Cena wdzięczności
Adwokat może od zadowolonego klienta dostać drogie pióro, a kelner - wysoki napiwek. Wyrok w sprawie dr. Mirosława G. nie odpowiedział jednak na pytanie, jak swoją wdzięczność można okazać lekarzowi
Stołeczny sąd w styczniu, po ponad 4-letnim procesie, skazał byłego ordynatora kardiochirurgii warszawskiego szpitala MSWiA na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 72 tys. zł grzywny za przyjęcie ponad 17,5 tys. zł od pacjentów. Przypomnijmy - Mirosław G. w lutym 2007 r. został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod zarzutem zabójstwa jednego pacjenta i przyczynienia się do śmierci kolejnego. Usłyszał też kilkadziesiąt zarzutów korupcyjnych. Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów od większości zarzutów (m.in. mobbingu, molestowania seksualnego czy uzależnienia wykonania zabiegu od przyjęcia korzyści materialnej) lekarza uniewinnił. Skazał go jednakże za przyjęcie łapówek w kopertach. Przedmiotowe przestępstwo uregulowane jest w art. 228 kodeksu karnego, zgodnie z którym:
Par. 1. Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Par. 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Par. 3. Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Par. 4. Karze określonej w par. 3 podlega także ten, kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, uzależnia wykonanie czynności służbowej od otrzymania korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy lub takiej korzyści żąda.
Par. 5. Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową znacznej wartości albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
Kodeks definiuje także, kim jest osoba pełniąca funkcje publiczne, co w omawianej sprawie ma znaczenie kardynalne. Osobą taką jest funkcjonariusz publiczny, członek organu samorządowego, osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi, chyba że wykonuje wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba, której uprawnienia i obowiązki w zakresie działalności publicznej są określone lub uznane przez ustawę lub wiążącą Rzeczpospolitą Polską umowę międzynarodową.
Skazany dr Mirosław G. niewątpliwie kwalifikowany jest jako osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi. Potwierdzenie takiego poglądu znaleźć można również w uchwale Sądu Najwyższego w składzie siedmiu sędziów z 20 czerwca 2001 r. (I KZP 5/01), zgodnie z którą pełnienie funkcji publicznej obejmuje czynności ordynatora w publicznym zespole opieki zdrowotnej, zarówno związane z administrowaniem, jak i udzielaniem świadczeń zdrowotnych wymienionych w art. 2 ustawy z 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza (Dz.U. z 1997 r. nr 28, poz. 152 ze zm.) oraz w art. 3 ustawy z 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej (Dz.U. nr 91, poz. 408 ze zm.) - finansowanych ze środków publicznych.
Najbardziej kontrowersyjnym problemem jest określenie granicy między wyrażeniem wdzięczności lekarzowi a łapówką. W przypadku dr. G. sąd uznał, że dowody wdzięczności okazywane lekarzowi przez jego pacjentów są niedopuszczalne. Za takie, zdaniem sądu, należy uważać prezenty rzeczowe: drogi bukiet kwiatów, drogie książko, alkohol, a przede wszystkim pieniądze (nawet w niewielkiej kwocie) - niezależnie od tego, czy były wręczane przed czy po zabiegu. Niemożliwe jest jednak zdefiniowanie, co jest dozwolonym, zwyczajowo przyjętym podarunkiem dla lekarza. Co więcej, jest to kwestia względna, płynna, uzależniona głównie od zamożności pacjenta, zaś przyjęta przez sąd wąska ocena granic wdzięczności okazywanej lekarzowi zdecydowanie nie jest ani pozytywna, ani uzasadniona. Istnieją bowiem wątpliwości co do ustaleń i ocen, czy określone upominki można uznać za łapówki na tle konkretnej, indywidualnej sytuacji.
Jak podkreślił Sąd Najwyższy w postanowieniu z 26 lutego 1988 r. (VI KZP 34/87), jeżeli omawiane świadczenia mają charakter dobrowolny, nie wykraczają poza przyjęte zwyczajowo ramy, są współmierne do ich symbolicznego wyrazu i mają na celu wyłącznie uznanie oraz wdzięczność, to traktowanie ich jako łapówki nie byłoby uzasadnione. Mogą one natomiast mieć charakter łapówkowy, jeżeli wykraczają poza wymienione ramy, zwłaszcza wtedy, gdy ich wartość materialna nie jest znikoma. Rzecz jednak polega na tym, że granica między dopuszczalnym upominkiem a niedopuszczalną łapówką nie jest ani wyraźna, ani łatwa do ustalenia i może być wytyczana tylko dla każdego przypadku indywidualnie.
