Samorządy uderzają w zamki z atramentu
Biurokracja
Władze lokalne domagają się uproszczenia procedur związanych z wydawaniem unijnych pieniędzy. Piszą w tej sprawie do minister Bieńkowskiej.
Tony papierów do podpisu, dokumenty wysyłane elektronicznie wraz z kopią na... papierze, wydłużanie kosztownych procedur - to główne pozycje na liście zarzutów. Zdaniem samorządowców już dawno powinny być wykorzystywane w tym celu podpis elektroniczny i e-urząd.
Do końca sierpnia potrwają konsultacje projektu Umowy Partnerstwa - najważniejszego dokumentu, który będzie określał, w jaki sposób i na co Polska wyda 73 mld euro z polityki spójności w latach 2014-2020. Aż 60 proc. funduszy z polityki spójności będzie zarządzanych przez regiony. Samorządy uznały, że to dobry moment, by upomnieć się o rozmontowanie nadmiernej biurokracji i papierologii, czyli tego, co w Brukseli nazywają zamkami z atramentu.
Do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (MRR) trafiło pismo od samorządów z woj. lubuskiego. - Nadal stosowane osobiste doręczanie i podpisywanie dokumentacji jest wręcz archaiczne. Realizowanie powyższego za pomocą tradycyjnej poczty czy choćby firm kurierskich, w miejsce obowiązkowego stawiennictwa osobistego (co często np. generuje wysokie koszty podróży w celu złożenia jednego podpisu, utrudnia tryb pracy urzędu itp.), znacznie uprościłoby realizowanie projektów - wskazują. Szacują też, że dzięki wprowadzeniu takich rozwiązań zaoszczędziliby co najmniej kilkaset tysięcy złotych.
Na procedury narzekają też urzędnicy z Nowej Soli, która ma jeden z najwyższych wskaźników wykorzystania funduszy europejskich w przeliczeniu na mieszkańca spośród miast powiatowych. - W krajowych programach typu POIG wszystko odbywa się na e-PUAP. Inaczej to wygląda na poziomie regionalnym. Najczęściej nasze programy są wdrażane na poziomie faksów i zwykłej korespondencji. Konieczne jest wysyłanie dokumentacji pocztą lub osobiste stawiennictwo. A jeśli trzeba coś poprawić, to może zabraknąć czasu, bo często są na to sztywne terminy trzydniowe. Dokumenty muszą być dostarczone w formie papierowej do instytucji wdrażającej. I to mimo że te formularze i tak wypełniamy elektronicznie - mówi Beata Kulczycka z urzędu miasta w Nowej Soli.
Postulaty te popierają inne miasta. - Obecnie w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego większość dokumentów wciąż przesyłana jest równolegle w wersji elektronicznej i papierowej, pomimo iż mogłoby się to odbywać z wykorzystaniem podpisu elektronicznego - tłumaczą nam urzędnicy z Biura Funduszy Europejskich w krakowskim magistracie.
Jak opowiada Grzegorz Gawlik z urzędu miejskiego w Łodzi, miasto wymyśliło sposób na niedogodności wynikające z obowiązujących procedur. - Zarządzeniem prezydenta miasta wiceprezydenci zostali upoważnieni do składania jednoosobowo oświadczeń woli w zakresie spraw związanych z projektami współfinansowanymi przez Unię Europejską - tłumaczy.
Prezydent jednego z miast w rozmowie z DGP przypomina sytuację, w której przez osiem godzin podpisywał własnoręcznie dokumenty. - Przy takiej stercie nawet nie wiem, co podpisywałem - przyznaje.
Podczas konferencji otwierającej konsultacje projektu Umowy Partnerstwa DGP zapytał minister rozwoju regionalnego Elżbietę Bieńkowską o to, czy jest szansa na zmiany. - Biurokratyczne procedury przyczyniły się do tego, że mamy tak niewiele błędów w wykorzystaniu środków. Nie mówmy więc o uproszczeniach, ale o podejściu osób zajmujących się tymi sprawami. Nadmierna, nieracjonalna biurokracja, jak np. słynny już wymóg niebieskiego atramentu w długopisie, to były wymysły urzędników, a nie odgórne wymogi - mówi Bieńkowska.
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu