Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Wstęp - Odpady: podwyżki, zmowy cenowe i trudny rynek w tle. Potrzebny regulator?

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Regulator od śmieci pilnie potrzebny. Tak uważa coraz więcej samorządów. Bo stawki proponowane przez regionalne instalacje przetwarzania odpadów komunalnych rosną w zastraszającym tempie. Tym samym rzutują na podwyżki cen śmieci w gminach. A to - zwłaszcza w roku wyborczym - jest wyjątkowo niekorzystne dla włodarzy liczących się z zasobnością portfeli swojego elektoratu. Samorządy twierdzą wręcz, że mają do czynienia ze zmowami cenowymi, o czym zawiadomiły UOKiK. Mówią też, że działania RIPOK-ów przypominają quasi-monopol. Z kolei RIPOK-i tłumaczą, że zmiany cen są nieuniknione, bo rząd zmuszany przez UE do ograniczania ilości odpadów przekazywanych na wysypiska podnosi stawki za składowanie, rosną też koszty pracy i wymagania techniczne dla instalacji. Zresztą zdaniem firm same gminy też nie są bez winy, bo przez lata nie tworzyły prawidłowych, choć droższych systemów odbierania i segregacji odpadów.

Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby wszystko regulował rynek. Ale w przypadku śmieci komunalnych już to przerabialiśmy. Efekty były mizerne, segregacją przejmował się mało kto, a "zaradne" firmy śmieciowe wcale nie zawsze wywoziły resztki na legalne wysypiska. Góry odpadów w lasach i na polach rosły w zastraszającym tempie także dlatego, że część mieszkańców wyrzucała śmieci, gdzie popadnie. Przepisy wprowadzone w 2012 r., na mocy których to gminy przejęły odpadowe obowiązki, nieco tę wolnoamerykankę utemperowały, a kolejne zmiany w regulacjach zmuszają i gminy, i pośrednio mieszkańców do większego porządku. Niestety kosztem cen odbioru śmieci. Biorąc pod uwagę to, że w poszczególnych regionach stawki takich usług różnią się od siebie znacząco, pomysł ustanowienia regulatora - przynajmniej z pozoru - wydaje się sensowny. Eksperci zwracają jednak uwagę, że taki regulator, ustalając stawki dla śmieci, musiałby brać pod uwagę więcej elementów niż np. Wody Polskie przy taryfach wodno-kanalizacyjnych. A na dodatek, jak wskazuje Daniel Chojnacki z kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka, byłby to kolejny urząd zależny od władz rządowych. Czyli, jak należy rozumieć, znowu ograniczający władztwo samorządów.

@RY1@i02/2018/064/i02.2018.064.18300020a.801.jpg@RY2@

Zofia Jóźwiak

zofia.jozwiak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.