Twarde prawo i długie procesy
Całkiewicz: Ustawodawca pozostawił kwalifikowane typy przestępstw zgwałcenia, zabójstwa czy znęcania się ze szczególnym okrucieństwem, ale niezależnie od tego wpadł na pomysł, by sądowi narzucić konkretny katalog okoliczności łagodzących i obciążających
Wchodzą w życie zmiany zaostrzające kodeks karny. Jak wpłynie to na wyroki wydawane przez sądy?
Najpierw zastrzeżenie: mówimy o zaostrzaniu, z jednym wyjątkiem. Złagodzenie odpowiedzialności pojawia się w tzw. czynach przepołowionych. W przypadku kradzieży o wykroczeniu dotąd mówiliśmy, gdy wartość skradzionego mienia nie przekraczała 500 zł. Od 1 października będzie to 800 zł, czyli złodziej będzie musiał ukraść coś wartego ponad tę kwotę, by zostać uznanym za przestępcę i ponieść surowszą karą. Poza tym jednak kierunek zmian jest odwrotny. W przypadku dużej grupy przestępstw ustawodawca podwyższa dolną i górną granicę ustawowego zagrożenia karą. W tym oczywiście za zabójstwo. Do tej pory za tzw. zwykłe zabójstwo groziło co najmniej 8 lat pozbawienia wolności, teraz dolna granica to będzie 10 lat. Zaostrzenie dolnej granicy kary z pewnością wpłynie na wyroki, zwłaszcza w tych przypadkach, w których będzie dużo okoliczności przemawiających na korzyść sprawcy, a więc gdy sąd wymierza karę w dolnych granicach, np. gdy żona dręczona latami przez męża w którymś momencie sięga po nóż. Nawet nie musi zresztą go zabić, bo za usiłowanie zabójstwa grozi kara identyczna jak za dokonanie. Teraz sąd nie będzie mógł wymierzyć kary niższej od 10 lat. A warto przypomnieć, że w przedwojennym kodeksie karnym – wcale nieuchodzącym za łagodny – zabójstwo lub jego usiłowanie zagrożone było karą od pięciu lat pozbawienia wolności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.