Jak łamać prawo, to konsekwentnie
Prezes UODO znów wystąpił w sprawie bezprawnej inwigilacji. I znów rząd to zignoruje
Sprawa od wielu lat jest oczywista. Polskie przepisy nakazujące telekomom przechowywanie przez 12 miesięcy danych o tym, kto do kogo dzwonił, kto do kogo wysyłał wiadomości i gdzie w danym momencie się znajdował, są sprzeczne z prawem unijnym, co potwierdziło już wiele orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (o czym dalej). Nasz kraj, i to zarówno za rządów obecnej koalicji, jak i – wcześniej – Zjednoczonej Prawicy, konsekwentnie udaje, że tych orzeczeń nie ma. Trochę jak dziecko przykrywające głowę kołderką, gdy widzi coś złego. Jest to wygodne, bo żadne z dotychczasowych orzeczeń TSUE nie dotyczyło Polski. Tyle że ta wygodna kołderka jest mocno przykrótka.
W minionym tygodniu Mirosław Wróblewski, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, po raz kolejny zwrócił na to uwagę . „Zakres zbierania i przetrzymywania danych telekomunikacyjnych, na które pozwala polskie prawo, budzi coraz większe wątpliwości w świetle prawa europejskiego i rozstrzygnięć europejskich sądów” – można przeczytać w komunikacie opublikowanym na stronach UODO. Mnie wolno napisać wprost to, co Wróblewski jedynie sygnalizuje: łamiemy prawo unijne w sposób oczywisty i udajemy, że tego nie widzimy. Nakrywamy się kołderką.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.