Prokuratorski spór o funkcjonariusza publicznego
Czy zarządca likwidowanej spółki komunalnej pełni funkcję publiczną? Odpowiedź na to pytanie przez dwa lata próbowali znaleźć prokuratorzy różnych szczebli.
Prawna łamigłówka dotyczy sprawy Henryka F., który został zatrzymany na gorącym uczynku, gdy przyjmował łapówkę od funkcjonariuszy ABW. Mężczyzna został wyznaczony przez sąd do sprzedaży zadłużonej spółki Regionalne Centrum Recyklingu w Ziębicach w 2007 r. Wkrótce nawiązali z nim kontakt biznesmeni zainteresowani tanim kupnem majątku spółki. - Największą jej wartość stanowiły aktualne zgody na składowisko śmieci. Blisko Wrocławia, więc to łakomy kąsek - opowiada "DGP" oficer ABW.
Biznesmeni w rzeczywistości byli oficerami służb - Henrykowi F. wręczyli kilkadziesiąt tysięcy złotych w dwóch ratach. Zarządca został zatrzymany 5 listopada 2008 r. i przewieziony do siedziby katowickiej prokuratury okręgowej. Po dobie został puszczony wolno, bez stawiania zarzutów.
Prokurator prowadzący śledztwo uznał, że zarządca przymusowy powoływany przez sąd na podstawie kodeksu cywilnego nie jest osobą zatrudnioną w jednostce dysponującej środkami publicznymi. Prokurator doszedł do wniosku, że skoro zarządca nie pełni funkcji publicznych, nie może przyjąć łapówki, i po miesiącu śledztwo umorzył.
Odmiennego zdania był prokurator krajowy, który nakazał wszcząć śledztwo. Przyjął on interpretację, że skoro zarządca likwidował spółkę komunalną, to w oczywisty sposób pełnił funkcję publiczną i można mu stawiać zarzut łapownictwa. Jednak i tym razem prowadzący śledztwo prokurator wkrótce je umorzył, podtrzymując swoje wcześniejsze zdanie.
Z takim postanowieniem nie zgodzili się szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach oraz prokurator krajowy i śledztwo zostało wszczęte po raz trzeci. - Taką decyzję podjęliśmy 1 marca br. Ostatecznie zwyciężyła interpretacja, że zarządca przymusowy pełnił funkcję publiczną, i Henryk F. został objęty aktem oskarżenia - mówi "DGP" rzecznik katowickiej prokuratury Agnieszka Wichary.
Sam zarządca już dwukrotnie miał w rękach dokument o umorzeniu przeciwko niemu śledztwa.
Teraz prawdopodobnie sąd przez kilka najbliższych lat będzie rozstrzygał, czy mógł wziąć bezkarnie łapówkę.
- Obserwujemy uważnie tę sprawę, gdyż możliwe, że trzeba będzie nowelizować kodeks karny - usłyszeliśmy wczoraj w Prokuraturze Generalnej.
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu