokalnych instalacji LNG, które buduje PSG.
RAMKA 2
Sąsiedzi nas podpatrują
Nie tylko Polska, także Niemcy chcą dywersyfikować dostawy gazu. W pobliżu Hamburga ma powstać terminal LNG, zdolny - jak polska instalacja w Świnoujściu - do odbierania 5 mld m sześc. gazu rocznie. Stanowi to 10 proc. wielkości dostaw błękitnego paliwa, które realizują Rosjanie wobec RFN - obecnie 63,3 proc. Drugim dostawcą dla naszego zachodniego sąsiada jest Norwegia, która zapewnia ponad jedną trzecią importowanego zapotrzebowania. Na podium mieści się także Holandia dostarczająca mniej niż jeden procent. I to właśnie dwie spółki holenderskie - Koninklijke Vopak NV oraz Nederlandse Gasunie NV - wraz ze spółką niemiecką - Oiltanking GmbH - są gotowe zainwestować 500 mln euro w budowę nowego terminala. - To może być korzystne dla Niemiec. Uważamy, że taka inwestycja pomoże przemysłowi i całemu państwu w dywersyfikacji, tym samym stając się dobrym narzędziem negocjacyjnym - komentuje dla Bloomberga Marcel Tijhuis z Nederlandse Gasunie NV. Gaz dostarczany do Hamburga dużymi metanowcami będzie mógł być kierowany bezpośrednio do gazociągów lub przeładowywany na mniejsze jednostki i transportowany rzeką do Hamburga i krajów nadbałtyckich. Ostateczna decyzja o budowie ma zapaść w roku 2019.
A.P.
Lokalne instalacje gazowe to również korzyści dla samorządów. Ponosząc minimalne koszty, mają szansę zastąpić ogrzewanie węglowe gazowym i tym samym zmniejszyć ilość zanieczyszczeń emitowanych do atmosfery. Wyposażona w sieć gazową gmina zyskuje też na atrakcyjności w oczach potencjalnych inwestorów. Pojawia się szansa na nowe miejsca pracy, niższe bezrobocie i wyższe wpływy do lokalnej kasy z tytułu podatków.
...a samorządy w kolejce po instalacje
Już 461 gmin ma podpisane listy intencyjne z PSG w sprawie budowy infrastruktury, która umożliwi korzystanie z gazu LNG. Jednak tego typu porozumienie nie gwarantuje jeszcze rozpoczęcia prac
Zadowolenia z podpisanego listu intencyjnego z PSG nie kryje burmistrz 3,5-tysięcznego Kowala, miasteczka położonego w województwie kujawsko-pomorskim. - Mam nadzieję, że tym razem się uda, bo od wielu lat próbujemy uzyskać dostęp do gazu. Wcześniej podobne porozumienia podpisywaliśmy już trzykrotnie, ale za każdym razem kończyło się tylko na zapewnieniach inwestora, że niebawem zostaniemy przyłączeniu do sieci. Oczywiście pewność, że tym razem będzie inaczej, pojawi się, jak zacznie powstawać dokumentacja techniczna - mówi burmistrz Eugeniusz Gołembiewski.
Podstawą gęstość zabudowy
W przypadku Kowala gazociąg jest na wyciągnięcie ręki - przebiega 3 km od granicy miasteczka. Ale miejscowość jest za mała, żeby opłacało się ją podłączyć do klasycznej sieci. Dlatego dwie firmy z zagranicznym kapitałem i Pomorska Spółka Gazownictwa (dziś część PSG), z którymi Gołembiewski podpisywał wcześniejsze listy intencyjne, nie zdecydowały się podjąć inwestycji. Teraz - po pojawieniu się w dużych ilościach na naszym rynku gazu LNG - Kowal ma szansę zostać beneficjentem tzw. gazyfikacji wyspowej. Na jego terenie powstanie stacja regazyfikacji skroplonego gazu LNG. Surowiec w postaci płynnej będzie do niej dostarczany cysternami, a następnie - po zamianie w stan gazowy - lokalnie zbudowanym rurociągiem trafi do końcowych odbiorców. W efekcie niepodłączony do klasycznej sieci Kowal, powinien mieć dostęp do gazu.
No właśnie, powinien, bo zanim PSG ruszy z pracami, wykona analizy, które mają wykazać, czy inwestycja będzie rentowna. A o tym zdecyduje przede wszystkim gęstość zabudowy, która wpływa na jednostkowy koszt przyłączenia odbiorcy do sieci. Inwestor bierze też pod uwagę liczbę kotłowni na paliwa stałe, które mogą być przestawione na gaz, oraz obecność infrastruktury przemysłowej. Ta ostatnia ma ogromne znaczenie ze względu na o wiele większą konsumpcję gazu przez fabrykę niż gospodarstwa domowe. Z punktu widzenie PSG istotne znacznie mają także szpitale, urzędy czy szkoły. Analizowany jest także poziom rozwoju ekonomicznego obszaru, na którym będzie zakładana instalacja. Uwzględniana jest również stopa bezrobocia oraz średnie dochody gospodarstw. Po przeanalizowaniu wszystkich czynników spółka podejmuje decyzję odnośnie inwestycji, rozstrzygając jednocześnie czy gmina zostanie przyłączona do klasycznej sieci czy ma szansę na gazyfikację wyspową z wykorzystanie instalacji LNG. Przy czym decyzja nie zawsze jest jednoznaczna - PSG może odłożyć inwestycję w czasie, aż do momentu, w którym poprawia się warunki ekonomiczne - np. ze względu na pojawienia się dużego potencjalnego odbiorcy (np. zakładu przemysłowego), osiedla ze zwartą zabudową czy zmianą proponowanej taryfy. Tak stało się w przypadku gminy Złoty Stok w województwie dolnośląskim, na terenie której PSG nie zdecydowało się na postawienie stacji LNG. "Niestety, nawet przy tak optymistycznych wynikających z przedłożonych przez państwa danych o potencjalnych odbiorcach gazu (głównie tych z zabudowy wielorodzinnej), wyniki analiz wykazują brak rentowności takiego przedsięwzięcia" - brzmiała treść listu, który otrzymał urząd.
Ilu gminom firma odmówiła inwestycji ze względu na niekorzystną analizę ekonomiczną? - Jesteśmy cały czas na etapie podpisywania listów intencyjnych, więc nie mamy jeszcze informacji na ten temat, ponieważ analizy są dopiero w trakcie sporządzania - informuje rzecznik prasowy PSG Artur Michniewicz.
Niewielki koszt czystego powietrza
Gminy są zainteresowane ofertą PSG ze względu na wręcz symboliczne koszty gazyfikacji. Finansowanie budowy stacji regazyfikacyjnej i sieci dystrybucji bierze bowiem na siebie spółka. Samorząd przekazuje jedynie inwestorowi teren, na którym ten może postawić stację. Przykładowo w Mieroszowie na 20-arowej działce zainstalowano 17-metrowy zbiornik. Do tego dochodzą parowniki, które zmieniają stan skupienia gazu. I to właśnie z parowników gaz kierowany jest do stacji redukcyjno-pomiarowej, a następnie do sieci. - Z punktu widzenia gminy to jest bardzo dobra inwestycja. Infrastruktura jest własnością spółki, my dajemy jedynie teren. Jako zachętę dla inwestora rozważamy kwestię zwolnienia z opłat za sieć przeprowadzoną pod chodnikami - mówi burmistrz Gołembiewski. Nie ukrywa, że jedną z podstawowych przyczyn, dla których gmina zabiega o gazyfikację, jest chęć ograniczenie emisji zanieczyszczeń. - W Kowalu w okresie zimowym jakość powietrza nie jest najlepsza. Przede wszystkim dlatego, że mieszkańcy ogrzewają swoją domy piecami opalanymi węglem - stwierdza włodarz.
Gminom starającym się o gaz sekundują ekolodzy. - Przejście z ogrzewania węglowego na gazowe jest korzystne dla środowiska i w dużym stopniu ogranicza problem smogu. Piec węglowy o mocy poniżej 0,5 megawata emituje ok. 20 tys. gramów pyłów zawieszonych na metr sześcienny. Piec gazowy będzie emitował 0,0005 grama. To jest różnica wielu rzędów wielkości - mówi prof. Zbigniew Karaczun, ekspert Koalicji Klimatycznej.
Ambitne regiony
Ale na zwiększeniu dostępności do sieci gazowych zależy nie tylko gminom. Np. województwo małopolskie, gdzie współczynnik gazyfikacji gmin sięga 85 proc. i jest najwyższy w kraju, planuje, że do 2022 roku dostęp do błękitnego paliwa będą miały wszystkie samorządy. Z kolei w lipcu rozpoczęła się już gazyfikacja Szczawnicy i czterech sąsiednich gmin turystycznych. Jednak prof. Karaczun zwraca uwagę, że z punktu widzenia ekologii gaz nie jest idealnym rozwiązaniem problemu. - Jeśli już ktoś zdecyduje się na przyłączenie do sieci gazowej i poniesie koszty zakupu pieca, to prawdopodobnie w ciągu najbliższych kilkunastu lat nie zdecyduje się przejść na odnawialne źródła energii. Nie zainstaluje więc paneli fotowoltaicznych ani pompy ciepła, bo będzie czekał, aż zwróci się inwestycja w instalację gazową. Ale mimo tego gaz, jako etap przejściowy między węglem a odnawialnymi źródłami energii, jest dobrym rozwiązaniem - stwierdza w końcu ekspert.
@RY1@i02/2017/233/i02.2017.233.18300070a.801.jpg@RY2@
Gaz w liczbach i porównaniach
Dla mieszkańców łatwiej, ale drożej
Ogrzewanie gazowe jest kosztowniejsze niż opalanie domu paliwem stałym. Do tego na początek dorzucić trzeba koszt nowego pieca i instalacji - przynajmniej kilkanaście tysięcy złotych. Ale to czyste powietrze i wygoda w obsłudze
- To rozwiązanie jest o wiele bardziej wygodne od palenia węglem. Inwestycja w sieć gazową spotkała się z dużym entuzjazmem mieszkańców - mówi burmistrz Moniek Zbigniew Karwowski. - Zainteresowany jest również biznes, który za parę lat i tak będzie musiał zmienić nawyki środowiskowe ze względu na wchodzące przepisy, które ograniczają emisję - dodaje.
Koniec z węglem
Mońki umowę z PSG podpisały w czerwcu. Sieć gazowniczą zbuduje konsorcjum lokalnych firm, a prace mają się zakończyć w maju przyszłego roku. - Z punktu widzenia ludzi starszych ważne jest, że nie będą musieli nosić kilkunastokilogramowych butli z propanem-butanem czy wrzucać węgla do pieca - stwierdza Karwowski.
Gazem zainteresowani są także mieszkańcy Kowala. Częściowo dlatego, że węgiel robi się coraz droższy. - Po ostatnich wzrostach cen ekogroszku ogrzewanie tym rodzajem węgla kosztuje mniej więcej tyle samo co propanem-butanem, który także jest dość popularny wśród mieszkańców. Z ankiet, które robiliśmy wśród mieszkańców, wynika, że około 200 gospodarstw domowych jest zainteresowanych korzystaniem z LNG. Podłączone do instalacji będą także budynki wielorodzinne, więc łącznie na ten sposób ogrzewania przejdzie około jednej trzeciej mieszkańców gminy - ocenia Gołembiewski.
RAMKA 3
Węgiel bardzo powoli odchodzi do lamusa
Zmiana rodzaju paliwa do ogrzewania stopniowo staje się koniecznością. Od 1 października obowiązuje bowiem rozporządzenie ministra rozwoju z 1 sierpnia 2017 r. w sprawie wymagań dla kotłów na paliwo stałe (Dz.U. poz. 1690). Określa ono szczegółowe wymagania dla wprowadzanych do obrotu i do użytkowania pieców węglowych, na drewno itp. o nominalnej mocy cieplnej nie większej niż 500 kW. Takie kotły muszą spełniać odpowiednie wartości emisji zanieczyszczeń, które są określone w załączniku do rozporządzenia (w praktyce muszą to być nowoczesne i drogie kotły V klasy). Do kotłów wyprodukowanych przed 1 stycznia 2018 r. przewidziano jednak okres przejściowy do 1 października 2018 r. Nie ma natomiast cały czas ustaleń co do jakości spalanego w kraju paliwa - zapowiadane od dawna rozporządzenie wciąż nie zostało wydane. Obostrzenia zakazujące korzystania m.in. z tzw. mułów i flotów obowiązują więc tylko w tych województwach, które przyjęły uchwały antysmogowe, czyli w śląskim, małopolskim i mazowieckim. Natomiast w maju 2018 r. uchwały mają wejść w woj. opolskim i łódzkim). W dolnośląskim uchwałę podjęto wczoraj.
Z.J.
RAMKA 4
Jak przyłączyć się do sieci
Przyłączenie obiektu do sieci gazowej odbywa się na wniosek mieszkańca, który składa stosowny wniosek w przedsiębiorstwie gazowniczym.
Zasady przyłączania reguluje ustawa - Prawo energetyczne oraz aktami wykonawczymi, na czele z rozporządzeniem ministra gospodarki z 2 lipca 2010 r. w sprawie szczegółowych warunków funkcjonowania systemu gazowego (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1059). PSG dzieli proces przyłączania na sześć etapów. Pierwszym jest złożenie wniosku o określenie warunków przyłączenia do sieci gazowej, który zakłada limity poboru gazu ziemnego wysokometanowy w ilości nie większej niż 10 m sześc. na godzinę. Jeżeli spełnione są techniczne warunki dostarczania paliwa gazowego, PSG w określonym terminie wydaje warunki przyłączenia do sieci gazowej. Następnie należy podpisać umowę o przyłączenie do sieci gazowej, którą poprzedza wniosek. W tym momencie, jeśli nie ma przeciwwskazań, strona przystępuje do realizacji umowy o przyłączenie do sieci gazowej, a następnie klient dokonuje wyboru sprzedawcy paliwa gazowego.
T.J.
Podwyżki nieuniknione
Tymczasem zdaniem prof. Karaczuna końcowi odbiorcy, którzy zdecydują się na przejście na ogrzewanie gazowe, muszą się jednak liczyć z podwyżką rachunków za ogrzewanie domów. - Z ekonomicznego punktu widzenia zamiana ogrzewania węglowego na gazowe jest dyskusyjna. Gaz jest droższy. Nie tylko dlatego, że sam nośnik energii kosztuje więcej. Końcowi odbiorcy ponoszą także koszty rozwoju i utrzymania infrastruktury. Płacą różnego rodzaju stałe opłaty, które łącznie mogą stanowić kilkadziesiąt procent rachunku. Mamy opłatę abonamentowa, naliczaną za samo posiadanie przyłącza gazowego. Jest także stała opłata dystrybucyjna i zmienna opłata dystrybucyjna, uzależniona od ilości zużycia gazu. Dlatego ogrzewanie gazowe ma ekonomiczny sens przede wszystkim w przypadku dobrze termoizolowanych domów. Dla standardowego, nieocieplonego domu koszty ogrzewania gazem będą dwa razy wyższe, niż gdybyśmy używali do tego celu węgla - stwierdza prof. Karaczun.
Ale aby korzystać z ogrzewania gazowego, trzeba jeszcze zainwestować w piec i przyłączenie do sieci. Koszt dobrej jakości pieca gazowego przekracza 10 tys. zł (za węglowy zapłacimy 5-7 tys. zł). Z kolei koszty przyłączenia do sieci są uzależnione od długości instalacji, która doprowadza gaz do budynku i mocy zainstalowanego pieca. Na przykład w gminie Mońki, jeśli długość przyłączenia nie przekracza 15 m, a moc pieca jest niższa niż 100 kW, za przyłączenie płaci się 1932 zł plus VAT. W przypadku większych urządzeń opłata jest wyższa. "Do dodatkowych kosztów klienta - mieszkańca należy uwzględnić koszt budowy instalacji doziemnej (odcinek od szafki gazowej do budynku), koszt budowy wewnętrznej instalacji gazowej w budynku oraz zakup pieca gazowego" - pisze gmina na swojej stronie internetowej. Łączny rachunek na pewno wyniesie co najmniej kilkanaście tysięcy złotych, a prawdopodobnie przekroczy 20 tys. zł.
!PSG podjęła decyzję o wybudowaniu kosztem 25 mln zł zakładu, który będzie produkował kompletne stacje regazyfikacji skroplonego gazu ziemnego. W 2019 r. zlokalizowana w podkarpackim Jarosławiu fabryka będzie produkować 100 stacji rocznie.
Dlatego, żeby zachęcić mieszkańców do rezygnacji z emitujących zanieczyszczenia pieców gazowych, gminy oferują wsparcie finansowe. Na przykład w Warszawie za przejście na zasilanie gazem gospodarstwo domowe może otrzymać dopłatę w wysokości 7 tys. zł. Kraków jeszcze w zeszłym roku pokrywał 100 proc. kosztów zakupu nowoczesnego pieca, w tym jest to już 70 proc. Gdańsk oferuje dotację w wysokości 5 tys. zł. We Wrocławiu na wymianę starego pieca można otrzymać do 10 tys. zł - 5 tys. w postaci dotacji i 5 tys. zł w niskooprocentowanej pożyczce. Jednak tego typu inicjatywy podejmują przede wszystkim największe i najbogatsze samorządy. Środki na wymianę pieców muszą bowiem wygospodarować przede wszystkim z własnych zasobów, bo ogólnopolskiego programu wsparcia w tym zakresie nie ma.
PYTANIA DO EKSPERTA
Trudno namówić ludzi, bo koszty są wysokie
@RY1@i02/2017/233/i02.2017.233.18300070a.802.jpg@RY2@
Michał Kupczyński zastępca burmistrza Ińska
Jak zareagowali mieszkańcy Ińska na gazyfikację gazem ciekłym?
Jedni byli od początku do tego przekonani, inni nie. Trudno jest nakłonić mieszkańców, żeby zainwestowali i zrobili sobie przyłącze do domów. Problem jest także w blokach wielorodzinnych. Jeśli jedna osoba w klatce nie wyrazi zgody, to cała klatka pozostanie niepodłączona. Przyszła do mnie ostatnio starsza pani, która chciała przyłącze, a mieszkała właśnie w bloku. Niestety nie mogliśmy nic zrobić, bo jej sąsiedzi byli przeciw. Może to wiązać się z brakiem funduszy. A tych w gminie nie mamy, my dotujemy jedynie przydomowe oczyszczalnie ścieków. Co więcej, dla niektórych mieszkańców to, że gaz jest transportowany metodą LNG, stanowi problem. Odbyłem kilka spotkań, na których ludzie podnosili kwestię, że gdyby był to gaz z gazociągu wysokiego ciśnienia, to wtedy by się podłączyli. Uważają bowiem, że LNG jest droższe, a gaz jest gorszej jakości. Staramy się to tłumaczyć. Potrzebna jest też kampania edukacyjna, np. ze strony państwa.
Mają państwo gaz od dobrych kilku lat. Czy ludzie dalej składają wnioski o podłączenie?
Tak, dalej pojawiają się wnioski o zajęcie pasa drogowego na przyłącze. Więc powolutku coś się dzieje. Coraz więcej jest mieszkańców, który nawet jeśli nie używają gazu do grzania, podłączają się i korzystają z niego w kuchni. W naszej gminie zgazyfikowane jest tylko miasto Ińsko, mniejsze miejscowości nie są podłączone. One wyrażają chęć, natomiast może być to nieopłacane dla inwestora. Jak w wiosce mieszka 300 osób to przy założeniu, że 50 osób zdecyduje się na przyłącze, tych mieszkańców jest po prostu za mało. Najczęściej w Ińsku nowe przyłącza pojawiają się, gdy ktoś rozpoczyna budowę domu.
Czy prowadzą państwo programy informacyjne albo promocyjne? Choćby mówiąc mieszkańcom, gdzie mogą zgłaszać się po dofinansowania?
Jak zaczynała się gazyfikacja gminy, to była mowa o tym, że przyłącza będą tańsze, że będzie 50-proc. dopłata. Część osób z tego skorzystała. Przychodziły różnego rodzaju pisma czy e-maile z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, my wszystko udostępnialiśmy. Że istnieje możliwość dopłaty do zmiany ogrzewania, że można wziąć nisko oprocentowaną pożyczkę. Nie do wszystkich jednak to trafiało. Niektórzy przerzucili się na ekogroszek lub pellet. Myślę, że może spróbujemy wspólnie z PGNiG zorganizować jakąś akcję promocyjną, aby zachęcić naszych mieszkańców do przyłączania się do sieci gazowej.
A jak wygląda kwestia firm?
Większe zakłady jeszcze się u nas nie przyłączyły. Np. tartak korzysta z ogrzewania oferowanego przez drugi zakład - fabrykę węgla drzewnego. Tam efektem ubocznym produkcji jest energia, która jest kierowana właśnie do tartaku. Mniejsze natomiast, jak np. sklepiki, korzystają już z gazociągu.
Zdarzyło się, że gaz nie dojechał?
Nie, nie przypominam sobie. Mamy urząd podpięty do lokalnego gazociągu, więc gdyby tak było, odczułbym to na własnej skórze.
Jak wygląda kwestia środowiskowa? Jesteście państwo włączeni w program Natura 2000.
Staramy się być gminą ekologiczną. Dookoła jest pełno lasów i jezior, więc nie ma większego problemu z zanieczyszczeniem powietrza. Trudno mi to poprzeć badaniami, ale u nas kopcących kominów jest mało. Np. wypalarnia węgla, o której wspominałem, emituje głównie parę wodną.
ⒸⓅ
Rozmawiał Adam Pawluć
Piece nie są priorytetem dla funduszu
Pieniędzmi na wsparcie działań ograniczających emisję zanieczyszczeń dysponują Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i jego wojewódzkie oddziały. Czy z tego źródła można sfinansować zamianę pieców? - Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nie posiada obecnie w swojej ofercie programu priorytetowego dotyczącego montażu czy wymiany palenisk domowych na piece węglowe o wyższym standardzie lub piece gazowe - informuje Sławomir Kmiecik, rzecznik prasowy NFOŚiGW. I odsyła do funduszy wojewódzkich. Ale instytucja zmieniała w tym roku zasady rozdzielania środków i nie przyjmuje już wniosków od osób indywidualnych, a jedynie wspiera samorządy. Dopiero za ich pośrednictwem o pieniądze mogą się ubiegać gospodarstwa domowe. W praktyce oznacza to, że duża część mniejszych gmin nie jest w stanie zaoferować pomocy swoim mieszkańcom. NFOŚiGW, jak informuje Sławomir Kmiecik, może też przekazywać pewne środki finansowe (zgodnie z wnioskami WFOŚiGW) w ramach programu priorytetowego REGION. Dotychczas jednak propozycje dotyczące gazyfikacji ze strony wojewódzkich funduszy nie wpłynęły.
Pomoc z UE też niewielka
To nie znaczy, że zwolennicy gazu są zupełnie odcięci od możliwości dofinansowania. W niektórych województwach programy wymiany pieców wspierane są ze środków unijnych, które są dostępne w ramach regionalnych programów operacyjnych. Tak jest na przykład w Małopolsce. Na likwidację starego, nieekologicznego kotła i zastąpienie go przyłączeniem do sieci ciepłowniczej albo kotłem na paliwo stałe bądź gaz lub też odnawialnym źródłem energii można otrzymać 350 zł na każdy kilowat obliczonej mocy nowego źródła ciepła (nie więcej niż 8 tys. zł) oraz 80 zł za każdy metr kwadratowy ogrzewanej powierzchni w przypadku wymiany instalacji (ale nie więcej niż 6 tys. zł). Dzięki unijnym dotacjom planuje się likwidację ponad 26,5 tys. starych kotłów węglowych. Zainteresowani mieszkańcy mogą zgłosić chęć wymiany źródła ogrzewania w swojej gminie i to za jej pośrednictwem mają szansę uzyskać dotację. Podobny program funkcjonuje w ramach RPO dla województwa podkarpackiego. Konkursy na projekty dotyczące wymiany kotłów właśnie trwają. Szansę na skorzystanie z dopłat mają mieszkańcy 41 gmin. Pieniądze trafią do nich za pośrednictwem samorządów, ale pod warunkiem, że te wystartowały w konkursach.
Działania poprawiające efektywność energetyczną budynków wielorodzinnych możliwe są również np. w RPO Dolnośląskiego. Pieniądze na wymianę źródeł ciepła można też znaleźć w RPO Łódzkiego w programie "Ochrona powietrza". Z kolei na Mazowszu szansa na wsparcie rysuje się w przyszłym roku, bowiem w ramach działania "Redukcja emisji zanieczyszczeń powietrza" przygotowywane są dwa poddziałania dotyczące wymiany urządzeń grzewczych.
O obniżenie kosztów przyłączenia do sieci gazowniczej dla gospodarstw domowych stara się także samo PSG. Na przykład w województwie małopolskim spółka zamierza zaoferować mieszkańcom gmin, w których zanieczyszczenie powietrza jest szczególnie wysokie, przyłączenie za symboliczną złotówkę. Zgodę na to wyrazić musi jednak Urząd Regulacji Energetyki. To ta instytucja ustala stawki, według których gospodarstwa domowe rozliczają się z firmami sprzedającymi i dostarczającymi gaz.
Gaz zainstalowany, przemysł zadowolony
Ubiegającym się o dostęp do gazu gminom nie chodzi jednak tylko o mieszkańców. Chcą także przyciągnąć inwestorów, dzięki którym powstaną nowe miejsca pracy
Gminy inwestujące w lokalne instalacje gazowe liczą, że inwestycje te zaowocują powstaniem na ich terenie nowych firm, spadkiem bezrobocia i dodatkowymi wpływami do budżetów. - Pięć kilometrów od naszego miasteczka znajduje się węzeł autostradowy. Nasi sąsiedzi z gminy wiejskiej Kowal szykują tam strefę inwestycji. Gaz jest jednym elementem, który ma przyciągnąć inwestorów - mówi burmistrz Gołembiewski.
Zlokalizowanie zakładu przemysłowego na terenie gminy mającej instalację gazową to same oszczędności. - Zmiana wytwarzania ciepła do celów technologicznych i grzewczych fabryki, czyli odejście od spalania miału węglowego na rzecz wysokometanowego gazu, zakończyło się w naszej firmie sukcesem. Co prawda, wiązało się to z wybudowaniem nowej kotłowni gazowej wyposażonej w wysokosprawny kocioł gazowy o mocy 4MW, modernizacją sieci parowej oraz przebudową systemów grzewczych maszyn suszarniczych - informuje Robert Malinowski, kierownik działu technicznego Camela, której zakłady produkcyjne znajdują się w Mieroszowie. Spółka jest jednym z większych krajowych przedsiębiorstw działających w branży tekstylnej. - Po wykonaniu prac okazało się, że fabryka ma lepsze jakościowo ciepło o stabilniejszych parametrach. Ponadto nowa kotłownia gazowa jest łatwiejsza w obsłudze i wymaga mniejszej liczby pracowników. Koszt ciepła z kotłowni gazowej jest obecnie ok. 10 proc. niższy w porównaniu z kosztem z niskosprawnej starej kotłowni węglowej. Do efektów ekonomicznych należy doliczyć także pozytywny wpływ na środowisko, czyli mniejsze zanieczyszczenie powietrza oraz likwidację zapylenia w okolicy placu węglowego i całej fabryki - dodaje Malinowski.
RAMKA 5
Zyskać na chłodzie
Żeby skroplić gaz ziemny, czyli przewieźć go w postaci ciekłej statkiem czy cysterną, trzeba go schłodzić do bardzo niskiej temperatury. To jest kosztowne. Jak mówi Tadeusz Bąk, prezes Clean World Energy Systems, skroplenie 1000 m sześc. gazu to wydatek ok. 130 dol. Przy tzw. regazyfikacji, czyli rozprężaniu gazu, całość energii chłodu jest tracona, także w stawianych obecnie w Polsce stacjach. Tymczasem chłód również można by wykorzystać, np. do mrożenia warzyw, owoców czy ryb albo do wytwarzania suchego lodu. Niestety, do tej pory taką technologię stosuje się tylko w Japonii. Zakładając, że terminal LNG w Świnoujściu może przyjąć 5,5 mld sześc. gazu, dzięki wytworzonemu z tej ilości paliwa chłodowi można by schłodzić blisko 7 mln ton owoców do temperatury -40 st. Celsjusza. To przyszłość, ale zastanawiając się nad umiejscowieniem stacji regazyfikacyjnej, warto się może zastanowić, czy w pobliżu nie mógłby stanąć zakład potrzebujący chłodu do swojej produkcji. To bowiem zdecydowanie obniżyłoby cenę gazu dla końcowych użytkowników. Polscy specjaliści też opatentowali podobną technologię - na razie jednak nie powstała nawet prototypowa instalacja tego rodzaju. Nie dość tego - chłód z LNG w ramach polskiej technologii można byłoby wykorzystywać do produkcji energii elektrycznej.
Z.J.
Natomiast z gazu pochodzącego ze stacji w Zielonych Kamedulskich, która od 2015 roku zasila Suwałki, korzystają trzy zakłady przemysłowe. Błękitne paliwo płynie także do 809 budynków, co przekłada się na 4,1 tys. odbiorców indywidualnych. Do sieci gazowej w pierwszej kolejności trafiają nieruchomości, którymi zarządzają gminy. - Od wielu lat mówiło się o potrzebie zgazyfikowania. W naszej gminie stacja LNG działa od dobrych paru lat - mówi Michał Kupczyński, zastępca burmistrza Ińska. - Na naszym terenie z gazu, jako paliwa grzewczego, korzystają dwa bloki. Podłączyliśmy także urząd, remizę, szkołę i stadion - dodaje. Także Kowal planuje przejście na gaz w obiektach gminnych. - Dotychczas w budynkach użyteczności publicznej korzystaliśmy z ogrzewania olejowego. Jest ono droższe od gazu, dlatego jeśli będzie taka możliwość, to na pewno przestawimy się na nowe paliwo. To jest kwestia dostosowania kotłowni i zakupu pieców gazowych - mówi burmistrz Gołembiewski.
@RY1@i02/2017/233/i02.2017.233.18300070a.101(c).jpg@RY2@
Tomasz Jóźwik
@RY1@i02/2017/233/i02.2017.233.18300070a.102(c).jpg@RY2@
Adam Pawluć
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu