Samorządowe recepty transportowe
TRENDY Prawie 5,7 mld zł na funkcjonowanie lokalnego transportu zbiorowego wydadzą w tym roku samorządy zaledwie sześciu największych miast. To pokazuje, jak gigantyczne kwoty potrzebne są co roku na zapewnienie mieszkańcom sprawnej i nowoczesnej komunikacji. Nic dziwnego, że lokalne władze szukają różnych sposobów na jej organizację
Z wyliczeń, jakich w 2014 roku dokonały władze Wrocławia, wynika, że 1 km jazdy miejskiego autobusu kosztował 7,13 zł, a tramwaju aż 10,36 zł. Z kolei Forum Obywatelskiego Rozwoju wyliczyło, że wydatki samorządów na drogi i komunikację w 2015 r. wyniosły 955 zł w przeliczeniu na jednego mieszkańca Polski.
Oczywiście w dużej mierze koszty funkcjonowania publicznego transportu pokrywają wpływy z biletów. Problem w tym, że nie całość. Według przygotowanego przez Izbę Gospodarczą Komunikacji Miejskiej "Raportu o stanie komunikacji miejskiej w Polsce w latach 2000-2012" średni poziom pokrycia kosztów utrzymania z wpływów ze sprzedaży biletów wyniósł w 2011 r. 35 proc., podczas gdy w 2000 r. było to aż 63 proc.
Przykład? Jak mówi nam Bartosz Milczarczyk ze stołecznego ratusza, w ubiegłym roku wartość sprzedanych biletów wyniosła około 946 mln zł, co przełożyło się na zwiększenie wpływów do budżetu o 6 mln zł. To rekordowy wynik, ale całkowite wydatki Warszawy na funkcjonowanie lokalnego transportu zbiorowego w tym roku wyniosą aż 3,7 mld zł. Tak więc miasta muszą sporo jeszcze dołożyć ze swoich budżetów, by komunikacja finansowo się spięła.
Nie mają zresztą innego wyboru, bowiem ustawa z 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym nakłada na samorządy obowiązki w postaci planowania rozwoju transportu, a także organizowania i zarządzania publicznym transportem zbiorowym.
W praktyce chodzi nie tylko o zapewnianie siatki połączeń, lecz także funkcjonowanie zintegrowanego systemu taryfowo-biletowego, utrzymywanie przystanków i dworców, wdrażanie systemów informacji dla pasażera czy tworzenie węzłów przesiadkowych.
Samorządy starają się wywiązywać ze swoich obowiązków także w zakresie unowocześniania taboru. Przykładowo Gdynia zamierza w okresie 2018-2019 zrealizować unijny projekt "Rozwój zrównoważonego transportu publicznego w Gdyni poprzez zakup ekologicznego taboru".
- Projekt zakłada zakup 85 sztuk taboru transportu miejskiego, w tym 55 autobusów spełniających normę emisji Euro 6 zasilanych olejem napędowym, 30 pojazdów elektrycznych (w tym trolejbusów) oraz zakup 21 baterii do trolejbusów. Na ulicach miasta pojawią się pierwsze przegubowe trolejbusy - zapowiada Marek Stępa, wiceprezydent Gdyni.
Porozumienia i samotnicy
Pytanie, jak do organizacji transportu w ogóle się zabrać? Metody są różne. Są gminy, które działają w pojedynkę i na własny rachunek (co pozwala np. podjąć decyzję o wprowadzeniu darmowej komunikacji dla mieszkańców). Usługi świadczyć może np. gminny zakład budżetowy albo utworzona w tym celu spółka komunalna. Może to też być operator wybrany w trybie przepisów prawa zamówień publicznych lub ustawy o koncesji na roboty budowlane lub usługi. Nie brakuje też wspólnych inicjatyw samorządów. A te również przybierają różne formy.
W Warszawie i okolicach obecny system biletowy opiera się na dwustronnych, dobrowolnych porozumieniach stolicy z sąsiadującymi gminami. Dzięki temu np. mieszkaniec Pruszkowa czy Sulejówka może jeździć Kolejami Mazowieckimi na podstawie biletu warszawskiego ZTM. Ościenne gminy mogą także dofinansowywać stołeczne linie autobusowe w celu wydłużenia ich tras tak by obsługiwały także rejony pod Warszawą (wówczas muszą dopłacić). Jeśli autobus krąży tylko po terenie danej gminy (i dowozi ludzi tylko do węzłów przesiadkowych), gmina musi pokryć 80 proc. kosztów funkcjonowania takiej linii. Jeśli wkrótce nowa metropolia warszawska przejmie te zadania (zgodnie z projektem ustawy przedstawionym przez PiS), pojawi się zapewne jeden wspólny system biletowy. Choć - jak zaznaczają władze Warszawy, wspierane przez sporą część gmin ościennych - nie potrzeba aż tak głębokich zmian w ustroju miasta stołecznego Warszawy, by realizować wspólną politykę transportową. Ich zdaniem wystarczyłby wariant związku metropolitalnego na wzór ustawy przyjętej niedawno w Sejmie dla Śląska.
Ciekawy model przyjęto w Gdyni. Opiera się on na zasadzie oddzielenia działalności organizatorskiej od przewozowej, powierzenia zarządzania wyspecjalizowanemu podmiotowi i zawarciu umów przewozowych z kilkoma operatorami (w tym z podmiotami prywatnymi) konkurującymi o zamówienia organizatora. W mieście działają więc zarówno przewoźnicy prywatni, jak i komunalni, a nad wszystkim czuwa Zarząd Komunikacji Miejskiej.
W Polsce samorządy gminne mogą także tworzyć związki w celu wspólnego wykonywania zadań publicznych, które przekraczają możliwości jednej gminy. Przykładem może być Komunikacyjny Związek Komunalny Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, który został powołany w 1991 r. Obecnie skupia 29 gmin, ale korzystając z komunikacji zorganizowanej w ramach związku, pasażer może dotrzeć nawet do miejscowości, które do niego nie należą, np. do Tychów czy Mikołowa. Z transportu publicznego organizowanego przez KZK GOP codziennie korzysta niemal milion pasażerów. Wkrótce jednak może dojść do sporych zmian organizacyjnych. Na początku marca Sejm przyjął bowiem projekt ustawy metropolitalnej dla województwa śląskiego. Zgodnie z zapowiedziami metropolia ma zacząć swoją oficjalną działalność 1 stycznia 2018 r. Dzięki jej utworzeniu jednostka otrzyma z budżetu państwa dodatkowe 250 mln zł rocznie. Pieniądze te w dużej mierze trafią na lepszą organizację transportu publicznego. Ustawa przewiduje, że w zakresie transportu lokalnego zadania koordynacyjne, tzn. wykonywanie zadań przewozowych dotychczas należących do gmin, odbywać się będą jedynie po zawarciu stosownych porozumień.
Współpraca może się odbywać nie tylko na polu budowania siatki połączeń, lecz także w zakresie wdrażania nowych technologii. Dobrym przykładem jest trójmiejski system Tristar, którego częścią jest System Zarządzania Transportem Zbiorowym. Dzięki sieci tablic informacyjnych rozmieszczonych na terenie Gdańska, Gdyni i Sopotu pasażerowie mogą się dowiedzieć, jaki jest rzeczywisty czas odjazdu autobusu czy tramwaju.
W całym Trójmieście zainstalowany jest moduł priorytetów transportu zbiorowego. Oznacza to, że gdy pojazd komunikacji miejskiej zbliża się do skrzyżowania i jednocześnie ma opóźnienie w stosunku do rozkładu, wówczas system wydłuża lub przywołuje zielone światło, by autobus sprawnie przejechał. Według szacunków Tristar może skrócić czas przejazdów na terenie aglomeracji nawet o 6 minut dziennie dla każdego pasażera. To oznacza, że w skali roku (przy założeniu, że z komunikacji korzysta się w dni robocze) oznacza to całą dobę spędzoną w autobusie lub tramwaju mniej.
Miasta z najbardziej przyjazną komunikacją publiczną (według rankingu pisma "Wspólnota", lipiec 2016)
● Odsetek pojazdów niskopodłogowych: 78 proc.
● Liczba normalnych biletów jednorazowych za średnie wynagrodzenia w województwie: 1130
● Średni wiek taboru w latach: 7,9
● Koszt przejazdu z centrum aglomeracji do najdalszego obsługiwanego przystanku: 3 zł
● Punktacja końcowa: 24
● Odsetek pojazdów niskopodłogowych: 82,3 proc.
● Liczba normalnych biletów jednorazowych za średnie wynagrodzenia w województwie: 1322
● Średni wiek taboru w latach: 8,4
● Koszt przejazdu z centrum aglomeracji do najdalszego obsługiwanego przystanku: 4,4 zł
● Punktacja końcowa: 23
● Odsetek pojazdów niskopodłogowych: 100 proc.
● Liczba normalnych biletów jednorazowych za średnie wynagrodzenia w województwie: 1294
● Średni wiek taboru w latach: 13,7
● Koszt przejazdu z centrum aglomeracji do najdalszego obsługiwanego przystanku: 4 zł
● Punktacja końcowa: 22
● Odsetek pojazdów niskopodłogowych: 87,5 proc.
● Liczba normalnych biletów jednorazowych za średnie wynagrodzenia w województwie: 1294
● Średni wiek taboru w latach: 16,5
● Koszt przejazdu z centrum aglomeracji do najdalszego obsługiwanego przystanku: 3 zł
● Punktacja końcowa: 21
● Odsetek pojazdów niskopodłogowych: 79 proc.
● Liczba normalnych biletów jednorazowych za średnie wynagrodzenia w województwie: 1144
● Średni wiek taboru w latach: 7,5
● Koszt przejazdu z centrum aglomeracji do najdalszego obsługiwanego przystanku: 5 zł
● Punktacja końcowa: 20
@RY1@i02/2017/057/i02.2017.057.214000100.801.jpg@RY2@
Samorządy i transport
Tomasz Żółciak
@tzolciak
@RY1@i02/2017/057/i02.2017.057.214000100.803.jpg@RY2@
@RY1@i02/2017/057/i02.2017.057.214000100.802.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu