Prezes nie może stawiać warunków udostępnienia dokumentacji
Orzeczenie
Teoretycznie nie można blokować mieszkańcom dostępu do dokumentacji wewnętrznej spółdzielni. Ale nie jest łatwo pociągnąć władze spółdzielni do odpowiedzialności za opieszałość.
Przekonał się o tym jeden z członków spółdzielni mieszkaniowej Nowy Bieżanów w Krakowie. Domagał się od prezesa dokumentów - uchwał zarządu. Bezskutecznie. Po sprawiedliwość poszedł do sądu i wygrał. W kwietniu tego roku prezes został skazany przez Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza za nieudostępnienie dokumentacji, a więc za wykroczenie z art. 273 pkt 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1222).
Wyrok zapadł, ale sąd odstąpił od wymierzenia prezesowi kary. Mimo tego obrońca wniósł apelację, zarzucając orzeczeniu naruszenie prawa procesowego i materialnego. Domagał się uniewinnienia prezesa. Bez powodzenia: Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał w mocy wyrok I instancji. Zwrócił uwagę, że prezes rzeczywiście w sposób zawiniony przez siebie nie udostępnił spółdzielcy dokumentów. Zatem zarzut błędów w ustaleniach faktycznych sądu jest chybiony. Obwiniony udostępnił żądane uchwały: w wyznaczonym terminie położone zostały w pomieszczeniu spółdzielni na stole, a spółdzielca je przeglądał - w mało komfortowych warunkach, w towarzystwie prezesa i dwóch pracowników spółdzielni. Przy tym na stole położył telefon komórkowy i laptop i mimo żądania prezesa nie chciał tych urządzeń schować. Prezes zabrał więc dokumenty.
Sąd podkreślił, że prezes spółdzielni nie może zabronić mieszkańcowi posiadania telefonu komórkowego i laptopa podczas zapoznawania się z dokumentami. Zdaniem sądu w obecnych czasach telefon komórkowy czy laptop są traktowane jako przedmioty codziennego użytku. "Korzystanie z nich jest prawem obywatelskim, a ograniczenie korzystania z niego może nastąpić tylko w uzasadnionych przypadkach i w prawem przewidzianej formie. Oczywiste jest także, że prezes spółdzielni nie posiada aż takich daleko idących uprawnień, aby ad hoc mógł tworzyć zakaz i ograniczać możliwości posiadania telefonu komórkowego czy laptopa" - przekonywał sąd. Zwrócił też uwagę, że ograniczenie z korzystania z nich nawet w sądach czy urzędach musi mieć oparcie w konkretnej regulacji prawnej.
Zatem argument obrońcy prezesa, że mieszkaniec mógł się zapoznać z dokumentami, a tylko z przyczyn leżących po jego stronie do tego nie doszło, nie był więc trafny. Obiektywnie oceniając, prawo dostępu zainteresowanego do tych dokumentów zostało więc ograniczone - przyznał sąd.
Korzystanie z laptopa i komórki to prawo obywatelskie - uznał sąd
Ewa Ivanova
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie z 9 października 2013 r., sygn. akt IV IKa 280/13.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu