Deregulacyjny pęd Zagraża bezpieczeństwu
Zniesienie karalności za naruszenie tajemnicy bankowej może przynieść więcej szkody niż pożytku. Zdaniem prawników pomysł resortu sprawiedliwości może spowodować, że Polacy staną się łatwym łupem dla złodziei i oszustów oraz nieuczciwych kontrahentów
Ministerstwo Sprawiedliwości chce ograniczenia prawa karnego w obrocie gospodarczym. Zdaniem resortu za depenalizacją niektórych przepisów przemawia statystyka, według której osoby dopuszczające się w ciągu roku np. ujawnienia tajemnicy bankowej można policzyć na palcach jednej ręki. Innym argumentem za likwidacją przepisów jest to, że poszkodowany może dochodzić naprawienia szkody, wnosząc powództwo cywilne przeciwko osobie fizycznej lub podmiotowi zbiorowemu.
Nowy pomysł ma jednak sporo przeciwników. - Z punktu widzenia bezpieczeństwa obywateli trzeba być ostrożnym przy znoszeniu karalności za to przestępstwo. Tajemnica bankowa powinna być nadal pilnie strzeżona pod warunkiem utrzymania obecnie obowiązujących możliwości zasięgania informacji w banku przez prokuratora, sąd i urząd skarbowy - tłumaczy profesor Andrzej Zoll.
- Łatwe dotarcie do informacji o stanie majątkowym poszczególnych osób może stanowić zachętę dla złodziei , porywaczy, szantażystów i innych przestępców. Ułatwi też dostęp do informacji o stanie majątkowym osobom chcącym do badań pozyskiwać bogatych klientów, których stać na kosztowne zakupy - dodaje adwokat Roman Nowosielski.
- Odpowiedzialność karna za naruszenie tajemnicy bankowej w prawie bankowym zawiera pewną dolegliwość i nie może zostać zastąpiona tylko przez odpowiedzialność cywilną. Dochodzenie roszczeń w sądzie cywilnym najczęściej wymaga przeprowadzenia długotrwałego i kosztownego procesu. Dlatego nie można wszystkiego i odpenalizować - mówi radca prawny Lech Obara. - W swojej praktyce spotkałem się z dosyć drastycznym przypadkiem ujawnienia przez bank przedsiębiorcy informacji o sytuacji majątkowej jego kontrahenta, który stracił płynność finansową. Zadłużony kontrahent chciał sprzedać nieruchomość po to, by mieć pieniądze na spłatę zaciągniętych kredytów. Po ujawnieniu tajemnicy bankowej od razu pogorszyła się jego sytuacja podczas prowadzonych negocjacji. Dlatego uważam, że pomysł resortu jest wręcz niebezpieczny.
Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz
Jacek Skała, prokurator
@RY1@i02/2012/089/i02.2012.089.07000040a.806.jpg@RY2@
FOT. JACEK TARAN
Jacek Skała, prokurator
Kto, będąc zobowiązanym do zachowania tajemnicy bankowej, ujawnia lub wykorzystuje informację stanowiącą tajemnicę bankową niezgodnie z upoważnieniem zawartym w ustawie, podlega karze grzywny do 1 000 000 złotych i karze pozbawienia wolności do lat trzech. Tak brzmi artykuł 171 ustęp 5 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku - Prawo bankowe, który w deregulacyjnym pędzie rządzący chcą wyrzucić do kosza wraz z dziesiątkami innych pozakodeksowych przepisów karnych. Gdy przyjrzeć się projektowi założeń ustawy o ograniczeniu prawa karnego w obrocie gospodarczym, okazuje się, że zawiera on około 100 pozycji. Pozycje te umieszczono w tabelce i rozesłano do kilkudziesięciu podmiotów w ramach tak zwanych konsultacji społecznych z prośbą o wyrażenie opinii w terminie około dziesięciu dni.
Co zawiera ów dokument obok wspomnianej tabelki? Wydawałoby się, że tak gruntowna, powszechna depenalizacja wszelakich przejawów patologicznych zachowań w obrocie gospodarczym wymagałaby szczegółowego uzasadnienia. Tymczasem uzasadnienie projektowanych zmian zawiera dwie strony! Na dwóch stronach maszynopisu Ministerstwo Sprawiedliwości uzasadnia dekryminalizację około 100 typów czynów zabronionych funkcjonujących w pozakodeksowych przepisach karnych i daje kilkudziesięciu pomiotom 10 dni na wyrażenie opinii.
Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że autor tego projektu chyba bezrefleksyjnie, korzystając zapewne z najbardziej powszechnego programu informacji prawniczej, przekopiował do rzeczonej tabeli większość regulacji karnych dotyczących obrotu gospodarczego, po czym dopisał na dwóch stronach, dlaczego chciałby, aby tych przepisów w polskim prawie karnym więcej nie było. To koronny przykład na to, jak w imię politycznych haseł - ze słynną deregulacją na czele - psuje się prawo.
Ale przyjrzyjmy się uzasadnieniu. Otóż wśród głównych celów przyświecających projektodawcy wymienia się między innymi "zapewnienie efektywnej ochrony obrotu gospodarczego" oraz "zwiększenie bezpieczeństwa prawnego w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej".
Obie tezy nie zasłużyły na szersze rozwinięcie, więc na wstępie zasadnymi wydają się pytania, przed kim autorzy projektu chcą bronić obrotu gospodarczego oraz jakie grożą mu niebezpieczeństwa.
Być może tezy te zostaną rozwinięte już w samym uzasadnieniu projektu. W dalszej części założeń czytamy, że modyfikacja obecnego systemu pozakodeksowej karnoprawnej ochrony obrotu gospodarczego ma służyć przedsiębiorcom i gospodarce. Ta teza również nie została szerzej rozwinięta, ale pamiętać należy, że funkcja ochronna prawa karnego w państwie prawa powinna służyć nie tylko wybranej grupie, w tym wypadku przedsiębiorcom, ale wszystkim obywatelom. Kolejny z argumentów Ministerstwa Sprawiedliwości uzasadniający proponowaną szeroką depenalizację sprowadza się do stwierdzenia, że w praktyce wykorzystywanie tych przepisów jest niewielkie, gdyż w oparciu o większość z nich wydaje się zaledwie kilka wyroków skazujących rocznie.
Jeśli tak jest, a tego nie wiemy, bo szczegółowych danych autorzy nie podają, to po co to całe zamieszanie? Z drugiej strony niewielka liczba skazań, chociażby w oparciu o omawiany przepis prawa bankowego, świadczyć może nie o jego nieprzydatności, ale o skutecznym oddziaływaniu w ramach tzw. prewencji ogólnej, rozumianej jako kształtowanie świadomości prawnej potencjalnego adresata normy prawnej z jednej strony, a z drugiej jako mechanizm zniechęcający do takich zachowań poprzez odstraszające oddziaływanie sankcji karnej.
Całkowitym zaskoczeniem okazuje się lektura innego z fragmentów uzasadnienia założeń, zgodnie z którym "w wypadku rażących zachowań, nacechowanych z góry powziętym zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowej, również po uchyleniu wielu typów przestępstw w grę może wchodzić odpowiedzialność karna z art. 286 kodeksu karnego." Dla praktyków tego rodzaju teza wydaje się mówiąc delikatnie, dość odważna. Nie sposób też uciec od pytania, w jaki sposób autorzy projektu chcieliby potraktować zachowanie polegające na ujawnieniu lub wykorzystaniu tajemnicy bankowej jako wyczerpujące znamiona doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w rozumieniu artykułu 286 kodeksu karnego? Przepisu tego mogłoby w takiej sytuacji najzwyczajniej zabraknąć.
W przypadku omawianej regulacji, która kryminalizuje ujawnienie tajemnicy bankowej, jej deregulacja zwana - także w prawie karnym - depenalizacją, kłóci się wręcz z głównymi celami, jakie stawia przed projektem Ministerstwo Sprawiedliwości. Zniesienie tego przepisu nie będzie służyć efektywnej ochronie obrotu gospodarczego. Nie zwiększy również bezpieczeństwa prawnego w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej. Trudno zgodzić się również z tym, że uchylenie tej normy w pełni posłuży przedsiębiorcom i gospodarce. Nie będzie natomiast nadużyciem stwierdzenie, że może się przysłużyć (w cudzysłowie) przedsiębiorcom i gospodarce, ale tej ulokowanej w szarej strefie.
Pomijając już zwykłych obywateli, również przedsiębiorcy zostaliby pozbawieni należytej ochrony. Tajemnica bankowa chroni bowiem również informacje o przepływach finansowych na kontach podmiotów gospodarczych. Co będzie, jeśli ich ujawnianie i rozpowszechnianie nie będzie przestępstwem, a jedynie deliktem administracyjnym?
Jaki będzie miało to wpływ na bezpieczeństwo prawne podmiotów prowadzących działalność? W trosce o przedsiębiorców i obywateli nieprowadzących działalności gospodarczej wypadałoby na te pytania odpowiedzieć w sposób rzetelny, przemyślany i nieskażony deregulacyjnym pędem. Odnieść można wrażenie, że nośne ostatnio hasło powszechnej deregulacji odcisnęło piętno również na pewnych procesach poznawczych autorów niektórych rozwiązań i to w sposób niebezpieczny dla wszystkich obywateli, bo rodzący zagrożenia dla ich kont bankowych. W całej dyskusji nad deregulacją, która w sferze prawa karnego byłaby daleko idącą depenalizacją, warto uzmysłowić sobie, jak poważnym zagrożeniem jest przestępczość gospodarcza. Jej zwalczanie powinno być dla państwa najwyższym priorytetem.
Niezbędna dla realizacji tego celu jest maksymalizacja sił i środków, a nie ich bezrefleksyjne samoograniczenie. Przestępczość gospodarcza, w tym również w sferze bankowości, być może nie jest tak widowiskowa i telewizyjna jak pospolita przestępczość kryminalna.
Trudno ją uchwycić, bo nie budzi tak żywotnego zainteresowania z prozaicznych względów. Wszystko odbywa się po cichu, bez rozlewu krwi, ale straty są za to ogromne. To miliardy złotych które wypływają ze Skarbu Państwa, a pośrednio z kieszeni podatników. Warto nad tym się zastanowić, zanim w centrum Europy przez przypadek powstanie republika gospodarczych aferzystów.
Na dwóch stronach maszynopisu resort uzasadnia dekryminalizację około 100 typów czynów zabronionych, które funkcjonują w pozakodeksowych przepisach karnych
Jacek Świeca, radca prawny, Kancelaria Prawna Świeca i Wspólnicy, minister ds. prawa gospodarczego w Gospodarczym Gabinecie Cieni Business Centre Club
@RY1@i02/2012/089/i02.2012.089.07000040a.807.jpg@RY2@
FOT. ARTUR CHMIELEWSKI
Jacek Świeca, radca prawny, Kancelaria Prawna Świeca i Wspólnicy, minister ds. prawa gospodarczego w Gospodarczym Gabinecie Cieni Business Centre Club
Projekt założeń projektu ustawy o ograniczeniu prawa karnego w obrocie gospodarczym wywołuje nie tylko dużą dyskusję w środowiskach prawniczych, biznesowych i bankowych, lecz także sam w sobie wydaje się nie do końca przemyślany.
Chciałbym przede wszystkim zwrócić uwagę, iż projektowane zmiany - jak sama nazwa wskazuje - mają na celu maksymalnie duże ułatwienie funkcjonowania przedsiębiorców w obrocie. Niestety większość propozycji należy uznać za mogące uderzyć bezpośrednio w biznes, banki i ich klientów. Projekt dotyczy szeroko pojętej deregulacji i najczęściej przedstawiany jest jako akt mający na celu przekształcenie czynów karnoprawnych na delikty administracyjnoprawne. Takich konkretnych propozycji jest jednak tylko 8 i faktycznie zasługują one na uznanie. W cywilizowanych krajach jest niedopuszczalna i rzadko obecna praktyka polegająca na stawianiu przedsiębiorcom zarzutów za uchybienia o charakterze administracyjnym, organizacyjnym czy technicznym. Istotą projektu jest jednak innego rodzaju deregulacja, którą śmiało można określić jako depenalizację, tj. uchylenie 63 przepisów karnych oraz modyfikacja 27 przepisów karnych (głównie obniżenie zagrożenia karą). W tym zaś zakresie projekt jest mocno dyskusyjny.
Oczywiście zgodzić się należy z ministerstwem, iż czyny objęte dyspozycją likwidowanych przepisów będą mogły być ścigane na podstawie innych regulacji, które pozostają w mocy. Należy jednak zwrócić uwagę, iż likwidowane regulacje dotyczą ściśle określonych instytucji i ze względu na swoją wagę, powinny jednak być utrzymane. Oczywiście prawo nie może być zbyt szczegółowe. Jego uogólnianie powinno postępować stopniowo i rozważnie. Stąd też tam, gdzie dana instytucja jest szczególnie ważna, powinno być to nadal należycie podkreślone.
Zupełnie niezrozumiałe jest ewidentne depenalizowanie czynów budzących potępienie w codziennym obrocie gospodarczym. Zwracam uwagę, iż polscy przedsiębiorcy borykają się na co dzień nie tylko z opóźnionymi płatnościami od swoich kontrahentów, ale także, w razie wstąpienia na drogę postępowania sądowego, z jego długotrwałością. Dodatkowo wadliwe funkcjonowanie systemu sądowego w Polsce ma taki efekt, że nieuczciwi kontrahenci przez przez wiele lat są bezkarni.
Bardzo wątpliwym pomysłem jest zniesienie sankcji karnej za brak złożenia we właściwym terminie przez odpowiednie podmioty wniosku o upadłość. Skutkiem może być likwidacja subsydiarnej funkcji regulacji karnej. Istnieje oczywiście cywilnoprawna droga dochodzenia wierzytelności wobec takiego podmiotu z jej majątku prywatnego, jednak działanie określone w hipotezie art. 587 kodeksu spółek handlowych zasługuje i zasługiwać powinno na wyjątkowe potępienie. W Polsce większość upadłości kończy się zaspokojeniem wierzycieli w minimalnym tylko stopniu, wiele z nich zamyka się już na etapie oddalenia wniosku o ogłoszenie upadłości z powodu braku wystarczającego majątku na samo zaspokojenie kosztów postępowania upadłościowego. W taki sposób upadający przedsiębiorcy, zamiast zostać, przynajmniej na pewien czas, wyeliminowani z obrotu gospodarczego, działają i działać będą dalej.
Prawo upadłościowe i naprawcze, cechujące się przede wszystkim zasadą prymatu interesu wierzycieli nad interesem dłużnika, powinno maksymalnie zabezpieczać tych przedsiębiorców, którzy przez nieuczciwe lub nieudolne działanie upadłego zmuszani są do występowania na drogę sądową w celu dochodzenia swoich należności. Dlatego też negatywnie ocenić należy pomysł zniesienia karalności czynu przewidzianego w art. 523 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. - Prawo upadłościowe i naprawcze, tj. niewydanie syndykowi majątku wchodzącego do masy upadłości, ksiąg rachunkowych lub innych dokumentów dotyczących majątku. Wszelkie działania, które utrudniają organom postępowania upadłościowego efektywne wypełnianie ich zadań, zasługują na potępienie. Skoro upadły doprowadził już do stanu całkowitej niewypłacalności, należy syndykowi ułatwiać, a nie utrudniać porządkowanie i spieniężanie majątku. Może to rażąco negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo obrotu gospodarczego. Jasnym jest, iż taki przedsiębiorca, który uchyla się od wydania całości majątku wchodzącego w skład masy upadłościowej, może skutecznie się uchylać przed dochodzeniem roszczeń na drodze cywilnoprawnej i w ten sposób krzywdzić swoich wierzycieli, narażając ich na znaczne szkody.
Podobnie ocenić należy projekt w zakresie, w jakim proponuje on zniesienie karalności sprzedaży lawinowej, wprowadzania w błąd organów państwa czy też ujawniania lub wykorzystywania tajemnicy zawodowej dotyczącej działalności funduszu emerytalnego albo podawania nieprawdziwych danych związanych z funkcjonowaniem funduszy inwestycyjnych. Zupełny brak zrozumienia budzi projekt uchylenia karalności wykorzystywania informacji stanowiącej tajemnicę przedsiębiorstwa, jeśli wyrządza to poważną szkodę przedsiębiorcy, a nade wszystko uchylenie przepisu, który przewiduje karalność naruszenia tajemnicy skarbowej.
