Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Pijany sędzia za kółkiem nie ma immunitetu

27 czerwca 2018

MACIEJ STRĄCZYŃSKI Jeżeli policjant sprawdza sędziego, którego zachowanie wskazuje na prowadzenie po alkoholu, a ten nie chce poddać się kontroli stanu trzeźwości, to funkcjonariusz może go nawet zatrzymać

Na 997 spraw dotyczących osób posiadających immunitet, wszczętych z powodu przekroczenia przez nich dozwolonej prędkości, aż 613 dotyczyło sędziów. Wstydzi się pan tej statystyki?

Wręcz przeciwnie - jestem z niej dumny.

Jak to?

Te 613 stwierdzonych przypadków przekroczeń dozwolonej prędkości dotyczy ponoć okresu trzech lat. A to oznacza, że rocznie mamy do czynienia z mniej więcej 200 tego typu przypadkami w skali całego kraju. Sędziów w Polsce jest 11200, o wiele więcej niż np. parlamentarzystów czy dyplomatów. Łatwo jest więc wyliczyć, że statystyczny sędzia jest łapany na popełnieniu tego typu wykroczenia drogowego raz na 56 lat. A sędzia pełni zwykle służbę przez mniej więcej trzydzieści lat. To oznacza, że statystycznemu sędziemu przez cały jego okres służby przytrafia się pół wykroczenia.

Społeczeństwo jednak przykłada inną miarę do sędziów, a inną do zwykłego Kowalskiego. I ma do tego prawo.

Owszem, ale przecież te statystyki właśnie pokazują czarno na białym, że sędziowie to ta grupa zawodowa, która bardziej przestrzega prawa niż inni. Jestem pewien, że nie znajdzie pani innego zawodu, którego statystyczny przedstawiciel dostaje mandat za przekroczenie prędkości średnio raz na 56 lat!

Nie wiemy jednak, czy w tych 613 przypadkach sędziowie byli trzeźwi.

Ale tak samo jest w przypadku wszystkich innych osób, których złapał fotoradar! I nie ma to nic wspólnego z tym, czy ktoś ma immunitet, czy też nie. Przecież w takim przypadku po prostu nie ma możliwości sprawdzenia, czy osoba popełniająca wykroczenie była trzeźwa. Fotoradar przecież fotografuje tylko samochód. Poza tym twierdzenie, że sędzia może zasłaniać się immunitetem przed badaniem stanu trzeźwości, jest po prostu kłamstwem.

A nie może?

Nie. Sędzia złapany na prowadzeniu samochodu po pijanemu nie ma immunitetu. Zgodnie z przepisami prawa o ustroju sądów powszechnych immunitet nie dotyczy sędziego, który zostanie ujęty na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa.

Jakie kroki może wówczas podjąć policjant wobec sędziego?

Jeżeli kontroluje sędziego, którego zachowanie wskazuje na prowadzenie po alkoholu, a ten nie chce poddać się kontroli stanu trzeźwości, policjant może go nawet zatrzymać. Jedyne, co w takiej sytuacji musi zrobić, to poinformować o zatrzymaniu sędziego prezesa właściwego sądu. Ten zaś może nakazać natychmiastowe zwolnienie sędziego.

Co grozi sędziemu za to, że odmówi dmuchania w alkomat?

W takim wypadku z pewnością zostanie wszczęte wobec niego postępowania dyscyplinarne, które zapewne zakończy się wyrokiem skazującym.

Skąd ta pewność?

A stąd, że sądy dyscyplinarne wielokrotnie już orzekały, iż takie zachowanie stanowi ciężkie naruszenie godności urzędu sędziego. To bowiem wywołuje uzasadnione podejrzenie, że sędzia popełnił przestępstwo i zasłania się immunitetem. A sędzia musi być wolny od takich podejrzeń. W tej kwestii linia orzecznicza sądów dyscyplinarnych jest jednolita od lat. Sędzia nie mógłby w takiej sprawie liczyć na wyrozumiałość.

Ale w przypadku oceny faktu przekroczenia przez sędziego dozwolonej prędkości jednoznaczności już nie ma. Do takiego wniosku można dojść, jeżeli porówna się liczbę złapanych przez fotoradary sędziów z liczbą wszczynanych wobec nich postępowań dyscyplinarnych.

To prawda. Ale ten medal ma dwie strony.

Dlaczego?

Gdyby przekroczenia prędkości, np. o 10-15 km/h, dopuścił się zwykły obywatel, to skończyłoby się to dla niego niezbyt wysokim mandatem i miałby sprawę z głowy. Tymczasem sędzia za wykroczenie może zostać ukarany tylko karą dyscyplinarną. A każda taka kara, nawet najniższa, czyli upomnienie, wiąże się dla sędziego ze stratami finansowymi rzędu dziesiątek tysięcy złotych.

Skąd ta kwota?

Sędzia ukarany dyscyplinarnie ma odsunięty o trzy lata każdy kolejny awans płacowy, który normalnie otrzymuje co pięć lat. Nowo powołany sędzia sądu rejonowego lub okręgowego ma przed sobą cztery takie awanse. Jeśli odsuniemy każdy z nich o trzy lata, strata finansowa - łącznie przez 12 lat - wyniesie kilkaset złotych miesięcznie. Może sięgnąć stu tysięcy złotych, rozłożonych na wieloletnie "raty". Kary są więc drakońskie i zupełnie nie przystają do takiego wykroczenia jak nieznaczne przekroczenie prędkości. I trzeba zdawać sobie z tego sprawę.

A organy ścigania zdają sobie z tego sprawę?

Podejrzewam, że tak i właśnie z tego powodu mogą uznawać, że niecelowe jest zawiadamianie o tego typu wykroczeniach. Przecież policjant zgodnie z prawem może przy błahym wykroczeniu poprzestać na pouczeniu. Ale nie mam podstaw stwierdzać, że jest to regułą. Oczywiście mówimy tutaj o sytuacjach, kiedy są to przekroczenia niewielkie.

Chce pan powiedzieć, że sędziowie mogą liczyć na specjalne względy inspektorów i policjantów?

Oni też się kierują rozsądkiem. Jednak o pełnej pobłażliwości nie może być mowy. Kiedy byłem członkiem kolegium sądu, pamiętam, że trafiła do nas sprawa sędziego, który jechał 110 km/h w terenie zabudowanym. I postępowanie wszczęto, bo to już było zachowanie stanowiące ewidentne zagrożenie. Gdyby ten sędzia jechał 110 km/h na prostej drodze poza wsią, gdzie obowiązuje 90 km/h, sprawa wyglądałaby pewnie inaczej. Ale jeśli robiłby to regularnie i zawiadomienia by przychodziły, to i jemu się uzbiera na dyscyplinarkę.

@RY1@i02/2014/232/i02.2014.232.18300100a.802.jpg@RY2@

FOT. WOJTEK GÓRSKI

Maciej Strączyński, sędzia Sądu Okręgowego w Szczecinie, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"

Rozmawiała Małgorzata Kryszkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.