Dobry samorządowiec nie wypadnie z gry
Zdecydowana większość wójtów, burmistrzów czy prezydentów nie boi się mówić o sobie. Także przymierzając się do utraty stanowiska w związku z prawdopodobnym wprowadzeniem dwukadencyjności. Mało który włodarz chce po zmianach odejść na emeryturę. Większość twierdzi, że o ile to tylko będzie możliwe, wciąż będą pracować na rzecz samorządu. Taką pracę cenią i wiedzą, że są w tym naprawdę dobrzy. Uważają, że potwierdzają to mieszkańcy, wybierając ich na kolejne kadencje.
O twardych dowodach mówi też Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic, prezes Związku Miast Polskich. - Zbadaliśmy, sprawdzając wyniki 16 rankingów, jak się ma liczba kadencji prezydentów miast na prawach powiatu do miejsc, jakie osiągają w rankingach. Korelacja była tak istotna, że nie może być dziełem przypadku. Prezydenci mający za sobą dwie kadencje wypadali średnio ponad dwukrotnie gorzej od zarządzających swoimi miastami co najmniej cztery kadencje - przekonuje. - Można zatem śmiało powiedzieć, że wyeliminowanie doświadczonych menedżerów samorządowych pogorszy jakość pracy samorządów co najmniej o połowę.
Aktywni włodarze nie zamierzają składać broni. Jeśli wypadną z walki o miejskie stołki, to spróbują zawalczyć o parlamentarne. Szef ZMP nie kryje, że tak właśnie zamierza zrobić. Taką tendencję potwierdza też Agata Fisz, prezydent Chełma. - Z rozmów z innymi prezydentami i burmistrzami wiem, że wielu otrzymuje propozycje na listach do parlamentu. Zapewne większość skorzysta z tej możliwości. Uwolnienie takiego potencjału samorządowców z pewnością zmieni układ w parlamencie. W wyborach pojawi się nowe zjawisko - głosowania na kandydata nie tylko ze względu na partię, ale ze względu na to, że jest znanym byłym prezydentem, burmistrzem czy wójtem. Jednak wielu włodarzy nie zamierza tracić kontaktu z samorządem. Pomysłem na siebie po odejściu ze stanowiska może być praca w administracji. Nad tym zastanawia się m.in. Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol. Samorządową aktywność zapowiadają nadal prezydenci Bydgoszczy, Częstochowy czy Lublina. Zawsze możliwy jest powrót do wyuczonego zawodu - radcy prawnego, naukowca czy kardiologa. Zwłaszcza że część włodarzy już dzisiaj łączy różne rodzaje działalności. Tli się jednak nadzieja, że może do zapowiadanych zmian ostatecznie nie dojdzie, bo np. w wywiadzie dla DGP w miniony czwartek związany z PIS poseł Jarosław Gowin mówił, że pomysłu nie poprze. A to może oznaczać kłopoty z uzyskaniem sejmowej większości.ⒸⓅ
pbs
C2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu