Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Resort pracy powinien doradzać i pracownikom, i pracodawcom

23 sierpnia 2018

Jerzy Bartnicki: Zaproponowane zmiany przepisów dotyczące zatrudniania cudzoziemców nie rozwiązują podstawowych problemów. To kosmetyka

Projektowana ustawa o rynku pracy wprowadza zmiany w przepisach dotyczących pracy cudzoziemców. Jak pan ocenia ich kierunek?

Drepczemy w dobrą stronę, ale małymi kroczkami. Zaproponowane przepisy doprecyzują wiele niejasnych dotychczas pojęć, przez co uszczelniają system zatrudniania obcokrajowców w Polsce. Przykład pierwszy z brzegu: projekt nowej ustawy doprecyzowuje, że cudzoziemiec, który ma zezwolenie na pracę oraz przebywa na podstawie wizy lub innego dokumentu pobytowego, wydanych w celu pracy przez inne państwo obszaru Schengen, może wykonywać pracę w Polsce. Dotychczas zapisy w tym zakresie nie były tak jasne i pozostawiały pole do interpretacji.

Proponowane zmiany, choć ułatwią życie urzędnikom, są jednak kosmetyczne. Nadal nie będzie wiadomo, ilu dokładnie cudzoziemców pracuje na terenie danego powiatu oraz jaki mają wpływ na lokalny rynek pracy. Jeśli bowiem ich liczba rośnie, a skala bezrobocia w regionie maleje, to uzupełniają braki na rynku pracy. Jeśli natomiast przybywa pracujących cudzoziemców i pozostających bez pracy Polaków, to ewidentnie przyjazd i zatrudnianie obcokrajowców jest ze szkodą dla polskiego rynku zatrudnienia. Takiej wiedzy nie ma, bo nikt nie prowadzi statystyki w tym zakresie. Dodatkowo zbieranie danych utrudnia fakt, że kto inny wydaje zezwolenia na pracę, a kto inny pozwala na przyjęcie obcokrajowca do pracy w ramach oświadczenia.

Co zatem uzdrowiłoby tę sytuację?

Wprowadzenie w Polsce urzędu do spraw imigrantów, którego rolę mógłby pełnić już istniejący Urząd ds. Cudzoziemców. Obecnie jest mało aktywny. W tym roku obsłużył 2600 osób. Jego rola jest jednak inna niż nasza. Skupia się na legalnym wprowadzeniu osób z zagranicy na polski rynek – temu służą m.in. prowadzone przez niego postępowania administracyjne w zakresie ochrony międzynarodowej. Urząd ten ma jednak doświadczenie, wiedzę, zna przepisy i problemy, dlatego powinien stać się wiodącą instytucją z oddziałami w województwach i powiatach. Na razie jego potencjał jest marnowany. Tymczasem to w takim urzędzie cudzoziemiec powinien załatwiać wszelkie formalności związane z pobytem i zatrudnieniem. Nabywałby stosowny dokument, który byłby przepustką do udzielenia mu zgody na pracę u konkretnego pracodawcy. Tym samym powiatowe urzędy pracy czy urzędy wojewódzkie działałyby na zlecenie i pod nadzorem urzędu ds. imigrantów. Można też zobowiązać pracodawców do tego, by raz na kwartał raportowali, ilu dokładnie cudzoziemców zatrudniają u siebie i skąd oni pochodzą.

Jakie inne rozwiązania proponowałby pan?

Napływ cudzoziemców do pracy w Polsce nie jest zjawiskiem tymczasowym, które potrwa 5 minut. Należy liczyć się z tym, że będzie to trend trwały z tendencją do nasilania się w miarę jak nasza gospodarka będzie się umacniała, a wynagrodzenia rosły. Co więcej, jest to zjawisko, na którym Polska zyskuje, m.in. budżet ZUS. Poza tym im więcej obcokrajowców jest u nas zatrudnionych, tym więcej jest pracy dla rodaków. Dlatego powinniśmy zachęcać cudzoziemców do przyjazdu i podejmowania zatrudnienia w Polsce. Jak? Najprostszym sposobem jest umieszczenie na stronie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej informacji o tym, jak osoba zagranicy może legalnie zatrudnić się w Polsce. Powinna być ona opracowana we wszystkich możliwych językach. Na stronie resortu powinna też pojawić się informacja dla pracodawcy o tym, jak może legalnie przyjąć cudzoziemca do pracy. Dziś bowiem nie ma takiego kompendium wiedzy dla firm. Informacja powinna być ona sporządzona w podziale na kraje Schengen i spoza tej strefy, ewentualnie też na zaprzyjaźnione i te, z których nie wolno przyjmować obcokrajowców. Oprócz tego na stronie powinny znaleźć się instrukcje dla pracodawców na temat tego, jak poprawnie wypełnić wniosek.

Czy to oznacza, że sami pracodawcy przyczyniają się do tego, że rozpatrywanie wniosków się przedłuża?

Zdecydowanie tak, bo mają poważny problem z wypełnianiem dokumentów. Większość błędów wynika z niedbalstwa, co jest zapewne konsekwencją sporządzania wniosku w pośpiechu i złożenia go bez sprawdzenia. Efektem są błędy np. w numerze paszportu cudzoziemca czy REGON firmy. Bywa, że nie wszystkie rubryki dokumentu są wypełnione. Do długich terminów rozpatrywania dokumentów przez urzędy przyczyniają się też nieprecyzyjne przepisy. Urzędnik ma na to 30 dni od momentu przyjęcia wniosku. O ile w przypadku tego składanego osobiście przez pracodawcę łatwo ustalić początek biegu tego terminu, to już przy wniosku online nie jest to proste. W zasadzie zaczyna się wówczas, gdy urzędnik otworzy dokument. A bywa, że zrobi to po kilku tygodniach czy nawet miesiącach od jego wpłynięcia. W rezultacie pracodawca na odpowiedź czeka pół czy nawet cały rok.

Co jeszcze wymaga poprawki?

Zapisy dotyczące obowiązku pracodawcy w zakresie informowania powiatowego urzędu pracy o zatrudnieniu cudzoziemca. Obecnie ma to zrobić w dniu, w którym przyjął obcokrajowca do pracy. Może to jednak uczynić dopiero wtedy, gdy podpisze z nim umowę o pracę, co może nastąpić na koniec dnia. W efekcie powiadomienie do urzędu zostaje wysłane wieczorem lub wręcz w kolejnym dniu, co rodzi pole do konfliktów.

Zmianie powinny też ulec zapisy dotyczące opłaty pobieranej od składanego oświadczenia. Dziś powiatowy urząd pracy otrzymane z tego tytułu 30 zł przekazuje do starosty, który połowę z tej kwoty odprowadza do wojewody – czyli zasila nią budżet państwa. Tymczasem całość powinna zostawać w powiecie, czyli tam, gdzie ponoszone są największe wydatki w związku z wydaniem oświadczenia. Szczególnie że kasa budżetu i tak zostanie zasilona przez podatki odprowadzane z wynagrodzenia wypłacanego cudzoziemcowi. Poza tym na powiatowe urzędy pracy nakłada się wiele dodatkowych obowiązków w postaci rozliczenia, zaksięgowania i przesłania należnej kwoty. ©

fot. Materiały prasowe

Jerzy Bartnicki dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.