Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zarządzanie kryzysowe: jest ustawa, gorzej z planami

3 lipca 2013

Niosący zagrożenie kataklizm przychodzi nagle i niespodziewanie. Obecny rok pokazuje to wyjątkowo dobrze. Szkoda, że wciąż nie wiadomo, na kiedy powinny być gotowe dokumenty pozwalające ograniczyć nieszczęście

Konieczność wprowadzenia kompleksowego zarządzania kryzysowego została podyktowana brakiem jednolitych przepisów regulujących wszystkie działania na wypadek zdarzeń nagłych.

Przyjęta 26 kwietnia 2007 r. ustawa o zarządzaniu kryzysowym (Dz.U. nr 89, poz. 590 z późn. zm.) miała być wstępem do wprowadzenia w Polsce ujednoliconego systemu regulującego sposób, procedury i odpowiedzialność na wypadek nagłych zdarzeń o rozmiarze kryzysowym. Jest to jeden z bardziej czytelnie i zrozumiale napisanych aktów prawnych. Jest w nim wprawdzie kilka wad, ale zaletą jest samo powstanie ustawy.

Ustawa w sposób klarowny podaje regulacje, jakie powinny wejść w życie, aby system zarządzania kryzysowego nie był jedynie martwym prawem, a mógł być w razie konieczności wykorzystywany praktycznie. Ze względu na specyfikę podziału administracyjnego kraju adresatami ustawy są jednostki samorządu terytorialnego. Akt prawny wskazuje samorządową drabinkę podziału obowiązków i odpowiedzialności, od gmin, poprzez powiaty, województwa aż do ujęcia ogólnokrajowego.

Województwa i powiaty gotowe

Można wymieniać wiele zalet samej ustawy, jednak sporą przeszkodą są braki, a być może niedopatrzenia prowadzące do niemożności zrealizowania do końca budowy systemu planów zarządzania kryzysowego. O ile plany wojewódzkie i powiatowe na ogół powstały, o tyle z gminnymi bywa różnie. Mają je zazwyczaj te samorządy, które były dotknięte klęskami żywiołowymi, w innych bywa różnie.

Wynika to z braku określenia czasu do przekazania gotowego planu do realizacji.

Jednym z zasadniczych działań koniecznych do wprowadzenia funkcjonalnego systemu zarządzania kryzysowego jest stworzenie planów zarządzania kryzysowego. Artykuł 5 pkt 2 ustawy o zarządzaniu kryzysowym precyzyjnie wskazuje, jak powinny być zbudowane i co mają zawierać plany zarządzania kryzysowego. Jednocześnie w pkt 1 tego artykułu wymienione są jednostki samorządowe, na które nałożony jest obowiązek stworzenia takich planów: gminy, powiaty i województwa.

W art. 5 pominięto jednak całkowicie kwestię terminu granicznego, do którego plany zarządzania kryzysowego mają być gotowe. Mamy tylko przepis art. 5 pkt 5: "Plany zarządzania kryzysowego podlegają systematycznej aktualizacji, a cykl planowania nie może być dłuższy niż dwa lata".

Przepis martwy, bo brakuje daty

Obecnie każda z jednostek zobowiązanych do tworzenia takich planów może w nieskończoność odwlekać zatwierdzenie gotowych dokumentów. Jedyne, do czego zobowiązuje samorządy ustawa, to rozpoczęcie pracy nad planami. Artykuł 34 pkt 1 ustawy niejednoznacznie stwierdza, że "plany (...) są sporządzane w terminie 12 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy". Nie wskazuje ani granicznego terminu zakończenia prac nad planami, ani terminu ich przyjęcia. Rozstrzyga tylko, że tworzenie ich powinno być rozpoczęte w ciągu 12 miesięcy.

Niestety ustawodawca nie pokusił się również o wydanie rozporządzenia uszczegóławiającego zagadnienia wymienione w ustawie, które z martwych przepisów uczyniłyby dokument gotowy do spełnienia swojej roli.

Jednostki samorządu terytorialnego, będąc często w trudnej sytuacji finansowej, niekiedy zadłużone, nie pochylają się nad tym, co z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i obywateli jest bardzo ważne. Wykonują jedynie to, co jest im narzucone w konkretnych terminach. W myśl bowiem ustawy o zarządzaniu kryzysowym wypełniają swoją funkcję poprzez rozpoczęcie prac nad planem.

Powódź stulecia nie do przewidzenia

Zarówno gminy, jak i ustawodawca wychodzą często z założenia, że skoro w 1997 r. mieliśmy w Polsce powódź stulecia, to przez sto lat kolejnej nie będzie. Nic bardziej mylnego, 2010 rok był na to konkretnym przykładem. Statystycznie wyliczone i nazwane zdarzenia nagłe występują losowo i nigdy nie jesteśmy w stanie ich przewidzieć. To, co możemy zrobić, to działania prewencyjne, dzięki którym będziemy do sytuacji kryzysowych przygotowani.

Spisanie i aktualizacja planów zarządzania kryzysowego są bagatelizowane. Tymczasem to nie tylko idea i zapisy. W sytuacji kryzysowej potrzebne jest szybkie i skuteczne działanie człowieka. Umiejętnie spisane procedury bardzo ułatwiają sprawne reagowanie i skracają czas działania w razie niebezpieczeństwa. Pamiętajmy, że na samorządach ciąży także konieczność stałego monitorowania zagrożeń i ochrona infrastruktury krytycznej. Ujednolicone, jasne, klarowne procedury, sposób ich wdrażania na poszczególnych etapach oraz drabina odpowiedzialności dobrze systematyzują sposób postępowania w tym obszarze.

W sytuacjach kryzysowych dominują często panika, chaos i zdarzenia losowe, które mogą mieć wpływ na rozmiar poniesionych strat. Wystarczy zwykły brak łączności, awaria sieci, żeby rozmiar szkód był nieporównanie większy. Opracowane zespołowo plany takie sytuacje powinny przewidywać i minimalizować ewentualne zagrożenia. Dlatego żeby z martwej obecnie ustawy, która jednak otwiera furtkę do planistycznych posunięć, zrobić jasny, czytelny dokument, muszą być wydane odpowiednie rozporządzenia. Trzeba też doprecyzować termin, w którym plany należy ostatecznie zakończyć i uchwalić.

Edyta Franczuk

specjalista i trener zarządzania kryzysowego dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.