Oczywiście nie sposób nie zgodzić się z resortem, iż tajemnica skarbowa wchodzi w szerszą definicję tajemnicy służbowej, której naruszenie nadal będzie karalne. Niemniej jednak zwracam uwagę, iż pewne sfery, jak właśnie tajemnica bankowa, lekarska, pocztowa, sędziowska czy wiele innych, zasługują na odrębną regulację.
Odrębność wymagana jest przede wszystkim z punktu widzenia podkreślenia wagi określonego czynu. Szczególny nacisk chciałbym położyć w tym miejscu na art. 171 ust. 5 ustawy Prawo bankowe, przewidujący grzywnę do 1000000 zł i karę pozbawienia wolności do lat 3 dla osoby, która, będąc obowiązaną do zachowania tajemnicy bankowej, ujawnia lub wykorzystuje informacje stanowiące tajemnicę bankową, niezgodnie z upoważnieniem określonym w ustawie. Ministerstwo stwierdza, że przepis ten może zostać usunięty z uwagi na fakt obowiązywania art. 266 Kodeksu karnego penalizującego czyn polegający na naruszeniu tajemnicy służbowej. Oczywiście naruszenie rozumieć można także i jako ujawnienie lub wykorzystanie. Niemniej jednak usunięcie przepisu art. 171 ust. 5 ustawy Prawo bankowe po pierwsze zaburzy ład legislacyjny w samej tej ustawie, której przepisy doprecyzowują przecież zakres podmiotów odpowiedzialnych za tajemnicę bankową, jak również i samą definicję tajemnicy bankowej.
Po drugie zaś przepis art. 266 Kodeksu karnego nie tylko wprowadza za naruszenie tajemnicy służbowej o wiele niższą sankcję - tj. grzywnę bez podania jej maksymalnej wysokości - karę ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 3. Dodatkowo jest to przestępstwo ścigane na wniosek pokrzywdzonego, co znacznie jego rangę obniża.
Deregulacja nie może powodować bałaganu legislacyjnego i kreowania sytuacji, w których przedsiębiorcy będą wprowadzanie w błąd, zwłaszcza w myśl paremii ignorantia iuris nocet. Deregulacja nie może oznaczać, a tym bardziej powodować bezprawności, wyłączania karalności, a przynajmniej zachęty dla tych nieuczciwych przedsiębiorców, przez których cierpi obrót gospodarczy. Większość zmian proponowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo obrodu gospodarczego, wprowadzając dezinformację, jak również w wielu przypadkach likwidując funkcję prewencyjną i w ten sposób przyczyniając się do wzrostu zachowań patologicznych.
Powtórzyć należy na koniec, że gospodarka wolnorynkowa, szeroko pojęty obrót gospodarczy i całe polskie otoczenie biznesowe jest wypadkową praktyk stosowanych przez każdego z przedsiębiorców. Prawo powinno stać na straży uczciwości, przejrzystości i niezwłocznych reakcji w razie jego naruszania.
Tajemnica bankowa, tak jak lekarska czy sędziowska, zasługuje na odrębną regulację. Odrębność wymagana jest przede wszystkim z punktu widzenia podkreślenia wagi określonego czynu
prof. Zbigniew Ćwiąkalski, karnista, minister sprawiedliwości w latach 2007 - 2009
@RY1@i02/2012/089/i02.2012.089.07000040a.808.jpg@RY2@
FOT. WOJCIECH GÓRSKI
prof. Zbigniew Ćwiąkalski, karnista, minister sprawiedliwości w latach 2007 - 2009
Uważam, że łamanie tajemnicy bankowej powinno być ścigane i karane. Jest to bardzo wrażliwa dziedzina aktywności człowieka. Nikt nie chce, by informacje dotyczące jego osoby były publiczne. Tym bardziej że społeczna szkodliwość przestępstw dotyczących giełd, bankowości i finansów jest znaczna, a ludzie w ten sposób często tracą dorobek swojego życia. Ponadto chciałbym podkreślić, że powodzenie całego systemu giełdowego i obrotu finansowego zależy od zaufania, więc powinno zostać ono zagwarantowane między innymi przy pomocy sankcji karnych. Ludzie, którzy się zajmują bankowością, muszą być zatem czyści i znajdować się poza podejrzeniami. Natomiast osoby dopuszczające się przestępstw należy ścigać z całą surowością prawa. Nie można doprowadzić do takiej sytuacji, że zostanie zlikwidowana odpowiedzialność karna, a odpowiedzialność cywilna będzie miała charakter dość wątpliwy. Oczywiście osoba poszkodowana przez ujawnienie tajemnicy bankowej ma prawo wystąpić o odszkodowanie, ale proces cywilny w polskich warunkach będzie zapewne długi, a szansa na odzyskanie pieniędzy okaże się nikła.
Informacje dotyczące kont bankowych obywateli i firm, przepływów na rachunkach bankowych, zaciągniętych pożyczkach i kredytach są objęte tajemnicą przed osobami postronnymi, natomiast mogą do nich mieć wgląd organy ścigające przestępstwa.
I choć jestem zwolennikiem utrzymania odpowiedzialności karnej za łamanie tajemnicy bankowej, to zarazem chciałbym podkreślić, że obecnie panuje spory chaos co do ochrony prawno-karnej tajemnicy bakowej. Polega on na tym, że pewne zachowania są traktowane jako przestępstwa zarówno w ustawach szczegółowych, np. dotyczących obrotu papierami wartościowymi lub giełdowego, a z drugiej strony są również regulowane w kodeksie karnym. Co więcej, zakresy znamion typów czynów zabronionych często zachodzą na siebie . W praktyce polega to na tym, że ten sam czyn może być ścigany i z kodeksu karnego, i z ustawy szczególnej. W dodatku bez żadnego uzasadnienia są też różnicowane sankcje. Pamiętam sytuację uchwalania dwóch ustaw dotyczących funduszy inwestycyjnych. Choć zostały przyjęte przez Sejm w tym samym miesiącu zaledwie w odstępie dziesięciu dni, to każda z nich za ten sam czyn przewidywała zupełnie inne kary. Świadczy to o braku koordynacji w zakresie stanowienia prawa karnego. W podobnych sytuacjach karniści głowią się nad tym, które przepisy wybrać i co ustawodawca miał na myśli, konstruując w tak dziwny sposób przepis. W grę wchodzi często tzw. kumulatywny zbieg przepisów ustawy, a więc sytuacja, gdy kwalifikuje się dane zachowanie jednocześnie z dwóch lub więcej przepisów, a karę wymierza się z przepisu przewidującego karę najsurowszą.
Jestem za tym, aby z obowiązujących ustaw wyeliminować błędy i nieścisłości, natomiast nie jestem za tym, aby deregulować i znieść całkowicie odpowiedzialność karną za ujawnienie tajemnicy bankowej. Takie zniesienie typów czynów zabronionych jest moim zdaniem całkiem nieuzasadnione. Powstaje ponadto pytanie, dlaczego mają być uchylone tylko przepisy ustaw szczególnych, a bez zmian pozostawia się przepisy kodeksu karnego w części dotyczącej przestępstw gospodarczych. Ponadto przy likwidacji odpowiedzialności karnej, na przykład w prawie bankowym, pożyczkobiorca i kredytobiorca po ujawnieniu informacji o jego sytuacji finansowej może się stać ofiarą przestępstwa.
Nie ma dla mnie wątpliwości, że w razie podejrzenia popełnienia przestępstwa banki muszą ujawniać, np. na żądanie prokuratury, informacje dotyczące kont bankowych i podawać jaka kwota jest na nich zgromadzona i jak wyglądały przepływy pieniężne. W innych nieuzasadnionych w ten sposób przypadkach takie ujawnienie informacji - moim zdaniem - narusza dobra osobiste obywatela. Uważam, że usunięcie nieścisłości musiałoby polegać na zrobieniu swoistego remanentu przepisów. Zgodzić się należy z tym, że wiele regulacji karnych w ustawach szczególnych, w tym dotyczących obrotu gospodarczego, ma charakter przypadkowy i niekompatybilny. Należy ten problem poddać pod rozwagę komisji kodyfikacyjnej prawa karnego, która powinna prowadzić spójną kompleksową politykę w zakresie prawa karnego, gdyż to ona potrafi najlepiej potrafi ocenić, które przepisy należy usunąć, a które zostawić i w jakim zakresie. Natomiast jestem przeciwnikiem chaotycznych nowelizacji, w szczególności o charakterze akcyjnym.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu