Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Sedno leży na dnie prokuratorskiej hierarchii

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Trwająca od kilku już lat dyskusja wokół pozycji ustrojowej prokuratury przyjmuje niezmiennie centralistyczny punkt wyjścia, marginalnie traktując istotę sprawy. Centralistyczny, to znaczy skupiony niemal wyłącznie na prokuratorze generalnym, nad jego relacjami z innymi organami państwa. Tymczasem pies pogrzebany jest na samym dole rozbudowanej ponad miarę hierarchii prokuratorskiej.

Istotne jest to, czym powinien zajmować się prokurator w śledztwie - także prokurator generalny. Tam bowiem zawęźlają się główne wątki i problemy ważne dla obywateli.

Doświadczenia poprzednich lat przekonały - wydawać by się mogło - że prokurator generalny nie powinien ingerować w przebieg konkretnego śledztwa. Stąd stosunkowo duża niezależność prokuratorów od ich przełożonych. Okazuje się w wyniku ostatnich wydarzeń (m.in. proces domniemanych zabójców gen. Papały), że może ta niezależność poszła za daleko. Wystarczyło, że dwie prokuratury przedstawiły raz (podobnych przypadków chyba w przeszłości nie było) dwie odrębne wizje tego samego zdarzenia, by zaczęto domagać się wyposażenia prokuratora w pewne instrumenty władcze w stosunku do podległych mu służbowo prokuratorów, i to w przestrzeni ich merytorycznej działalności.

Ba, wydaje się, że sam prokurator Seremet chciałby także i na tym odcinku wzmocnienia swej pozycji. Tymczasem punkt wyjścia w tych rozważaniach o przyszłym modelu prokuratury, a nie ma wątpliwości, że reformy rozpoczęte kilka lat temu utknęły w połowie drogi, powinien być całkiem inny.

Po pierwsze, odpowiedzi wymaga banalne pytanie: czy możliwa jest niezależność ogniw w strukturze hierarchicznej? Oczywiście, że nie jest możliwa. Po to przecież budujemy jakąś hierarchię, by jej szczyt panował nad całą strukturą. W przeciwnym wypadku konstrukcja hierarchiczna jest zbędna.

Jeśli w 1989 r. podjęta została polityczno-ustrojowa decyzja o budowie samorządu terytorialnego, to po to właśnie, by struktury władzy lokalnej, a po jakimś czasie także regionalnej, odciąć od centrum - innymi słowy od rządu centralnego. System rad narodowych traktowanych jako organy jednolitej władzy państwowej okazał się bowiem całkowicie nieefektywny i zrobiliśmy po prostu to, co Zachód robił konsekwentnie zawsze, a co my Polacy przestaliśmy rozumieć z chwilą upadku dawnej Rzeczypospolitej.

W gruncie rzeczy jest tak, że jeśli struktura jest zhierarchizowana, to nawet jednostkowy błąd w centrum siłą rzeczy multiplikuje się w całej tej strukturze. Jeśli zaś popełniony jest w jednym tylko elemencie niezhierarchizowanej struktury, to jego negatywne skutki nie wychodzą poza granice właściwości tej struktury, co więcej - działają odstraszająco, czyli pozytywnie w odniesieniu do całej reszty elementów.

Jeśli zatem chcemy ingerencji prokuratora generalnego w poszczególne śledztwa i wydaje nam się, że całe zło polegało tylko na pozostawieniu tego instrumentu w rękach ministra sprawiedliwości, czyli członka rządu, to poszerzajmy i pogłębiajmy jego instrumenty nadzoru. Wcześniej czy później okaże się jednak, że doraźne ingerencje pod wpływem politycznych napięć też przestaną się nam podobać i zaczniemy płakać za dawną niezależnością prokuratorów liniowych.

Trzeba też wiedzieć, że dzisiejszy prokurator od początku lat 50. (apogeum polskiego stalinizmu) łączy w istocie dwie funkcje: oskarżyciela przed sądami oraz przedwojennego i zaraz powojennego sędziego śledczego. Jednym ruchem, poprzez połączenie tych funkcji, osiągnięto wówczas ideał leninowski - stworzono ustrojową gwarancję możliwości ręcznego sterowania przez centrum każdą dowolnie wybraną indywidualną sprawą.

Nie trudno o wniosek, że tak długo, jak ta zbitka kompetencyjna nie zostanie rozdzielona, nasz proces karny będzie ułomny. Zawsze ważny jest początek każdego postępowania. Fundamentalny błąd na jego początku wcześniej czy później da o sobie znać. Jest bardziej widoczny, kiedy dotyka ważnych osobistości, ale na co dzień niemal bezszmerowo kąsa tysiące...

Dyskusja o prokuraturze powinna toczyć się wokół tego, czym zajmuje się ona w śledztwie

@RY1@i02/2013/152/i02.2013.152.18300090b.803.jpg@RY2@

Jerzy Stępień prawnik, były prezes Trybunału Konstytucyjnego

Jerzy Stępień

prawnik, były prezes Trybunału Konstytucyjnego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.