To zrozumiałe, że zawody zaufania publicznego, a szczególnie zawód lekarza, podlegają znacznie bardziej krytycznym ocenom pod względem zagrożenia podatnością na sytuacje korupcyjne. Dla porównania warto przedstawić relację adwokat - klient: wygranie danej sprawy przez adwokata i ewentualna wdzięczność okazana w związku z tym przez klienta (w postaci koniaku, eleganckiego wyrobu galanteryjnego bądź pióra wiecznego) nie rodzi powszechnego oburzenia i ogólnego potępienia. Zgodnie z przyjętą społecznie tradycją dowody uznania za poświęcony czas, przychylność, sympatię, szybkie i solidne wykonanie usługi są wyrazem uprzejmości oraz nienagannej kultury osobistej. W powołanym przypadku nie ma także znaczenia sytuacja majątkowa klienta - przejawem życzliwości może być również niemająca znacznej wartości czekolada czy też podobny, drobny upominek cukierniczy.
Jeżeli chodzi zaś o relację lekarz - pacjent, od razu mogą pojawić się kontrowersje: "czy jest to etyczne?", "czy lekarz świadcząc usługi zdrowotne oczekuje zawsze wdzięczności za swą ciężką pracę?, "czy jakość leczenia uzależniona jest od wartości upominków?", "czy jedynie prezent dla lekarza daje możliwość kompleksowej opieki medycznej na najwyższym poziomie?".
Powyższe, stereotypowe pytania są wyrazem powszechnych uprzedzeń. Rzecz jasna niedopuszczalne jest uzależnianie zarówno udzielenia opieki medycznej w ogóle, jak i jakości tejże opieki od uzyskania przez lekarza korzyści majątkowej. Abstrahując od sytuacji bezsprzecznie nagannych i przestępczych, nie demonizujmy jednak przesadnie zawodu lekarza. Niezwykle negatywną tendencją jest kategoryzacja osób wykonujących omawiany zawód jako potencjalnych przestępców, którzy świadczą usługi oczekując korzyści majątkowych od pacjentów. Taka kategoryzacja umacnia się w miarę wzrostu liczby głośnych postępowań karnych w sprawach korupcyjnych (nawet jeśli kończą się one uniewinnieniem). Automatyczne przypisywanie lekarzom wyłącznie negatywnych cech jest nie tylko niepożądane, lecz wręcz bezsensowne.
Granica między dowodem wdzięczności, a łapówką jest niezwykle płynna i nie należy, dokonując oceny w konkretnym przypadku, kierować się skrajnymi poglądami na temat lekarzy. Ważnym argumentem na poparcie tezy o konieczności dokonywania każdorazowo wyważonego osądu jest brak normatywnej regulacji i definicji korupcji. Przepisy nie zawierają katalogu przedmiotów, które można przyjąć bez narażania się na zarzut przyjmowania korzyści. Nie ma także wyjaśnienia, jakiej wartości prezent jest dopuszczalny. Również Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie zaznacza trudność określenia, nieostrość oraz płynność granicy między wyrazem wdzięczności a łapówką. Pryncypialnymi elementami procesu wyważenia argumentów w konkretnej, indywidualnej sprawie powinna być dobrowolność oraz sytuacja majątkowa osoby obdarowującej.
Swoista względność na tej płaszczyźnie przejawia się w tym, iż wartościowy prezent w postaci wspomnianego, oryginalnego pióra wiecznego jest zwykłym drobiazgiem dla pacjenta bardziej zamożnego, a obiektywnie tańsza czekolada dla uboższego wdzięcznego jest czymś kosztownym. Dlatego też absurd stanowi coraz częściej spotykana sytuacja, gdy lekarz zmuszony jest odmówić przyjęcia najmniejszego nawet upominku w obawie przed krzywdzącymi zarzutami.
Niezasadny jest powszechny, przesadny krytycyzm odbierający pacjentom prawo do okazywania wdzięczności lekarzowi po zakończonym leczeniu. Takie okazanie wdzięczności stanowi nierzadko ludzką potrzebę, tak jak czymś całkowicie naturalnym jest chęć zostawienia w restauracji napiwku w podziękowaniu za dobrą obsługę - motywacja jest zdecydowanie analogiczna.
Granica między dopuszczalnym upominkiem a niedopuszczalną łapówką nie jest ani wyraźna, ani łatwa do ustalenia. Dlatego musi być wytyczana w każdym przypadku indywidualnie
@RY1@i02/2013/036/i02.2013.036.07000060a.804.jpg@RY2@
fot. Corbis_FotoChannels
@RY1@i02/2013/036/i02.2013.036.07000060a.805.jpg@RY2@
Małgorzata Świeca, dyrektor departamentu prawa konstytucyjnego, europejskiego i międzynarodowego Kancelarii Świeca i Wspólnicy
Małgorzata Świeca
dyrektor departamentu prawa konstytucyjnego, europejskiego i międzynarodowego Kancelarii Świeca i Wspólnicy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu