Samorząd ma OZE, ale dostarczany mu prąd może pochodzić z węgla
WYWIAD
Choć gmina Kisielice jest stawiana za przykład pioniera i najlepszego menedżera w zarządzaniu i rozwoju OZE w Polsce, a od Komisji Europejskiej dostała nagrodę za samowystarczalność w tym zakresie, to sam burmistrz Rafał Ryszczuk przyznaje, że ta samowystarczalność to czysta teoria. Okazuje się, że kisielickie wiatraki, owszem prąd produkują ekologiczny i choć mogą zasilić całą gminę, to jednak dla mieszkańców nie ma to większego znaczenia. Cały urobek trafia bowiem do prywatnej sieci energetycznej, a dopiero stamtąd gmina musi go odkupić dla siebie. Może okazać się zatem, że Kisielice prąd mają... z węgla. Tym samym płacą za niego nie mniej, a podobnie jak inne okoliczne samorządy. Jedyny zysk gminy z OZE to podatek od nieruchomości, który po zmianach przepisów od nowego roku Kisielice rozliczają już od całej budowli. A to oznacza zysk na poziomie nawet 200 proc.ⒸⓅ C5
@RY1@i02/2017/062/i02.2017.062.088000100.101(c).jpg@RY2@
Rafał Ryszczuk burmistrz Kisielic
Uważam za uproszczenie czy wręcz nieprawdziwe twierdzenie, że gmina jest samowystarczalna energetycznie. Wszystkie turbiny wiatrowe są przecież w prywatnych rękach. Co prawda mogą wyprodukować tyle prądu, by teoretycznie zaspokoić zapotrzebowanie całej gminy. Ale w praktyce nie wiadomo, która energia do mieszkańca trafia. Może to być przecież energia z węgla
PBS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu