Setki procesów do powtórki?
Taki może być skutek błędu, jaki popełnił minister sprawiedliwości, delegując sędziów do sądów wyższych instancji
Że do nieprawidłowości doszło, Sąd Najwyższy nie miał wątpliwości. Rozpatrując niedawno w Izbie Karnej jedną ze spraw, dopatrzył się, że w składzie orzekającym sądu apelacyjnego zasiadał sędzia, który został do tego sądu delegowany „na czas pełnienia funkcji prezesa” jednego z sądów okręgowych. Tymczasem przepisy stanowią jasno: minister może delegować sędziego albo na czas określony nie dłuższy niż dwa lata, albo na czas nieokreślony.
– SN doszedł więc do wniosku, że tak opisana delegacja jest delegacją nieznaną ustawie, a tym samym nieskuteczną – relacjonuje ustne motywy rozstrzygnięcia SN mec. Jarosław Majewski, który jest pełnomocnikiem jednej ze stron. W efekcie SN doszedł do wniosku, że w składzie orzekającym zasiadała osoba nieuprawniona. A skoro tak, wyrok należy uchylić i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.