Istnieją sprawdzone sposoby na obronę przed pomówieniami
Rozpowszechnianie nieprawdziwych, szkalujących firmę informacji można skutecznie ścigać na drodze sądowej zarówno na podstawie prawa karnego, jak i cywilnego
Podczas rynkowego spowolnienia rośnie pokusa szkodzenia konkurencji i niszczenia reputacji podmiotów zabiegających o ten sam rynek czy krąg odbiorców. Spółka handlowa, cywilna czy przedsiębiorca indywidualny prowadzący działalność gospodarczą pod własnym nazwiskiem mogą jednak wystąpić na drogę prawną przeciwko autorowi niesłusznego oskarżenia (pomówienia, nazywanego wymiennie zniesławieniem). Nie może być to, co oczywiste, opinia wyrażona w rozmowie prywatnej, lecz np. treść rozpowszechniona w środkach masowego komunikowania. - Oznacza to, że za tego rodzaju działanie może być także uznane zamieszczenie szkalujących informacji na stronie internetowej lub portalu społecznościowym - twierdzi Piotr Czublun, radca prawny, partner w Kancelarii Radców Prawnych Czublun Trębicki. - Są one bowiem współczesnym środkiem masowej komunikacji.
Skutek nie jest konieczny
Tego rodzaju postępowanie jest w świetle ustawy z 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (Dz.U. nr 88, poz. 553 z późn. zm.; dalej: k.k.) występkiem zagrożonym karą grzywny lub ograniczenia wolności, a czasem także jej pozbawienia do roku. Działanie, które może poniżyć podmiot gospodarczy w oczach konsumentów lub kontrahentów albo narazić na stratę zaufania, penalizuje art. 212 k.k. Opisany w ustawie stan ma miejsce w momencie, gdy - jak precyzują prawnicy - utrata wiarygodności ma wpływ na działalność firmy, wykonywany zawód pomówionego itd.
Przykładowo pomówiony o zamiłowanie do alkoholu lekarz traci wiarygodność w oczach pacjentów, tak samo jak sklep internetowy, który został oskarżony (pomówiony) o kradzież. - W obu przypadkach nieprawdziwe, oczerniające firmę i osobę informacje, które zostały przekazane innym, mogą być szkodliwe - mówi Piotr Czublun. - Przy czym już samo narażenie na utratę zaufania podlega odpowiedzialności.
Zarówno zniesławienie, jak i znieważenie należą przy tym do grupy przestępstw prywatnoskargowych. Oznacza to, że co do zasady inicjatywa należy do pokrzywdzonego. Przedsiębiorca może zgłosić fakt pomówienia policji (ustnie lub pisemnie) albo samodzielnie złożyć w sądzie prywatny akt oskarżenia. Ostatnią opcją jest droga postępowania z udziałem prokuratora, który na mocy kodeksu postępowania karnego, z uwagi na interes społeczny, wszczyna postępowanie lub włącza się do rozpoczętego. Wtedy toczy się ono z urzędu.
Sprawca, jeśli zostanie mu udowodniona wina, zarówno w wypadku pomówienia, jak i znieważenia za pomocą środków masowego komunikowania, może zostać skazany na karę grzywny, ograniczenia wolności, a niekiedy i pozbawienia jej na rok.
Za wyjątkiem postępowania prowadzonego z urzędu po stronie przedsiębiorcy leży przygotowanie aktu oskarżenia, wskazanie podejrzanego oraz udowodnienie winy. - Przedsiębiorca musi wykazać, że jego firma została narażona na uszczerbek właśnie w wyniku takiego działania - precyzuje Piotr Czublun. - Warto podkreślić, że dla stwierdzenia popełnienia przestępstwa nie jest wymagany skutek w postaci rzeczywistego poniżenia lub utraty zaufania przez pokrzywdzonego. W wielu wypadkach trudno bowiem wykazać bezpośredni wpływ pomówienia na osiągane przez przedsiębiorstwo wyniki finansowe, sprzedaży czy badania konsumenckie (sympatia do marki).
Przyczyna w wypowiedzeniu
Firma może się także domagać rekompensaty w formie odszkodowania lub zadośćuczynienia z powództwa cywilnego (o naruszenie dóbr osobistych). Co więcej, ma prawo zażądać zaniechania podejmowania nielegalnych, godzących w wizerunek rynkowy działań. Procesy przed sądem cywilnym są jednak skomplikowane (trudno udowodnić, że dany podmiot lub osoba zlecili szkalującą konkurencję kampanię PR). Nie zmienia to faktu, iż zgodnie z przepisami ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. z 1964 r. nr 16, poz. 93 z późn. zm.) pomawiany może zażądać zaniechania tego rodzaju czynności, a także zażądać usunięcia ich skutków, między innymi poprzez wystosowane przez pomawiającego stosownego oświadczenia (prostującego wcześniejsze wypowiedzi, które były niezgodne z prawdą) w określonych treści i formie.
To nie wszystko. Przepisy kodeksu cywilnego przyznają pokrzywdzonemu prawo do dochodzenia od naruszającego dobra osobiste odszkodowania, a więc kwoty, która odpowiada stracie poniesionej przez pokrzywdzonego w wyniku naruszenia dobra osobistego. Co prawda wykazanie rzeczywistych, wymiernych strat majątkowych będących rezultatem pomówienia czy znieważenia w praktyce bywa trudne, nie jest jednak niemożliwe. Takie roszczenie ma szansę powodzenia na przykład w sytuacji, gdy pomawiany podmiot gospodarczy utracił partnera biznesowego (lukratywną umowę współpracy) ze względu na brak możliwości dalszej kooperacji, wynikający ze szkodliwego zainteresowania mediów, które zostało spowodowane fałszywymi zarzutami. - Również w takiej sytuacji kluczowe znaczenie będzie miało wykazanie bezpośredniego związku pomiędzy naruszeniem dóbr osobistych a powstałą szkodą - podkreśla prawnik. - Wypowiedzenie umowy współpracy może zawierać wskazanie przyczyny. Stanowiłoby to istotny dowód w postępowaniu przed sądem.
Namierzanie IP
Trudniejsze jest udowodnienie działań z zakresu czarnego PR na portalach społecznościowych i różnego rodzaju forach hobbystycznych czy konsumenckich. Mało kto posługuje się tam imieniem i nazwiskiem (najczęściej używane są nicki, czyli pseudonimy). Trudno więc ustalić dane osobowe autora oszczerstwa. Puszczona w obieg niekorzystna informacja żyje zaś dalej własnym, autonomicznym życiem, rozprzestrzenia się poprzez realne i wirtualne rozmowy (marketing szeptany). Nie sposób więc wyśledzić ścieżki, po których się rozprzestrzenia, i postawić jej tamę.
Pewne działania jednak można i warto podjąć. Najpierw trzeba zidentyfikować stację roboczą (komputer), z którego został przesłany szkodliwy, krytyczny wobec firmy komentarz. Aby to ustalić, należy poprosić administratora serwera, na którym znajduje się forum (lub inna strona internetowa), o ujawnienie adresu IP użytkownika (unikalnego miejsca w sieci), a następnie zwrócić się do wysyłającej sygnał internetowy firmy, aby udostępniła dane klienta. Na mocy ustawy o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 roku (t.j. Dz.U. z 2002 r. nr 101, poz. 926) takie informacje mogą być jednak udostępnione wyłącznie po przedstawieniu "ważnych argumentów, które uzasadnią potrzebę posiadania ich przez poszukującego". Dostawcy wolno zatem, pomimo pisemnego wniosku, odmówić ich przekazania. Wówczas o pomoc można wystąpić do generalnego inspektora ochrony danych osobowych. Gdy i ten odmówi, pozostaje złożenie wniosku do wojewódzkiego sądu administracyjnego. W takiej sytuacji można również zwrócić się o pomoc w uzyskaniu powyższych informacji do organów ścigania, które co prawda nie są zobowiązane do prowadzenia postępowania w sprawach z oskarżenia prywatnego, jednak powinny podjąć czynności niezbędne do zabezpieczenia śladów i dowodów popełnionego przestępstwa.
Bardziej skomplikowana sytuacja ma miejsce, gdy szkalująca przedsiębiorstwo w internecie osoba łączyła się, uzyskując zmienny adres IP (chwilowy). Wówczas pierwszym krokiem, jak sugerują prawnicy, powinno być zwrócenie się do dostawcy usług telekomunikacyjnych o udostępnienie danych abonenta. Bilingi, na mocy ustawy z 16 lipca 2004 r. - Prawo telekomunikacyjne (Dz.U. z 2004 r. nr 171, poz. 1800 z późn. zm.) chronione są co prawda tajemnicą telekomunikacyjną, ale mogą zostać ujawnione na wniosek policji. Pierwsze kroki należy więc skierować do najbliższego komisariatu i złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
- W przypadku agresywnej i groźnej kampanii warto korzystać z tej ścieżki postępowania - potwierdza Kacper Tokarczyk, współwłaściciel jednej z firm działających w branży social media. - W ostatnich miesiącach jest coraz więcej przypadków namierzenia rozsyłających wirusy informacyjne maszyn przez policję, wszczęcia postępowania i kierowania sprawy do sądu.
Po uzyskaniu IP możliwe jest sporządzenie uproszczonego aktu oskarżenia. Konieczne jest przy tym zabezpieczenie, najlepiej we własnym zakresie, dowodów, które będą dokumentować wymierzoną w dobre imię firmy działalność. Mogą to być na przykład zrzuty z ekranu, na których widać szkodliwe komentarze.
Z orzecznictwa
● Sąd Najwyższy rozpatrywał kasację od wyroku w sprawie popełnienia za pomocą środka masowej komunikacji, portalu internetowego, pomówienia oskarżycielki prywatnej o takie postępowanie, które ze względu na specyfikę prowadzonej przez nią działalności gospodarczej, naraziło ją na utratę zaufania wśród klientów oraz osób, które zamierzały lub potencjalnie mogły skorzystać ze świadczonych przez nią usług gastronomiczno-hotelarskich, tj. czynu z art. 212 par. 2 k.k.
● Sąd zwrócił uwagę, że środkiem, za pomocą którego dokonano czynu, był internet, "czyli medium o zdecydowanie najszerszej dostępności wśród środków masowej komunikacji, o jakich mowa w art. 212 par. 2 k.k., co musi rzutować na szkodliwość społeczną zachowania". Ponadto sąd przypomniał, że art. 212 k.k. "nie wymaga dla przestępstwa zniesławienia szczególnego zabarwienia, ostrości czy dobitności wypowiedzi, lecz jedynie, by owa wypowiedź narażała pomówionego na utratę zaufania niezbędnego dla prowadzonej przez niego działalności". W przedmiotowej sprawie ustalono, że do usunięcia pomawiającego wpisu wykonano 403 jego odsłony oraz że pokrzywdzona dowiedziała się o nim od klienta, który zapytał ją, jakie przyjmuje łapówki, a więc, iż tym samym, to właśnie poprzez ów wpis osoby trzecie dowiadywały się, jakoby firma jej funkcjonowała tylko dzięki łapówkarstwu.
z 9 maja 2013 r., sygn. akt IV KK 403/12
Maria Kamila Puch
opinia eksperta
@RY1@i02/2013/251/i02.2013.251.215000700.802.jpg@RY2@
Jacek Ebert agencja marketingowa Kot Bury
Czarny PR, który polega na inspirowaniu mediów zarówno tradycyjnych (telewizja, prasa, radio), ogólnopolskich i lokalnych, jak i nowych, elektronicznych (portale internetowe i media społecznościowe) do zamieszczania niszczących reputację firmy, negatywnych informacji, ma różne oblicza. Najczęściej stosowaną w świecie gospodarki praktyką jest tzw. plamienie wizerunku (z ang. smear campaign), które polega na zastosowaniu insynuacji i półprawd w celu zdyskredytowania przedmiotu działania. Wykorzystywane są do tego krytyczne analizy i raporty bardziej lub mniej niezależnych ośrodków badawczych czy też tzw. surowe opinie na temat prowadzonej działalności.
Słynnym tego przykładem była przeprowadzona już jakiś czas temu kampania, podczas której jedna z agencji rozpowszechniała na zlecenie dużego koncernu spożywczego wiadomość o tym, że w popularnych czekoladkach znaleziono szkło. Akcja była inspirowana przez konkurencję i wyrządziła szkody producentowi, chociaż jego reakcja była prawidłowa. W ciągu godziny firma poinformowała o nieprawidłowościach media, a także zapewniła, że partie skażonych produktów zostały już wycofane ze sklepów i konsumentom nie grozi żadne niebezpieczeństwo.
Podobnie rozgrywane są kampanie eliminacji (z ang. character assasination). Z kolei przyklejanie etykietki (z ang. labelling) polega na promowaniu oddziałującego na wyobraźnię, łatwego do przyswojenia w zbiorowej świadomości dyskredytującego słowa, które intensywnie powtarzane w mediach ma szanse wejść do języka potocznego.
Jednak najtrudniej się bronić, wbrew pozorom, przed pozornie banalnym trollingiem, stosowanym głównie w mediach społecznościowych. Rozpoczyna się on od celowego ośmieszenia lub obrażenia innego użytkownika, czego następstwem jest wirtualna kłótnia. Ponieważ tego rodzaju zdarzenia wywołują emocje, chętnie obserwowane są przez innych. Szybko tworzą się obozy przeciwników i zwolenników. Tymczasem profesjonalny moderator, bez podania swojej prawdziwej tożsamości (ang. astroturfing), kieruje przebiegiem werbalnej bijatyki i podczas niej podsuwa treści istotne z punktu widzenia zleceniodawcy.
To bardzo groźny rodzaj czarnego PR. Uczestnicy dyskusji często nie wiedzą nawet, jakimi informacyjnymi wirusami zostali zarażeni. Podane w takiej formie wiadomości są dobrze zapamiętywane, wpływają na komercyjne wybory, wywołują sympatię lub niechęć do firmy, marki, osoby lub produktu. Jest to także najtrudniejszy do udowodnienia i ewentualnej penalizacji rodzaj czarnego PR.
Większość tego rodzaju działań można ścigać z przepisów kodeksu karnego i cywilnego. Trolling zaś skutecznie wymyka się paragrafom. Czy można zarzucić godzenie w wizerunek przedsiębiorstwa, naruszenie dóbr osobistych osobie, która na portalu społecznościowym wyraziła niepochlebną opinię? Gdy firma wcześniej padła ofiarą takiego ataku i istnieje obawa, że takie działanie się powtórzy, powinna rozważyć zlecenie wyspecjalizowanej agencji zajmującej się mediami społecznościowymi stałego monitoringu opinii i formułowania ewentualnej odpowiedzi. Będzie to bardziej skuteczne niż poszukiwanie trolla, udowodnienie mu winy i wyegzekwowanie kary lub odszkodowania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu