Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

System nie zauważa upośledzonych intelektualnie

27 czerwca 2018

Prawa obywatelskie

Sprawa osadzenia chorego psychicznie Arkadiusza K., który ukradł wafelek, to nie jest jednostkowa wpadka wymiaru sprawiedliwości. Z badań przeprowadzonych przez rzecznika praw obywatelskich wynika, że osadzenie niepełnosprawnych intelektualnie lub psychicznie to już problem systemowy. W wyniku kontroli w jednej czwartej zakładów karnych i aresztów śledczych pracownicy Biura RPO wykryli sto takich przypadków.

- To osoby, które często nie potrafią pisać czy czytać. Nie wiedzą, gdzie się znajdują i dlaczego. Nie rozumieją procesu odbywania kary pozbawienia wolności. Rozumieją świat jak siedmio-, ośmioletnie dzieci - tłumaczyła dr Ewa Dawidziuk, dyrektor zespołu ds. wykonywania kar w Biurze RPO, podczas wczorajszej konferencji.

Czasami mają nawet dokumenty ukończenia szkoły specjalnej - podstawówki czy gimnazjum. Jednak w praktyce oznacza to, że potrafią jedynie kolorować obrazki.

Wśród przypadków są trzy kategorie osób: niepełnosprawni intelektualnie, chorzy psychicznie, którym choroba w zakładzie karnym się uaktywniła, oraz ci, którym w związku ze stanem zdrowia psychicznego została udzielona przerwa w wykonywaniu kary. - Po upływie tej przerwy trafiają z powrotem do zakładu karnego tylko dlatego, że nikt się nie postarał, by przedtem zweryfikować ich stan psychiczny - dodawała dr Dawidziuk.

Zdaniem dr. Adama Bodnara, rzecznika praw obywatelskich, część z tych osób w ogóle nie powinna znaleźć się w więzieniu, a część może odbywać karę pod opieką specjalistów.

Kuriozalne bywają też przyczyny, dla których trafiają do więzienia. Mec. Krzysztof Szerkus, pełnomocnik terenowy RPO w Gdańsku, podaje przykład osoby, która nawet nie była sprawcą czynu zabronionego. - Chodzi o młodego człowieka ze schizofrenią paranoidalną, który nie stawiał się na rozprawę, by złożyć zeznania. W celu przymuszenia sąd zastosował nieskutecznie grzywnę, a potem przymusowe doprowadzenie. Wreszcie wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu. Zatrzymany nie rozumiał, o co chodzi - opowiadał prawnik. Mężczyzna zeznawać miał w sprawie o pobicie, w której to on był pokrzywdzonym. - Najpierw został pobity, a potem aresztowany. Kilka dni temu wyszedł na wolność - relacjonował mec. Szerkus.

Zgodnie z art. 31 par. 1 kodeksu karnego nie popełnia przestępstwa, kto z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.

- Dlaczego znajdujemy takie osoby w więzieniach? Nasz system ich nie zauważa, nie reagujemy, nie sprawdzamy dokumentacji. Poszczególne podmioty nie zastanawiają się, skąd orzeczenie o niepełnosprawności, ubezwłasnowolnienie czy prawo do renty. Nie zadajemy sobie pytania, czy taki człowiek może trafić do więzienia, a przecież nie umieścilibyśmy w nim dzieci - akcentowała dr Dawidziuk.

Co można zrobić? Policjanci w trakcie rozmowy z osobą zatrzymaną powinni odnotowywać objawy mogące świadczyć o chorobie psychicznej. Dziś nie ma takiej praktyki. To byłoby ważne dla sądu, który wydając wyrok w trybie nakazowym, nie widzi podsądnego na oczy. Jeśli prokurator ma wątpliwości co do stanu zdrowia, powinien powoływać biegłego.

- Sąd jest zobligowany do zapewnienia obrońcy takiej osobie. W sprawach, którymi zajmujemy się w Biurze RPO, znajdujemy przypadki, w których obrońcy nie było na żadnym etapie postępowania - przyznaje Ewa Dawidziuk.

Piotr Szymaniak

piotr.szymaniak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.