Nie skazujmy tablic na zapomnienie
Tablica ogłoszeń znajduje się w budynku każdej gminy, bo musi. Przepisy wskazują, jakie informacje dotyczące urzędu i życia mieszkańców trzeba na niej zamieścić pod rygorem skutecznego dochodzenia roszczeń przez obywatela.
Są tam też informacje z innych dziedzin, które podaje się do wiadomości w sposób powszechnie przyjęty w danej okolicy (w praktyce ten ustawowy zwrot najczęściej oznacza obowiązek zamieszczenia ich na tablicy ogłoszeń w urzędzie). Taki obowiązek ciąży choćby na komorniku i gmina nie może odmówić mu miejsca na tablicy. Gdy chce sprzedać na licytacji nieruchomość dłużnika, to przez obwieszczenie publiczne zamieszczone w lokalu wójta, burmistrza lub prezydenta miasta zawiadamia tych uczestników, których adresu nie zna, a także osoby, które roszczą sobie prawo do nieruchomości oraz przedmiotów razem z nią zajętych, a przed ukończeniem opisu zgłosiły swoje prawa.
Natomiast obserwacje i badania prowadzone przez specjalistów do spraw komunikacji oraz specjalistów zarządzania kryzysowego wykazują, że ogłoszenia na tablicach czyta coraz mniej mieszkańców. Jest to częściowo wymuszone przez samorządy, które chcą uchodzić za nowoczesne. Aby obronić się przed zarzutami, że nie wykorzystały wszystkich możliwości przekazu, wybierają pośrednictwo internetu, zamieszczają komunikaty wyłącznie na stronie prowadzonej dla urzędu, zapominając przy tym o tym, że nie wszyscy mieszkańcy mają do niego dostęp.
Oczywiście gmina nie może udawać, że elektronicznych środków przekazu nie ma, ale - moim zdaniem -powinna korzystać również z innych popularnych sposobów komunikowania się z mieszkańcami, czyli z ogłoszeń w prasie lokalnej, rozdawania ulotek czy nawet z informowania przez głośnik z jeżdżącego ulicami samochodu. Sprawdza się też jeszcze stosunkowo mało powszechne wysyłanie SMS-ów do konkretnych osób. W tym roku część gmin zdecydowała się też na wizyty pracowników roznoszących pisma do domów mieszkańców.
Sposób przekazu powinien bowiem zależeć od tego o jaką informację chodzi, np. czy jest ona ostrzeżeniem, powiadomieniem lub przypomnieniem.
Gdy mamy do czynienia z zagrożeniami gminy, wolą zamieszczać ostrzeżenia na stronie internetowej, nadal rzadko przesyłają takie wiadomości SMS-ami. Dobrze, że działanie nowych narzędzi wspierają tradycyjne syreny buczące na alarm. Miejscowi włodarze słusznie uważają, że w sytuacjach zagrożenia oraz kryzysowych trzeba przede wszystkim posługiwać się metodami bezpośredniego dotarcia do mieszkańców. Tym bardziej, że liczy się tutaj czas.
Eksperci i doradcy często sugerują gminom, aby stawiały na komunikację przyszłości wykorzystującą technologie mobilne. Są one bezkonkurencyjne wówczas, gdy liczy się szybkość dotarcia z informacją. Natomiast - ich zdaniem - tzw. informacje statyczne, np. o nowych obowiązkach czy przepisach lub zawierające relacje z wydarzeń, powinny być nadal przekazywane za pośrednictwem mediów, do których obywatel może ponownie, a nawet kilkakrotnie zajrzeć. W tej roli sprawdza się prasa, przede wszystkim lokalna, ulotki, ogłoszenia. Samorządy obawiają się jednak wydatków na wdrożenie nowych, skutecznych narzędzi komunikowania się z mieszkańcami. Natomiast przedsiębiorcy kuszą ich promocjami i bonusami. Jednak obie strony zapomniały przy tym o tym, że w Polsce - podobnie jak w całej Unii Europejskiej - około 20 proc. mieszkańców to wykluczeni internetowo. Nie mają dostępu do internetu i komórki, a także nie mają żadnego obowiązku, aby je posiadać. Lokalni włodarze powinni to uszanować i pozostawić choćby urzędowe tablice ogłoszeń. A zamiast głosić poglądy, że nikt ich nie czyta, wyrabiać u mieszkańców nawyk korzystania z zamieszczonych tam ogłoszeń.
W Polsce - podobnie jak w całej Unii Europejskiej - około 20 proc. mieszkańców to wykluczeni cyfrowo. Nie mają dostępu do internetu i komórki, a także nie mają żadnego obowiązku, aby je posiadać
@RY1@i02/2013/075/i02.2013.075.088000200.801.jpg@RY2@
Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz
Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu