Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Kolejny błąd w niedopracowanej ustawie antydopalaczowej

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Internetowe sklepy z dopalaczami, a także zwykli handlarze są poza zasięgiem policji i inspekcji sanitarnej. Winny jest brak rozporządzenia, na podstawie którego służby mogłyby dokonywać zakupu kontrolowanego - odkrył "DGP".

Wart kilkaset milionów złotych rocznie dopalaczowy biznes przeniósł się do internetu i zszedł do podziemia przestępczego. Pod dziesiątkami adresów WWW można zamówić każdy dopalacz z dostawą do domu.

Oficjalnie właścicielami witryn są spółki zarejestrowane na Słowacji, gdzie dopalacze nadal są legalne. - Mam podejrzenia graniczące z pewnością, że choć spółka zarejestrowana jest na Słowacji, to w rzeczywistości dopalacze rozsyłane są z Polski - mówi "DGP" oficer jednej z komend wojewódzkich policji. Według naszego rozmówcy na Słowacji istnieje jedynie wirtualne biuro i księgowość sieci. Natomiast magazyny z produktami i pracownicy zostali w Polsce.

Wraz ze swoimi przełożonymi planował on przeprowadzenie prowokacji, która pomogłaby podejrzenia przekuć w dowody. Chodziło o banalną operację zakupu kontrolowanego, czyli zamówienia dopalaczy na adres niekojarzący się z policją. - Okazało się, że nie mamy prawa przeprowadzić tej operacji. Dowód tak zdobyty nie miałby żadnego znaczenia, a moi przełożeni naraziliby się na zarzuty prokuratorskie przekroczenia uprawnień z art. 231 kodeksu karnego - wyjaśnia.

Sami autorzy nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii docenili skuteczność zakupu kontrolowanego i w odpowiednie kompetencje wyposażyli nie tylko policję, służby i sanepid, lecz niemal każdą instytucję publiczną, włącznie z ZUS. Jednak sama ustawa mówi, że szczegółową instrukcję, jak zorganizować taki zakup, opracuje minister zdrowia w odpowiednim rozporządzeniu. Dotychczas jednak takie rozporządzenie nie powstało.

Próbowaliśmy się wczoraj dowiedzieć w biurze prasowym resortu zdrowia, kiedy minister Ewa Kopacz skończy prace nad takim rozporządzeniem. Rzecznik prasowy Piotr Olechno odesłał nas do swojego biura prasowego, a tu urzędnicy poradzili cierpliwość. - Nie potrafię odpowiedzieć na takie pytanie. Muszę się skonsultować z właściwym departamentem, a to może trochę potrwać - usłyszeliśmy od urzędnika.

Według biuletynu informacji publicznej minister zdrowia nie pracuje obecnie nad takim rozporządzeniem. - Dopóki nie będzie tego dokumentu, nikt nie zdecyduje się ryzykować - usłyszeliśmy wczoraj w Komendzie Głównej Policji.

Znowelizowane ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz o państwowej inspekcji sanitarnej czynią z tej ostatniej służby "policję antydopalaczową". Co więcej, rządowe zmiany odbierają kompetencje w tej materii policji i służbom specjalnym. Jak informowaliśmy już na łamach "DGP", zgodnie z obowiązującymi przepisami handel i wytwarzanie dopalaczy podlegają sankcjom administracyjnoprawnym. Ten niefortunny przepis uniemożliwia walkę z dopalaczami policji, służbom i prokuraturze, gdyż te działają jedynie na podstawie prawa karnego.

Ustawodawca przewidział dwa wyjątki podlegające przepisom karnym: przeprowadzenie zakupu kontrolowanego i ściganie zakazu reklamowania dopalaczy. Grozi za to kara do dwóch lat więzienia.

ZIR

Robert Zieliński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.