Tyrani nie mogą spać spokojnie. Po Miloszeviciu czas na sądzenie kolejnych
Działający pod auspicjami ONZ trybunał ogłosi dziś wyrok w sprawie b. prezydenta Liberii Charlesa Taylora
Jest on odpowiedzialny za dozbrajanie jednej ze stron w wojnie domowej w Sierra Leone. Taylor będzie pierwszym skazanym przez międzynarodowy sąd byłym szefem państwa od czasu wyroku na ostatniego przywódcę III Rzeszy Karla Doenitza. Trybunał w Norymberdze wymierzył mu karę 10 lat więzienia.
Sprawa Taylora jest jednym z wielu procesów wytoczonych w ostatnich latach przeciwko nieurzędującym już głowom państw. Pierwszym formalnie oskarżonym od czasów Doenitza był Slobodan Miloszević, który jednak w chwili stawiania zarzutów w 1999 r. był wciąż prezydentem Jugosławii. Proces serbskiego przywódcy, odpowiedzialnego za zbrodnie popełniane podczas wojny w Bośni i Hercegowinie, nie skończył się jednak wyrokiem, ponieważ Miloszević zmarł w haskim areszcie.
Perspektywa sądzenia przywódców za zbrodnie popełniane w okresie sprawowania władzy przyspieszyła po powstaniu w 2002 r. Międzynarodowego Trybunału Karnego. Chociaż MTK może karać jedynie za zbrodnie popełnione po tej dacie, zdążył wszcząć procedury sądowe przeciwko trzem eksprzywódcom. Na pierwszy ogień poszedł prezydent Sudanu Umar al-Baszir, którego nakaz aresztowania wydano w 2009 r. W sumie ciąży na nim 10 zarzutów za działania sudańskich żołnierzy podczas kryzysu w Darfurze. Al-Baszir od tej pory jednak unika wyjazdów do państw, które ratyfikowały umowę o utworzeniu MTK.
Sprawiedliwości uniknął Muammar Kaddafi. MTK rozesłał za libijskim dyktatorem list gończy na cztery miesiące przed jego śmiercią z rąk rebeliantów. 18 czerwca ma się za to rozpocząć proces Laurenta Gbagby, oskarżonego o zbrodnie przeciw ludzkości popełnione w czasie, gdy jako prezydent Wybrzeża Kości Słoniowej w latach 2010 - 2011 był stroną krwawej wojny domowej. Zaciska się też pętla wokół zbiegłego do Senegalu dyktatora Czadu z lat 80. Hissene’a Habrego. Na jego skazanie ma ochotę Belgia, stara się o to również Czad.
Większość opisywanych przypadków dotyczy Czarnej Afryki. Państwa te w większości ratyfikowały statut MTK, co pozwala na ściganie tamtejszych zbrodniarzy. Nie uczyniły tego arabskie państwa Afryki poza Tunezją, większość państw azjatyckich, w tym Chiny i Indie, ale również USA i Rosja.
Wcześniej, przed upadkiem ZSRR, to właśnie rywalizacja Moskwy i Waszyngtonu uniemożliwiała międzynarodowe osądzenie tyranów. Ci bowiem cieszyli się zazwyczaj protekcją którejś ze stron zimnej wojny. Jej zakończenie utrudniło życie przestępcom z prezydenckich foteli.
Taylor, który funkcję głowy państwa pełnił w latach 1997 - 2003, czerpał zyski z handlu diamentami wydobywanymi przez partyzantkę z sąsiedniego Sierra Leone, która w zamian uzyskiwała liberyjską broń. Po utworzeniu specjalnego sądu ds. wojny w Sierra Leone eksprezydent uciekł do Nigerii, gdzie uzyskał azyl. Abudża, na prośbę liberyjskich władz, cofnęła jednak jego ochronę. Taylor został zatrzymany podczas próby opuszczenia kraju w samochodzie wypełnionym gotówką i wydany sądowi z siedzibą w stolicy Sierra Leone, Freetown.
@RY1@i02/2012/082/i02.2012.082.00000090h.802.jpg@RY2@
AFP/East News
Taylor rządził Liberią w latach 1997 - 2003
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu