Antysamorządowcy
Zamiast skupiać się na potrzebach mieszkańców, samorządowcy zmieniają się w prezesów lokalnych spółek
Wybory samorządowe miały być rozstrzygnięte jeszcze przed ich zakończeniem. Tego przynajmniej spodziewali się komentatorzy. Tymczasem wyniki przyniosły wiele niespodzianek. Choć w sejmikach lepiej poradzili sobie partyjni politycy (na 555 radnych tylko 20 pochodzi spoza głównych ugrupowań), władzę wykonawczą wygrały lokalne komitety. Na Podkarpaciu 82 proc. wójtów i burmistrzów to bezpartyjni. W województwie kujawsko-pomorskim - 81 proc. Diabeł tkwi w szczegółach: tam, gdzie ordynacja nakazuje głosowanie na listy, na wyniki nakładając dodatkowo 5-proc. próg wyborczy, lepiej radzą sobie partie. Tam, gdzie głosować można bezpośrednio na kandydata, a wygrywa ten, który weźmie więcej niż połowę głosów, zwyciężają lokalni działacze. W tym roku w blisko 900 gminach odbyła się druga tura głosowania na burmistrza, prezydenta miasta i wójta. W jej wyniku nierzadko stołki potracili samorządowcy, którzy trzymali je przez kilka kadencji z rzędu. Odejść musieli m.in.: z Poznania - Ryszard Grobelny, z Gorzowa Wielkopolskiego - Tadeusz Jędrzejczak, z Katowic - Piotr Uszok. Wszyscy rządzili nieprzerwanie od 1998 r.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.