Będzie ekstradycja Szweda
Szwedzki sąd zgodził się na wydanie Polsce Andersa Hoegstroema podejrzanego o zlecenie kradzieży napisu "Arbeit macht frei" z muzeum Auschwitz.
- Jest to dla polski sprawa symboliczna, dziękuję za tę decyzję - powiedział wczoraj minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.
Obrońca Szweda Bjoern Sandin przyznał, że jego klient był przygotowany na taką decyzję. Hoegstroem zaprzeczał jednak wszystkim zarzutom i oświadczył, że pomógł polskiej i szwedzkiej policji oraz Interpolowi i to dzięki jego informacjom nasze służby miały ująć przestępców i odzyskać napis. Podczas procesu Szwed podważał też wiarygodność polskiej policji, prokuratury oraz dziennikarzy, którzy mieli niesprawiedliwie nazywać go przywódcą grupy neonazistów. Obrońca mężczyzny zapowiedział, że prawdopodobnie skorzysta on z prawa do odwołania, na co ma trzy tygodnie.
Historyczny napis znad bramy byłego niemieckiego obozu zagłady został skradziony w połowie grudnia ubiegłego roku. Kilkadziesiąt godzin później odnaleziono go w trzech kawałkach we wsi położonej niedaleko Torunia. O udział w kradzieży podejrzanych jest pięciu Polaków. Mężczyźni przyznali się do stawianych im zarzutów; wszyscy wyrazili chęć dobrowolnego poddania się karze i złożyli wnioski o wydanie wyroku bez przeprowadzania postępowania sądowego. Prokuratura uznała, że zgromadziła przeciwko nim wystarczający materiał dowodowy. Wbrew początkowym ustaleniom nie oskarżyła ich o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyźni działali na zlecenie pośrednika ze Szwecji.
, PAP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu