Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Pruszków ograł Polskę przed sądem

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Większość członków gangu pruszkowskiego została uniewinniona. Państwo nie było w stanie niczego ściagnąć z ich majątków

Wczoraj po trwającym dekadę śledztwie i procesie Sąd Okręgowy w Warszawie uwolnił od zarzutu kierowania zorganizowaną grupą przestępczą Andrzeja Z. "Słowika" oraz Zygmunta R. "Bolo". Ze ścisłego grona kierowniczego mafii pruszkowskiej wyrok skazujący - półtora roku pozbawienia wolności - usłyszał tylko Janusz P. "Parasol".

W sumie na ławie oskarżonych w sprawie "Pruszkowa" siedziało blisko 40 rzekomych gangsterów. Spośród nich najwyższy wyrok - osiem lat więzienia - usłyszał Marcin B. "Bryndziak", a dwóch jego kolegów po fachu dostało pięcioletnie kary. - W praktyce oznacza to, że już jutro część z nich może wyjść na wolność, ponieważ czas spędzony w areszcie wlicza się im w poczet kary. Nie mamy jednak pewności, którzy dokładnie, bo niektórym orzeczono jeszcze areszt w innych sprawach - komentował wczoraj oficer Centralnego Biura Śledczego.

Wczoraj sąd przez prawie sześć godzin odczytywał jedynie sentencję wyroku, a dopiero dziś ma go uzasadnić. - To porażka organów ścigania - nie ma wątpliwości były minister spraw wewnętrznych Marek Biernacki. To on przed dekadą podjął decyzję o utworzeniu policyjnego Centralnego Biura Śledczego, które doprowadziło do rozbicia gangu pruszkowskiego. Do tamtej pory jego członkowie byli niemal bezkarni. - Nie wiem, jakie jest uzasadnienie sądu, ale przyznam, że wyrok mnie szokuje - mówi Biernacki.

Tak jednoznaczny wyrok sądu może świadczyć, że nie dał on wiary zeznaniom najsłynniejszego świadka koronnego Jarosława S. "Masy". A to na jego słowach prokuratura budowała akt oskarżenia.

- Oczywiście szukaliśmy innych świadków, którzy potwierdziliby jego słowa. Ale jak widać, sąd nie dał się przekonać. Dziś trudno jeszcze powiedzieć, co będzie dalej - mówi jeden z oskarżycieli biorących udział w śledztwie.

Budynek sądu przypominał wczoraj twierdzę. Policjanci wyposażeni w długą broń eskortowali uchodzącego za najgroźniejszego Andrzeja Z. "Słowika". Jego adwokaci w nieoficjalnych rozmowach z dziennikarzami nie wykluczali, że wkrótce będą przygotowywać pozwy o odszkodowania za długotrwały areszt.

Wczorajsze zaskakująco niskie wyroki lub ich całkowity brak to niejedyna kontrowersja dotycząca śledztwa i procesu mafii pruszkowskiej. Trwające dziewięć lat dochodzenie kosztowało miliony złotych, a nie doprowadziło do ujawnienia choćby drobnej części fortuny gangu i ostatecznie zostało umorzone. - Teraz okazuje się, że nie potrafiliśmy udowodnić nawet ich udziału w popełnianiu pospolitych przestępstw. Wyjdą na wolność. Obawiamy się, że oprócz pozwów o odszkodowania wrócą do swojego rzemiosła, czyli do organizowania mafii - mówi nasz rozmówca z Komendy Głównej Policji.

Marek Biernacki, były szef MSW: Ten wyrok mnie szokuje

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.