Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Temida czasem nie daje drugiej szansy

Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Sędzia, który lekceważy prawo, nie może wymierzać sprawiedliwości. Dbanie o godność urzędu ogranicza życie zawodowe i prywatne sędziów, ale nikt ich przecież nie zmusza do wykonywania właśnie tego zawodu

Zbigniew J., sędzia w stanie spoczynku Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, został oskarżony o prowadzenie samochodu będąc w stanie nietrzeźwym. Kontrola wykazała, że miał 2,3 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Zgodnie zaś z art. 178a par. 1 kodeksu karnego, za takie zachowanie grożą kary: grzywny, ograniczenia wolności albo jej pozbawienia do lat 2. Sprawa trafiła do sądu. W trakcie postępowania sędzia został ponownie przyłapany na jeździe pod wpływem alkoholu.

Sąd Rejonowy w Chełmie uznał, że sędzia jest winny i wymierzył rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i grzywnę, a także zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów na 2 lata. Zarówno prokurator, jaki i sędzia wnieśli odwołania. Prokurator uważał, że wymierzona kara jest zbyt niska. Sędzia przekonywał zaś, że kara jest zbyt surowa. Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał jednak wyrok w mocy.

Równolegle było prowadzone postępowanie dyscyplinarne przeciwko sędziemu, które zostało zawieszone do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sądy powszechne.

Po uprawomocnieniu się wyroku postępowanie w sądzie dyscyplinarnym zostało ponownie podjęte.

Zgodnie bowiem z art. 107 par. 1 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2001 r. nr 98, poz. 1070 ze zm.) sędzia odpowiada za przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę prawa i uchybienia godności urzędu.

Sąd apelacyjny uznał sędziego za winnego. Orzekł, że prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu uchybia godności urzędu. Ukarał więc sędziego obniżeniem na 3 lata uposażenia do wysokości wynagrodzenia pobieranego na ostatnio zajmowanym stanowisku (czyli zawieszając wypłatę wszelkich przysługujących dodatków).

Sąd stwierdził, że lekceważenie prawa nie może pozostać bezkarne. Nie orzekł jednak najwyższej kary, jaką jest pozbawienie prawa do stanu spoczynku wraz z prawem do uposażenia. Uznał bowiem, że taki wyrok byłby zbyt surowy w sytuacji, gdy sędzia nie nabył jeszcze uprawnień do emerytury, a ponadto jest w złym stanie zdrowia.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego dla apelacji rzeszowskiej, jak i minister sprawiedliwości oraz Krajowa Rada Sądownictwa wnieśli odwołanie od wyroku. Wskazywali, że tak łagodne orzeczenie nie odzwierciedla społecznej szkodliwości czynu. Zażądali więc najwyższej kary określonej w art. 104 par. 3 pkt 4 prawa o ustroju sądów powszechnych, jaką jest pozbawienie prawa do stanu spoczynku wraz z prawem do uposażenia.

Powstała jednak niepewność co do tego, czy Sąd Najwyższy rzeczywiście mógłby orzec żądaną karę, jeżeli nie wymierzył jej sąd apelacyjny. Zgodnie bowiem z art. 454 par. 3 kodeksu postępowania karnego, sąd odwoławczy nie może zaostrzyć kary przez wymierzenie kary dożywotniego pozbawienia wolności, a więc kary najsurowszej. Przepisy k.p.k. są zaś odpowiednio stosowane do prawa o ustroju sądów powszechnych.

Powyższa wątpliwość była już przedmiotem analizy SN w uchwale z 30 czerwca 2008 r., sygn. akt I KZP 11/08. Wówczas SN stwierdził, że przeciwko odpowiedniemu stosowaniu w sędziowskim postępowaniu dyscyplinarnym art. 454 par. 3 k.p.k. przemawia wynik porównania charakteru kar dożywotniego pozbawienia wolności i złożenia z urzędu. O ile kara pozbawienia wolności oznacza ingerencję w sferę konstytucyjnego prawa do wolności, o tyle złożenie z urzędu jest ingerencją w wolność wyboru i wykonywania zawodu zagwarantowaną przez art. 65 ust. 1 konstytucji. Kara złożenia z urzędu mogłaby być raczej porównywana ze środkiem karnym zakazu zajmowania określonego stanowiska, wykonywania zawodu lub prowadzenia działalności.

Zbigniew J. podnosił, że jest sędzią z 30-letnim stażem. Przekonywał, że czuje się na przegranej pozycji, gdyż został osądzony przez lokalne media, które poinformowały o zatrzymaniu pijanego sędziego, a w tak małej społeczności od razu wiadomo, o kogo chodzi. Ta presja spowodowała, że ponownie usiadł za kierownicą po spożyciu alkoholu. Prosił o utrzymanie wyroku wskazując, że ma 63 lata, a więc nie ma uprawnień do emerytury, ponadto jako osoby karanej nikt go nie przyjmie do pracy.

Sąd Najwyższy zmienił wyrok i wymierzył sędziemu karę pozbawienia prawa do stanu spoczynku i uposażenia (wyrok z 15 stycznia 2013 r., sygn. akt SNO 36/12). Wyjaśnił, że sędzia nie może domagać się, aby wyrok był łagodny tylko dlatego, że nie ma uprawnień do emerytury i nie ma za co żyć. Uposażenie sędziego w stanie spoczynku nie jest niskie. Oskarżony powinien więc brać pod uwagę różne warianty zakończenia postępowania i zabezpieczyć się na taką okoliczność. Orzeczona przez sąd I instancji kara była niewspółmiernie łagodna. Sam fakt, że wkrótce po pierwszym czynie sędzia postąpił podobnie (za co również został skazany) przesądza o jego szczególnie złej postawie. Zły stan zdrowia nie jest zaś okolicznością tej miary, aby mógł zredukować szkodliwość takiego zachowania. Jedyną okolicznością, która mogła wpłynąć na orzeczenie, jest to, że sędzia nie ma uprawnień do emerytury. Skład orzekający zdecydował jednak, że tego nie uwzględni. Gdyby ta okoliczność miała bowiem rzutować na wymierzenie najsurowszej kary, to sędziowie, którzy popełnili taki sam czyn, byliby różnie traktowani ze względu na wiek. To zaś nie byłoby właściwe.

Dr Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego: Sąd Najwyższy stanął wobec wyboru pomiędzy bezpieczeństwem socjalnym sędziego a ochroną prawa do sądu posiadającego zaufanie społeczne. Rozstrzygając ten dylemat, poświęcił bezpieczeństwo socjalne sędziego. Takie rozstrzygnięcie odpowiada zasadzie proporcjonalności. Dobro, które zostało tym orzeczeniem ochronione, to poczucie społeczne, że niezależność i niezawisłość sądów oznacza także ich profesjonalne i obiektywne podejście do indywidualnego dramatu kolegi. Takie rozstrzygnięcie jest racjonalne.

Sąd ma ograniczone możliwości co do orzekania kar w stosunku do sędziów w stanie spoczynku. Ustawa stanowi, że sędzia pozbawiony prawa do stanu spoczynku i uposażenia nabywa prawo do emerytury jeżeli spełnia warunki określone w przepisach o ubezpieczeniu społecznym. Jeżeli tych wymogów nie spełnia wówczas prawa do emerytury nie nabywa. Nie oznacza to jednak, że nie można orzec wobec niego takiej kary.

Sąd niższej instancji miał na względzie sytuację socjalną sędziego. SN przyjął natomiast inny punkt widzenia. Wziął bowiem pod uwagę, że jeżeli uznałby, iż nie można negatywnie ocenić przypadku, kiedy sędzia w stanie spoczynku narusza prawo, to taki wyrok byłoby trudno pogodzić z potrzebą utrzymania autorytetu sądów. Takie orzeczenie byłoby wręcz precedensowe. W efekcie mogłoby uczynić sędziów w stanie spoczynku wolnymi od sankcji, które ustawa przewiduje. Opinia społeczna mogłaby to odebrać jako uprzywilejowanie sędziów przez ich kolegów, a to z kolei zachwiałoby wizerunkiem sądów. Wydane przez SN rozstrzygnięcie jest więc zgodne z troską o dobro wymiaru sprawiedliwości i prawa do sądu.

Rafał Puchalski, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia": Orzeczenie jest bezpośrednim dowodem, że środowisko sędziowskie, wbrew lansowanej przez niektórych polityków tezie, stara się dokonywać samooczyszczenia i zdecydowanie piętnuje naganne zachowania sędziów. Przepisy ustawy nakładają na osobę piastującą urząd obowiązek strzeżenia powagi stanowiska sędziego i unikania wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego, zarówno w służbie, jak i poza służbą. Wydaje się oczywiste, że sędzia nagminnie dopuszczający się popełniania przestępstw, traci przymiot nieskazitelności charakteru i musi liczyć się z najsurowszą karą złożenia z urzędu lub, jak w tym wypadku, pozbawienia prawa do uposażenia w stanie spoczynku.

Decyzja SN nie mogła być inna, albowiem w oczach opinii publicznej fakt dwukrotnego skazania za przestępstwo umyślne i brak zdecydowanej reakcji samego środowiska wprowadziłby poczucie rażącej niesprawiedliwości. Sędzia do końca życia pozostaje w służbie i również w stanie spoczynku ma obowiązek dbania o godność urzędu, a tym samym nie może czuć się zwolniony z ograniczeń, jakie sam na siebie przyjął, składając przyrzeczenie.

Jednocześnie trzeba przyznać, że obowiązek dbania o godność urzędu wprowadza pewnego rodzaju getto w życiu sędziego, a państwo nie rekompensuje mu tych ograniczeń. Sędzia musi bardzo starannie i ostrożnie dobierać towarzystwo, rezygnować z udziału w imprezach kulturalnych czy rozrywkowych, nie może w praktyce uzyskiwać innych dochodów niż pobierając uposażenie. Niestety państwo polskie nie dostrzega tych problemów, co świadczy o niedojrzałości naszej demokracji.

@RY1@i02/2013/036/i02.2013.036.07000070c.802.jpg@RY2@

Ewa Maria Radlińska

Ewa Maria Radlińska

ewa.radlinska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.