Coraz więcej dziur w e-mycie. System wart miliardy łatwo obejść
Wystarczy, że posiadacz pojazdu nie powiadomi inspekcji transportu drogowego, kto prowadził pojazd, by surowej grzywny za brak e-myta nie zapłacił nikt
Wszystko przez brak odpowiednich uprawnień, w jakie ustawodawca powinien wyposażyć Inspekcję Transportu Drogowego. Organ ten czuwa nad prawidłowym funkcjonowaniem pobierania opłat za przejazd drogami płatnymi. W praktyce kontrola ta przebiega według poniższego schematu. Jeśli jedna z bramownic kontrolnych viaTOLL (wyposażonych w kamerę) zarejestruje brak poboru opłaty, wówczas wysyła o tym informację (wraz ze zdjęciem) do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Takich wskazań jest tyle, że GITD utworzył oddzielny departament tylko do obsługi tego typu spraw. Następnie inspekcja wysyła pismo do właściciela lub posiadacza pojazdu z żądaniem wskazania kierującego, który w danym miejscu i czasie prowadził pojazd. Zgodnie z ustawą o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 260 ze zm.) za brak opłaty odpowiada bowiem nie posiadacz, lecz właśnie kierujący pojazdem. Jeśli właściciel pojazdu wskazuje kierującego, wówczas organ nakłada karę administracyjną w postaci 3 tys. zł grzywny za każde zdjęcie z bramownicy kontrolnej.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.