Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Państwo wpycha obywateli w ręce big techów

17 września 2024
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Katarzyna Szymielewicz: Zasysanie informacji o tym, że ktoś korzysta np. z serwisu wspierającego ofiary przemocy domowej, może się stać cennym klockiem w profilach budowanych przez big techyWojciech Klicki: Obywatelom, którzy nie chcą iść na X, Facebook czy inne platformy, państwo powinno zapewnić możliwość równie funkcjonalnego dostępu do informacji 

W odpowiedzi na petycję Fundacji Panoptykon i Fundacji „Internet. Czas działać!” Ministerstwo Cyfryzacji przyznaje, że „operator serwisu gov.pl/samorzad.gov.pl nie ma wpływu na przetwarzanie przez Google danych (np. do celów profilowania), stąd podjęto decyzję o zmianie narzędzia analitycznego”. Co to oznacza dla osób odwiedzających strony internetowe administracji publicznej?

7210895e-a42c-4a05-a9b6-d0cbc5f55ef5-38290813.jpg
Wojciech Klicki,​​​​​​​ specjalista ds. monitoringu i rzecznictwa w Fundacji Panoptykon, członek Społecznego Zespołu Ekspertów przy prezesie UODO
katarzyna-szymielewicz-prezes-fundacji-panoptykon-38290808.jpg
Katarzyna Szymielewicz,​​​​​​​ prezes Fundacji Panoptykon

Wojciech Klicki: Jeśli ministerstwo zrealizuje nasz postulat, aby na stronach administracji publicznej nie zbierano więcej danych, niż to potrzebne, to z perspektywy użytkownika będzie to znaczyło, że będzie mógł bezpieczniej i z większym zaufaniem z tych stron korzystać. I to jest nasz cel. Taka odpowiedź na naszą petycję to sygnał, że w ministerstwie jest zrozumienie dla tego problemu i gotowość, żeby pójść dalej. Na razie dostaliśmy zaproszenie na spotkanie – zobaczymy, co z niego wyniknie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.