Karta wolności, czyli co wolno w sieci
Prawo
DGP dotarł do raportów podsumowujących prace nad zmianami prawa dotyczącego internetu, praw autorskich i ochrony prywatności w sieci. Na ich podstawie Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji na początku lipca ma ogłosić specjalną Kartę wolności w internecie.
Nie ma co oczekiwać po niej rewolucyjnych zmian istniejącego prawa. - Interesy różnych grup okazały się nie do pogodzenia i w efekcie udało się wyodrębnić tylko nieliczne wspólne postulaty - mówi nam mecenas Helena Rymarz, która szefowała grupie roboczej zajmującej się reformą prawa własności intelektualnej i przemysłowej. Kilka pomysłów zdobyło jednak na tyle duże poparcie, że mogą wkrótce obowiązywać.
Wszyscy zgadzają się, że konieczne jest doprecyzowanie przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, w szczególności przepisów o dozwolonym użytku publicznym i prywatnym. Postulowane jest utworzenie wyspecjalizowanego sądu do spraw własności intelektualnej. Zgodzono się także na zlikwidowanie opłat od utworów na rzecz Funduszu Promocji Twórczości. W zamian ma być stworzony inny system finansowania twórczości.
Poparto pomysł wprowadzenia odpłatności za pozyskiwanie danych obywateli, co ma doprowadzić do ograniczenia wnioskowania o nie przez służby. Obywatele powinni być informowani o pozyskaniu i wykorzystaniu danych ich dotyczących (po zakończeniu postępowania). Uzgodniono też, że automatyczne blokowanie dostępu do treści pedofilskich jest nieskuteczne, nieopłacalne i nieefektywne. Podejmowanie takich prób jest z góry skazane na niepowodzenie.
Sylwia Czubkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu