Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Legalność obsługi fotoradarów przez ITD budzi wątpliwości

27 czerwca 2018

Prawo drogowe

Nie można karać za niewskazanie kierującego, jeśli Inspekcja Transportu Drogowego (ITD) nie udostępnia właścicielowi pojazdu zdjęć z fotoradaru.

Skargi na działania inspekcji zgłaszali do rzecznika praw obywatelskich (RPO) właściciele firm posiadających flotę służbowych samochodów.

- Bez możliwości zapoznania się ze zdjęciem nie byli w stanie wskazać, który pracownik prowadził pojazd. Tymczasem inspekcja odmawiała udostępnienia zdjęcia, żeby można było zidentyfikować kierowcę. W rezultacie mieliśmy sytuację jak z Kafki - nakłada się na właściciela pod groźbą kary obowiązek wskazania osoby, która prowadziła pojazd, a jednocześnie odmawia się udostępnienia mu materiału, na podstawie którego mógłby to zrobić - mówi Stanisław Trociuk, zastępca RPO.

Gdy Biuro RPO zajmowało się skargami, wyszło na jaw, że nie jest w stanie stwierdzić, czy ITD może odmówić udostępnienia zdjęć, czy też nie, ponieważ zasady dotyczące przetwarzania danych miały być uregulowane w oddzielnym rozporządzeniu. Do tej pory jednak go nie wydano, mimo że prawo dające ITD uprawnienia do obsługiwania fotoradarów weszło w życie w lipcu ub. roku. W piśmie do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej RPO przypomina, że obowiązek taki zawarto w art. 129g ust. 4 prawa o ruchu drogowym.

Czy ITD mogła zbierać dane za pomocą fotoradarów, skoro nie było uregulowanych zasad, według których miałaby to robić?

- Trzeba przyjąć racjonalność ustawodawcy. Jeśli ten zakładał, że w sposób odrębny od kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia ureguluje zasady tych materiałów, to chyba musiał być w tym jakiś sens. Wątpliwości prawne w tym zakresie rozstrzygnie sąd, rozpatrując konkretną sprawę o niewskazanie kierującego. Będzie musiał wziąć pod uwagę taką okoliczność - zauważa Torciuk.

- Rozporządzenie ma ułatwiać realizację ustawy, ale niezależnie od braku tych przepisów nie można karać kierowców, jeśli uniemożliwia im się zapoznanie z materiałem dowodowym - uważa prof. Ryszard Stefański, prawnik z Uczelni Łazarskiego.

- Skoro inspekcja nie daje takiej możliwości, nie ma mowy o popełnieniu wykroczenia. Każdy sąd z hukiem uniewinni takiego właściciela auta - dodaje prawnik.

Jednak zdaniem ekspertów od 1 lipca 2011 r. ITD przetwarza dane bezprawnie.

- Mamy do czynienia z tzw. rozporządzeniem obligatoryjnym, którego wydania zaniechać nie można. Bez niego cały przepis art 129.g kodeksu drogowego jest de facto martwy. Bez sprecyzowania warunków wskazanych w ust. 4 niemożliwe jest wykonywanie kontroli przestrzegania przepisów ruchu drogowego określonej w tym przepisie - zauważa Zbigniew Krüger, adwokat z kancelarii Krüger & Partnerzy.

Według niego legalność postępowań o ukaranie mandatami budzi zastrzeżenia. Ale podważanie na tej podstawie prawomocnych i wykonanych już mandatów byłoby trudne.

- Chyba że Trybunał Konstytucyjny stwierdzi niezgodność tych przepisów z konstytucją - zastrzega mecenas.

Poza tym RPO doszedł do wniosku, że kwestie ochrony danych powinny być zapisane w ustawie, a nie rozporządzeniu, co może być niezgodne z konstytucją.

- Takie same wątpliwości budzi też regulowanie w akcie wykonawczym, a nie w ustawie zakresu czynności niezbędnych do przeprowadzenia postępowania w sprawach o wykroczenia - dodaje mec. Krüger.

Co powinien zrobić właściciel

Zgodnie z art. 79 ust. 4 prawa o ruchu drogowym właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd w oznaczonym czasie, chyba że ten został np. skradziony.

Odmowa wskazania lub brak odpowiedzi może skutkować wystawieniem mandatu w wysokości 500 zł.

Piotr Szymaniak

piotr.szymaniak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.