Jak zamienić analoga na e-państwo
Konta na Elektronicznej Platformie Usług Administracji Publicznej założyło jedynie 190 tys. osób. DGP zidentyfikował największe dolegliwości istniejącego systemu. I podaje receptę, w jaki sposób go uleczyć
Oficjalnie wszyscy urzędnicy podkreślają wagę informatyzacji. Sejm uchwalił nawet niedawno nowelizację ustawy o informatyzacji, dzięki której elektroniczna wymiana pism z urzędem będzie tak samo ważna jak papierowa. W praktyce jednak wciąż to tradycyjne dokumenty są postrzegane jako ważniejsze, a większość urzędów - nawet jeżeli wprowadziła u siebie e-obieg (e-usługi świadczy co drugi urząd) - to dubluje go z papierowym. W 2013 r. tylko 9 proc. dokumentów, które wpłynęły do urzędów, było w postaci elektronicznej.
Od 2010 r. kilka razy zapowiadano wielką rewolucję informatyczną, ogłaszano kolejne plany informatyzacji państwa, a nawet nowe otwarcie po oczyszczeniu stajni Augiasza, czyli rozwiązaniu problemu korupcji przy przetargach informatycznych. Równolegle zmniejszano zakres poszczególnych rozwiązań. I tak wprowadzenie dowodu biometrycznego przesuwano kilka razy, by wreszcie ogłosić, że wejdzie on w życie w 2015 r., ale już bez warstwy elektronicznej. Podobnie jest z rozbudowywaną od sześciu lat platformą ePUAP - nowy minister Rafał Trzaskowski zapowiada, że był to projekt zbyt ambitny.
Koordynacja procesu cyfryzacji w administracji centralnej i samorządowej była głównym powodem powstania resortu administracji i cyfryzacji. Jednak powstał on ponad dwa lata po rozpoczęciu prac nad projektami, gdy było już za późno na realną koordynację. Za to w MSW za rejestry państwowe odpowiada już czwarty podsekretarz stanu w ostatnich czterech latach. Każdy zaczyna swoje urzędowanie od stwierdzenia, że zastał spaloną ziemię i budowę musi zacząć od sprzątania. W efekcie warte setki milionów projekty są stale zmieniane, a terminy ich oddania do użytku się przesuwają.
W 2008 r., gdy środki unijne na cyfryzację zaczęły płynąć szerokim strumieniem, brakowało kompetentnych urzędników. W efekcie często zwracali się oni do znajomych z firm, by pomogli im pisać specyfikacje istotnych warunków zamówienia, co szybko doprowadziło do korupcji. Tylko w policji mogło zostać ustawionych ponad sto przetargów, a drugie tyle w pozostałych ministerstwach i urzędach centralnych.
@RY1@i02/2014/019/i02.2014.019.00000030b.803.jpg@RY2@
Adam Guz/Reporter
Michał Boni, były szef resortu cyfryzacji
- Informatyzacja administracji to nie jest cel sam w sobie. Powinno w niej chodzić o usprawnienie działalności państwa i z takim zamysłem powinna być projektowana - mówi nam doktor Dominik Batorski, autor części dotyczącej internetu w Diagnozie Społecznej (nie ma konta na ePUAP), i tłumaczy, że nie wystarczą procesy znane z analogowej administracji przenieść do internetu. - Cyfrowa administracja to tak naprawdę sprawny przepływ informacji. A więc od zaprojektowania tego systemu należy zacząć - dodaje.
MAiC chwali się, że odsetek internautów korzystających z e-administracji wzrósł o 4 pkt proc. - Ocenianie stanu e-administracji na podstawie liczby ludzi, którzy załatwili jakąś sprawę w urzędzie przez internet, jest niewłaściwe. Obywatel nie ma zbyt wielu spraw do załatwienia w urzędach - ocenia prof. Wojciech Cellary (nie ma zaufanego profilu w ePUAP) i dodaje, że e-administracji potrzebuje np. ktoś, kto musi na nowo wyrobić skradzione dokumenty, a potem uaktualnić dane we wszystkich instytucjach. - Taki obywatel chciałby dokonać wszystkich czynności ze swojego komputera - mówi.
Konia z rzędem temu, kto wie, ile dokładnie systemów informatycznych zostało uruchomionych przez urzędy centralne i samorządy. Tylko na budowę centralnej e-administracji w latach 2007-2013 przeznaczono 3,4 mld zł. Co i jak z tego działa, nie do końca wiadomo. - Jeszcze za czasów ministra Michała Boniego pojawiła się koncepcja wciągnięcia Poczty Polskiej z jej rozległą siecią oddziałów do budowy e-administracji. To był ciekawy pomysł, pokazujący, że już mamy zasoby, które można byłoby wykorzystać, zamiast inwestować w budowę nowych, niekoniecznie lepszych - mówi dr Batorski.
Resort cyfryzacji na zarzuty rozproszenia kontroli nad informatyzacją zawsze odpowiada: jest rządowy Komitet ds. Cyfryzacji, przez który przechodzą wszystkie ważniejsze zmiany prawa. Tyle że komitet ten odnosi się tylko do kwestii ustawodawczych, a brakuje mu uprawnień kontrolnych. Takich uprawnień nie ma też tak naprawdę MAiC, choć teoretycznie zostało powołane właśnie do scentralizowania cyfryzacji.
@RY1@i02/2014/019/i02.2014.019.00000030b.804.jpg@RY2@
Krystian Maj/Forum
Rafał Trzaskowski objął tekę pod koniec roku 2013
Sylwia Czubkowska, Robert Zieliński
Autorzy tego tekstu nie mają swoich kont na ePUAP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu