Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Cyfryzacja i e-usługi publiczne

Internetowa rewolucja przestrzenna jest już mocno spóźniona

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Samorządom zostało niewiele czasu na opracowanie cyfrowej wersji informacji wymaganych unijną dyrektywą INSPIRE. Tymczasem niemal połowa z nich nawet nie rozpoczęła prac

@RY1@i02/2013/206/i02.2013.206.08800090a.802.jpg@RY2@

Tylko do końca listopada jednostki samorządu terytorialnego (j.s.t.) mają czas na opracowanie cyfrowej wersji informacji przestrzennych, czyli przede wszystkim znajdujących się w ich dyspozycji i udostępnianych głównie inwestorom map.

Takie wymagania przed Polską stawia Komisja Europejska w dyrektywie INSPIRE (ang. Infarstructure for Spatial Information in Europe; Infrastruktura informacji przestrzennej w Europie), która ma być wstępem do opracowania jednolitego standardu danych na obszarze całej Unii Europejskiej. Unijne regulacje jakiś czas temu zostały wprowadzone do krajowego systemu ustawą z 4 marca 2010 r. o infrastrukturze informacji przestrzennej (Dz.U. z 2010 r. nr 76, poz. 489).

Ułatwienia i komunikacja

Nowy wystandaryzowany sposób udostępniana danych przestrzennych, jak precyzuje unijna dyrektywa, ma być opracowany tak, aby "zdobywanie informacji dotyczących terenów zarządzanych przez poszczególne jednostki administracyjne w unijnych urzędach było łatwiejsze zarówno dla inwestorów krajowych, jak i zagranicznych". Dotychczas wiadomości dotyczące np. podziału geodezyjnego, granic poszczególnych działek, przeznaczenia gruntów, zasobów ludzkich, obecnej i planowanej infrastruktury gospodarczej i transportowej inwestorzy musieli zdobywać osobiście, najczęściej w formie papierowej, podczas kilku wizyt w sprawującym nadzór na danym terenie urzędzie (złożenie zamówienia na mapę, odbiór, opłata itp.).

W nowym systemie większość informacji ma otrzymać postać cyfrową oraz trafić na wspólny, zarządzany przez ośrodki europejskie, geoportal internetowy, tak aby liczba niezbędnych wizyt inwestorów w urzędzie została zminimalizowana. - Nowy system informacji ma na celu ujednolicenie zasad, usprawnienie i zwiększenie dostępu do zasobów danych, ale także wzmocnienie i intensyfikację współpracy między poszczególnymi instytucjami w Europie, polegającej na wymianie czy też analizach tego rodzaju wiadomości - wyjaśnia Marek Sadowski, ekspert przedsiębiorstwa Unizeto Technologies, które specjalizuje się w cyfryzacji tego rodzaju informacji.

Będzie poślizg

Tymczasem w wielu gminach prace nad zamianą nośnika danych przestrzennych nawet nie ruszyły. Według badania przedsiębiorstw oferujących tego rodzaju usługi tylko 47 proc. polskich gmin dysponuje obecnie podstawowym i nieco bardziej zaawansowanym oprogramowaniem geoinformatycznym (tzw. GIS) służącym do zarządzania i udostępniania tego rodzaju informacji. Wiele aplikacji jest jednak przestarzałych technologicznie, brakuje im odpowiedniej funkcjonalności. Pozwalają na przykład jedynie na cyfryzację samych dokumentów przestrzennych, ale dalsze administracyjne ich przetwarzanie i wprowadzanie zmian w wielu przypadkach nie jest już możliwe. Tymczasem status terenów pod zarządem j.s.t. szczególnie w ostatnich latach szybko się zmienia. Nie tylko za pieniądze unijne uruchamiane są nowe szlaki komunikacyjne, są także uchwalane plany zagospodarowania przestrzennego, co sprawia, że zmienia się przeznaczenie gruntów na poszczególnych działkach. Ponadto rocznie w Polsce wydaje się ponad 200 tys. pozwoleń budowlanych.

- W wielu wypadkach może się okazać, że terminy, do których prawo zobowiązuje jednostki samorządu terytorialnego, nie będą dotrzymane - uważa Malina Gapik, specjalistka ds. finansowania samorządów. - Ustawa co prawda nie przewiduje konsekwencji, ale brak postępów w cyfryzacji informacji przestrzennej na pewno wpłynie na ocenę prac krajowych samorządów.

Urzędnicy gmin, powiatów i województw opóźnienia tłumaczą, co oczywiste, brakiem funduszy. Obawiają się, że rozpoczęcie prac nad cyfryzacją dokumentów przestrzennych będzie wymagało zatrudnienia rzeszy urzędników i zakupu kosztownej infrastruktury komputerowej. A stan zatrudnienia w j.s.t. jest już i tak wysoki. Według ostatniego raportu Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, podsumowującego potencjał administracyjny skierowany do realizacji Narodowych Strategicznych Ram Odniesienia 2007-2013 (NSRO), tylko do obsługi programów unijnych pod koniec 2012 roku było zaangażowanych ponad 12 tys. urzędników, których przeciętne wynagrodzenie wynosiło ok. 4,7 tys. zł brutto miesięcznie.

Niekonieczna rekrutacja

Tymczasem, jak tłumaczą przedstawiciele firm udostępniających i wdrażających tego rodzaju systemy, kolejna generująca długoterminowe wydatki (umowa o pracę) akcja rekrutacyjna wcale nie jest konieczna. Dla obsługi przetwarzających i udostępniających dane przestrzenne aplikacji nie jest wymagane, choć oczywiście jest użyteczne, ani kierunkowe wykształcenie informatyczne, ani doświadczenie w pracy nad programami komputerowymi (software) czy ze sprzętem (hardware). Wystarczy, że zatrudnione do obsługi cyfryzacji osoby przejdą specjalistyczne szkolenie. Lepiej, gdy wdrażająca tego rodzaju aplikacje j.s.t. będzie miała bezpośrednie i stałe wsparcie specjalisty ds. informatycznych, ewentualnie producenta, co w przypadku zakupu aplikacji komercyjnych jest w zasadzie standardem.

Open GIS

Wydatki jednostki samorządowej związane z zakupem oprogramowania GIS także nie muszą być wysokie. Na rynku są dostępne nowoczesne rozwiązania zarówno komercyjne, jak i z wolnym dostępem (w standardzie open source) i nie zawsze różnią się one jakością. W obu typach aplikacji wbudowane są zaawansowane funkcje wprowadzania, gromadzenia, analizowania oraz wizualizacji danych geoprzestrzennych. Pozwalają one zarówno na przeglądanie i tworzenie danych, jak i na edycję, gromadzenie, integrację informacji pochodzących z różnych źródeł, transformację (przekształcanie układu współrzędnych), selekcję. Również na zapytania, analizy oraz tworzenie map.

Zasadnicza różnica polega na łatwości obsługi. Oprogramowanie niekomercyjne, jak twierdzą specjaliści, ma nieco gorszy i mniej intuicyjny interfejs użytkownika, choć i ta cecha nie jest regułą. Istotną wadą systemów open source może być także niepełna współpraca z innymi tego rodzaju aplikacjami. Obecnie istnieje ponad sto formatów związanych z informacją przestrzenną danych tzw. rastrowych, wektorowych i bazodanowych. Chociaż udostępniająca tego rodzaju darmowe oprogramowanie organizacja OGC (Open Geospatial Consortium) prowadzi prace związane ze standaryzacją, systemy darmowe mogą mieć problemy z transferem plików i projektów pomiędzy poszczególnymi aplikacjami.

Komercyjny software związany jest także, co nie jest bez znaczenia, ze wsparciem ze strony producenta. Aplikacje, takie jak UniGmina GIS, dostępne są ponadto jako usługa w chmurze. Nie wymagają dodatkowych inwestycji w infrastrukturę, ponieważ działają na podstawie bezpiecznego, zewnętrznego centrum danych. - To kompletne rozwiązania, które zdejmują z gmin konieczność weryfikacji wszystkich parametrów i pozwalają na wygodną cyfryzację informacji przestrzennych - mówi Jan Horodyski, specjalista biznesowych rozwiązań IT.

Z czego składa się oprogramowanie geoinformatyczne

- programy do tworzenia, edycji, zarządzania, analizowania i wyświetlania danych geoprzestrzennych. Są niekiedy sklasyfikowane w trzech kategoriach funkcjonalności: Viewer, Editor i Analyst.

- przestrzenne systemy zarządzania bazami danych, używane do ich przechowywania i zarządzania nimi.

- oprogramowanie do wyświetlania i dystrybucji dokumentów w sieci.

- program do wyświetlania danych, zawierający funkcje analizy i zapytań przez przeglądarki internetowe (np. Google Maps), funkcje wyświetlania i zapytań oraz tworzenia i edycji danych (budowa własnych map).

- oprogramowanie dla telefonów komórkowych i komputerów przenośnych.

- takie same funkcje jak desktop, tylko że aplikacja działa w sieci online.

Maria Kamila Puch

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.