Zakaz zbliżania się chroni ludzi, nie miejsca
Choć tzw. ustawa o natychmiastowej izolacji sprawcy przemocy domowej (nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego i niektórych innych ustaw; Dz.U. z 2020 r. poz. 956) wejdzie w życie dopiero z końcem listopada, to Senat już przygotował jej nowelizację. Ma ona usunąć wady uchwalonego prawa.
Nowe przepisy dają uprawnienia policji i żandarmerii wojskowej (w stosunku do żołnierza pełniącego czynną służbę wojskową) do wydania polecenia sprawcy przemocy domowej natychmiastowego opuszczenia mieszkania i zakazu zbliżania się do niego oraz jego bezpośredniego otoczenia przez 14 dni. Od tego zakazu sprawca może się odwołać, natomiast ofiary przemocy domowej mogą w tym czasie wystąpić do sądu o nałożenie sądowego zakazu zbliżania się poprzez udzielenie zabezpieczenia.
O ile regulacje te mają odwrócić tendencję polegającą na tym, że najczęściej to ofiary przemocy muszą uciekać z domu, o tyle wprowadzone instrumenty nie mogą być w pełni efektywnymi środkami ochrony. Wszystko przez to, że zakaz zbliżania się odnosi się nie do konkretnej osoby, lecz do miejsca, co prowadzi do absurdalnych sytuacji. Formalnie sprawca przemocy domowej popełni wykroczenie nawet wówczas, gdy zbliży się do pustego mieszkania, z którego został usunięty, lecz nie popełni go, podchodząc do swojej ofiary w miejscu publicznym.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.