Dziennik Gazeta Prawana logo

Drogi już są, pora na jakość życia

Budowa Parku Centralnego w Gdyni już ruszyła
Budowa Parku Centralnego w Gdyni już ruszyłanieznane / proj. Arch-Deco, mat. Agencji Rozwoju Gdyni
22 stycznia 2019

Przez ostatnie lata władze lokalne inwestowały miliony złotych, by wybudować niezbędną infrastrukturę i zasypać cywilizacyjne dziury. Ale czasy się zmieniły, a wraz z nimi priorytety i wyzwania. Jak wyczuć potrzeby mieszkańców?

Według raportu „Forbesa” „Trendy 2017” już 40 proc. przestrzeni publicznej w światowych miastach zajmują drogi. To pokazuje, jak wielką wagę przykładano jeszcze do niedawna do „twardej” infrastruktury. W Polsce także. To oczywiste – w pierwszej kolejności spełniano podstawowe w nowoczesnym społeczeństwie potrzeby. Interesy mieszkańców (np. zmotoryzowanych i pieszych czy rowerzystów) bywają sprzeczne, a wielu z nich oczekuje czego innego w zależności od roli, w jakiej akurat występuje. Włodarze (także polskich) miast dostrzegają, że muszą spełniać także te mniej do niedawna oczywiste oczekiwania: przestrzeni zielonej w pobliżu, bezpiecznej drogi rowerowej, deptaku dla pieszych czy czystego powietrza.

– Po fazie infrastrukturalnej przyszedł czas, żeby skupić się na jakości życia. Duża część pierwszych decyzji będzie tego dotyczyła – zapowiedział nowy prezydent stolicy Rafał Trzaskowski, prezentując swoje priorytety na najbliższych pięć lat.

Na liście zadań, które obejmie „osobistym nadzorem”, próżno szukać kolejnych mostów nad Wisłą, nowych odcinków obwodnicy miejskiej czy wielkich obiektów. Znalazło się co prawda miejsce na zapowiedź kilku nowych linii tramwajowych i dokończenie II linii metra, ale można podejrzewać, że tu motywatorem był Patryk Jaki, z którym Trzaskowski musiał się licytować w kampanii wyborczej. Prym wiodą zdecydowanie tzw. miękkie projekty – darmowe żłobki dla wszystkich, program budowy wind w starych budynkach mieszkalnych należących do miasta, weekendowe i świąteczne dyżury lekarskie czy zazielenienie 41 warszawskich arterii. No i oczywiście walka ze smogiem.

Zapowiedzi nowego prezydenta stolicy są na swój sposób symboliczne i symptomatyczne. To nie tylko zapowiedź zerwania ze stylem prezydentury Hanny Gronkiewicz-Waltz i całkowitej reorientacji priorytetów. To także element szerszego zjawiska, które od niedawna – i z coraz większą siłą – możemy obserwować w samorządach. Nową kadencję wielu włodarzy, zwłaszcza tych z dużych miast, rozpoczyna od podobnych projektów. Jedną z pierwszych decyzji nowego prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka było wprowadzenie karty 75+, która pozwoli najstarszym wrocławianom na kilka bezpłatnych przejazdów taksówkami w miesiącu. Prezydent Gdańska śp. Paweł Adamowicz obiecywał gdański bon żłobkowy, z którego będą mogli korzystać rodzice o określonych dochodach, czy wprowadzenie programu, który gwarantowałby gdańszczanom bezpłatne szczepienia przeciw HPV. Z kolei Ostrów Wielkopolski realizuje program Ostrowska Karta Rodziny 3+. Obecnie karta ma ponad 200 lokalnych partnerów, którzy oferują jej posiadaczom zniżki i preferencje w różnych punktach usługowych i handlowych na terenie miasta. Miasto rozbudowuje też miejskie żłobki – w ciągu ostatnich czterech lat liczba miejsc zwiększyła się z 70 do 300. Dzięki temu rodzice decydujący się na posiadanie dzieci nie muszą obawiać się o swój powrót do pracy. Do tego Ostrów Wielkopolski oferuje darmowe przedszkola (pobyt dzieci jest bezpłatny, rodzice płacą wyłącznie za wyżywienie).

Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek zwraca jednak uwagę, że nie można zaniedbać „twardych” działań w infrastrukturę, warto pamiętać, że w odbiorze społecznym są one postrzegane jak coś oczywistego.

– Współcześni mieszkańcy dużych polskich miast już nie tylko porównują swój poziom życia z miastami zachodnimi, ale aspirują do poziomu życia w miastach skandynawskich, które są uważane za najbardziej przyjazne dla mieszkańców. Co więc definiuje ten poziom życia? Myślę, że jednym z ważniejszych elementów jest aktywność społeczna, szeroki dostęp do kultury i projektowanie miasta jako przestrzeni dla wszystkich: dla młodych i starszych, dla tych w pełni sprawnych i tych z niepełnosprawnościami, dla rodzin z małymi dziećmi i osób samotnych. Tak myślimy o Gdyni i tak ją rozwijamy – mówi Wojciech Szczurek. – W Gdyni dobrze się żyje. To nie jest moje subiektywne odczucie jako włodarza tego miasta, ale poparta badaniami wiedza. Gdynia od lat zajmuje pierwsze miejsce w „Diagnozie społecznej”, czyli badaniach jakości i warunków życia Polaków, jeśli chodzi o procent mieszkańców zadowolonych z życia w swoim mieście. Autor tego badania prof. Janusz Czapiński w jednym z wywiadów udzielonych dużej ogólnopolskiej gazecie na pytanie o to, co składa się na zadowolenie mieszkańców Gdyni, odpowiedział; „Nie jakieś pojedyncze wymiary jakości życia, ale kompleks czynników, które sprawiają, że w określonym mieście żyje się łatwiej, przyjemniej i dostatniej niż w wielu innych miejscach. Przypadek Gdyni przypomina w pewnym sensie fenomen Doliny Krzemowej, najbardziej innowacyjnego miejsca na świecie. Próbowano stworzyć repliki Doliny Krzemowej, między innymi w Stanach Zjednoczonych i Holandii, ale to się po prostu nie udało”. Mam świadomość, że porównywanie Gdyni do Doliny Krzemowej może brzmieć nieco nieskromnie, ale w pełni się z tą wypowiedzią zgadzam. To nie taka czy inna inwestycja decyduje o wzroście poziomu życia, tylko kompleksowe działania.

Zgadza się z nim Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.

– Projekty infrastrukturalne, jakie realizowaliśmy przez ostatnie lata, są oczywiście bardzo ważne, ale one budują tylko szkielet, który musimy później wypełnić – przekonuje. – Duża część projektów w naszym mieście dotyczy spraw miękkich, tj. kultury, sportu czy ochrony środowiska. Żadna inna kwestia nie budzi takich emocji i takiej fali społecznego sprzeciwu, jak każde kolejne wycięte drzewo. I jest to doświadczenie nie tylko mojego miasta, ale także wszystkich dużych polskich miast. I my jako władze miast wyciągamy z tego wnioski – dodaje.

Zmiana, polegająca na stopniowym odchodzeniu od inwestowania pieniędzy „w beton” i ścigania się na bombastyczne projekty infrastrukturalne, zaczęła się w mniej więcej w 2010 r., gdy w kampanii wyborczej zaczęto więcej mówić o jakości życia.

– Powód był dość prosty. Wybuchł kryzys finansowy i samorządom zaczęły spadać dochody. Zauważono też, że mieszkańcy zaczęli uciekać z miast do mniejszych gmin, bo tam są chociażby tańsze grunty. Zaczęto więc myśleć o ofercie dla takich osób, by ściągnąć lub zatrzymać je u siebie. A potem ten trend zaczął się nasilać – opowiada. Refleksja nastąpiła też wśród władz samorządowych.

– W końcu dostrzeżono, że mieszkaniec nie jest zagwarantowany raz na zawsze, że jest on korzyścią dla samorządu, nie tylko w aspektach finansowych – mówi Jarosław Jóźwiak, były wiceprezydent stolicy.

Nabrano więc przekonania, że mieszkaniec to także potencjalny wyborca, a już na pewno podatnik. A im więcej podatników, tym więcej wpływów z PIT dla miasta. O kogoś takiego warto się bić. I mieszkańcy zaczynają to dostrzegać.

Wiceprezydent Bydgoszczy Michał Sztybel uważa, że wyraźna zmiana podejścia nastąpiła po 2011 r., kiedy w mieście rozpoczęto wdrażanie nowych form i mechanizmów obywatelskich.

– Nie przeciwstawiamy sobie twardych inwestycji i miękkich projektów. Wychodzimy z założenia, że wszystkie mają przede wszystkim służyć mieszkańcom i mieć przełożenie na zadowolenie z życia w mieście. Stąd nie rozpoczynamy dużych inwestycji bez wcześniejszego przeprowadzenia konsultacji społecznych z mieszkańcami. Z tych samych powodów rozwijamy budżet obywatelski i tworzymy liczne grupy doradcze, w których społecznie zasiadają eksperci reprezentujący organizacje pozarządowe – opowiada.

Co do potencjału tkwiącego w budżetach obywatelskich prezydentów dużych miast namawiać zresztą nie trzeba. I to mimo że od tego roku – decyzją parlamentarzystów PiS – taka forma konsultacji społecznych stała się obowiązkowa dla miast na prawach powiatu, czyli tych największych.

– W 2015 r. zdecydowałem o podniesieniu puli budżetu obywatelskiego z 10 mln do 20 mln zł rocznie, dzięki czemu jest on największy w Polsce per capita wśród miast wojewódzkich. Od tego roku, realizując moją wyborczą zapowiedź, podnoszę pulę budżetu obywatelskiego aż do 30 mln zł – by mieszkańcy w jeszcze większym stopniu włączyli się w zarządzanie miastem – opowiada Marcin Krupa, prezydent Katowic.

Jak wskazuje prezydent Gdyni, jednym z atutów miasta, na które mieszkańcy ostatnimi czasy zwracają szczególną uwagę, jest bardzo czyste powietrze.

– Zawdzięczamy to między innymi inwestycjom w bezemisyjny transport publiczny. Mowa oczywiście o trolejbusach. Już w tym roku wyjedzie na gdyńskie ulice aż 30 zupełnie nowych trolejbusów, z których większość ma nowoczesne baterie, pozwalające na jazdę bez sieci trakcyjnej. Dzięki temu mogą część trasy pokonywać bez „szelek”. Ruszyła też budowa nowoczesnego parku w samym sercu miasta, który będzie miał strefy ciszy i strefy do aktywnego wypoczynku – opowiada prezydent Gdyni.

Sylwia Cyza-Słomska ze szczecińskiego urzędu miasta uważa, że w kolejnych latach coraz większą uwagę samorządy przykładać będą do wdrażania rozwiązań usprawniających funkcjonowanie w mieście. – A więc m.in. możliwość załatwiania spraw urzędowych głównie przez internet, tworzenie warunków do rozwoju dzieci, jak i opieki nad seniorami, zachęcanie do nauki poprzez wspieranie uzdolnionej młodzieży, a także zachęcanie do podejmowania nauki i pracy w mieście poprzez różnego rodzaju programy stypendialne czy zachęty w postaci wynajmu mieszkań na preferencyjnych warunkach – wymienia nasza rozmówczyni.

Rolą samorządów jest także bycie arbitrem między czasami sprzecznymi interesami różnych grup społecznych. Doktorr Adam Gendźwiłł z Zakładu Rozwoju i Polityki Lokalnej na Uniwersytecie Warszawskim uważa, że konflikty wokół wytyczania nowych dróg czy lokalizacji dużych inwestycji mogą się teraz zamieniać w spory dotyczące tego, w jaki sposób realizować projekty miękkie czy społeczne.

– To będzie dobra próba dla polityki samorządowej, tzn. na ile urzędnicy i radni są w stanie rozstrzygać nowe linie sporu. Wydaje się, że demokracja lokalna jest dobrze przygotowana do tego, by te spory rozstrzygać, w wielu miejscach konsultacje publiczne i partycypacja społeczna to nie jest tylko rytuał. Dużo bardziej profesjonalne w podnoszeniu swoich postulatów są organizacje społeczne. Coraz więcej z nich artykułuje potrzeby seniorów czy rodziców z małymi dziećmi – mówi.

Jeden ze współtwórców polskiej samorządności po 1989 r. i były sędzia Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień ostrożnie podchodzi do deklaracji samorządowców, że wreszcie zaczęli dostrzegać problemy maluczkich.

– W warstwie deklaracyjnej rzeczywiście zauważam tę zmianę priorytetów. Myślę jednak, że jest to pewien zabieg socjotechniczny. Bo przecież każde miasto musi jednak myśleć o infrastrukturze, która nieustannie się zmienia. Nie budujemy trwałych rzeczy raz na zawsze, one muszą być dostosowywane do potrzeb. Dlatego tak ważne jest przywództwo. W skali miasta trzeba myśleć co najmniej o jednym pokoleniu, mieć plany sięgające 20–30 lat – mówi Jerzy Stępień. Sędzia uważa, że na nastawienie samorządów wpływ mogą mieć zmiany demograficzne, przede wszystkim starzenie się społeczeństwa. – Choć nie ma tu jakiejś jakościowej rewolucji, ale raczej systemowe zmiany idące w dobrym kierunku. Droga jest jeszcze daleka, zwłaszcza w gminach wiejskich – zastrzega.

fot. Wojtek Jakubowski Fotokombinat

Gdyńska kolejka na Kamienną Górę, otwarta w 2015 r.

tż, mww

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.