Opłaty rosną, a samorządy i tak dokładają do śmieci miliony
Gminy zanotowały w ubiegłym roku ponad 407 mln zł straty. W skali kraju do zbilansowania systemu gospodarowania odpadami komunalnymi zabrakło 55 mln zł, ponieważ na dużym plusie są miasta na prawach powiatu – wynika ze Sprawozdania z działalności regionalnych izb obrachunkowych i wykonania budżetu przez jednostki samorządu terytorialnego w 2023 roku.
Już prawie nie ma gmin, w których miesięczne dochody z opłat za odbiór śmieci nie przekraczają 10 zł od mieszkańca. Jeszcze w 2019 r. było ich 975, a dziś to zaledwie 39 jednostek. Wzrost opłat jest jednak nadal zbyt wolny i nie pomaga zasypać ogromnej dziury w finansowaniu systemu, która rok do roku powiększyła się o ponad 87 proc. Samorządy ratują się więc przelewami ze wspólnej kasy. – Środki, które mogłyby kreować inwestycje gmin, nie powinny być topione w systemie w celu krótkoterminowego uspokojenia nastrojów w lokalnej polityce – komentuje Grzegorz Czarnocki, zastępca przewodniczącego Krajowej Rady Regionalnych Izb Obrachunkowych i prezes RIO w Opolu.
Znacznie lepiej jest w dużych ośrodkach, które zakończyły rok z nadwyżką na poziomie ponad 335 mln zł. I tam jednak samorządowcy przewidują kolejne podwyżki, zwłaszcza w obliczu wejścia w życie w przyszłym roku systemu kaucyjnego. ©℗ B9
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.