Czynności operacyjne służb powinien kontrolować sąd
Należy zobowiązać formacje jak np. policja do informowania obywateli o podjętych wobec nich działaniach. Dotyczy to również pozyskania na ich temat informacji
To jedna z niewielu wskazówek dla ustawodawcy, jakie zawarł Trybunał Konstytucyjny w opublikowanym właśnie uzasadnieniu wyroku. Chodzi o orzeczenie z 30 lipca br. (sygn. akt K 23/11), w którym stwierdzono niezgodność z ustawą zasadniczą wielu przepisów regulujących zasady pozyskiwania przez służby (policję, ABW, CBA, SKW itp.) informacji o obywatelach.
Ochrona konstytucyjna
W uzasadnieniu sędziowie TK zwrócili uwagę przede wszystkim na to, że każde działanie operacyjne służb wobec obywateli stanowi ingerencję w konstytucyjnie chronione prawa jednostki, np. w prawo do autonomii informacyjnej (art. 49 konstytucji). Wskazano, że przez to pojęcie należy rozumieć prawo do samodzielnego decydowania o ujawnianiu innym podmiotom danych dotyczących własnej osoby, a także do sprawowania kontroli nad tymi informacjami, nawet jeśli znajdują się w posiadaniu innych osób. Jak podkreślił TK, konstytucyjna ochrona obejmuje wszelkie sposoby przekazywania wiadomości, bez względu na fizyczny ich nośnik (np. rozmowy osobiste i telefoniczne, korespondencja pisemna, faks, wiadomości tekstowe i multimedialne, poczta elektroniczna). I nie chodzi tutaj jedynie o przekazywane treści, ale również o wszystkie okoliczności procesu porozumiewania się (np. informacje o wybieranych numerach telefonów czy częstotliwość połączeń).
"Nie ma znaczenia, czy wymiana informacji dotyczy życia ściśle prywatnego, czy też prowadzonej działalności zawodowej, w tym działalności gospodarczej. Nie ma bowiem takiej sfery życia osobistego człowieka, co do której konstytucyjna ochrona byłaby wyłączona bądź samoistnie ograniczona" - czytamy w uzasadnieniu.
Sędziowie podkreślili, że demokratyczne państwo prawne powinno gwarantować obywatelom występowanie w przestrzeni publicznej w sposób anonimowy.
TK zauważa ponadto, że chociaż konstytucja wprost nie odnosi się do funkcjonowania jednostki w wirtualnej przestrzeni, to ochrona wolności i praw jednostek w związku z korzystaniem z internetu nie różni się od ochrony dotyczącej tradycyjnych form komunikowania się czy też innej aktywności. Niestety, jak czytamy w uzasadnieniu, nowe technologie mogą być wykorzystywane "do nieuprawnionego pozyskiwania wiedzy o zachowaniach współobywateli, w tym o treściach oraz formach przekazywanych komunikatów, gromadzenia tychże danych na własne potrzeby i ich przetwarzania".
Zbiory danych
TK w uzasadnieniu zwraca uwagę na niebezpieczeństwa, jakie wynikają z powierzenia służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo i porządek publiczny kompetencji do niejawnego pozyskiwania informacji o jednostkach. Problemem staje się m.in. tworzenie zbiorów danych o osobach poddanych kontroli.
"Świadomość istnienia rejestrów, w których gromadzone są choćby tylko dane o ruchu i lokalizacji użytkowników korzystających z sieci teleinformatycznych, sama w sobie poważnie narusza prawa podstawowe. Stwarza bowiem wrażenie znajdowania się pod nieustannym nadzorem" - czytamy w uzasadnieniu. A już sama taka świadomość może zniechęcać obywateli do swobodnego korzystania z zagwarantowanych im konstytucyjnych wolności i praw.
TK podkreśla, że takie bazy powstają w sposób praktycznie niezauważalny dla zainteresowanego. Uwadze sędziów nie uszło również ryzyko związane z gromadzeniem i przetwarzaniem danych w rozmaitych zautomatyzowanych bazach. "Istnieje bowiem niebezpieczeństwo wycieku informacji spowodowanego zachowaniami podmiotów odpowiedzialnych za ich gromadzenie, jak też ograniczonymi możliwościami zabezpieczeń technicznych" - zauważyli sędziowie.
Wskazówki
Z powyższych powodów TK jasno stwierdził, że warunki gromadzenia i przetwarzania danych o obywatelach przez służby muszą być unormowane w ustawie, w sposób jak najbardziej przejrzysty, wykluczający arbitralność i dowolność ich stosowania. "Chodzi jednak nie tylko o formalne umiejscowienie przepisu ograniczającego w akcie normatywnym o randze co najmniej ustawy, ale również o <jakość> tego unormowania, które musi zapewniać przewidywalność rozstrzygnięć organów władzy publicznej wobec jednostek" - napisano w uzasadnieniu.
Dlatego też TK podpowiada ustawodawcy, co powinien zrobić, aby ten cel osiągnąć. I tak: należy w przepisach prawa sprecyzować zamknięty rodzajowo katalog środków i metod działania, za pomocą których władze publiczne mogą w sposób niejawny gromadzić informacje o jednostkach. Ponadto TK wskazuje, że ustawa musi precyzować maksymalny czas prowadzenia niejawnych czynności, po upływie którego dalsze ich prowadzenie jest już niedopuszczalne. "Termin ten ma określić ustawodawca tak, aby umożliwiał osiągnięcie konstytucyjnie uzasadnionego celu. Nie może być to jednak termin ani nadmiernie długi, ani zbyt krótki, który nie pozwala na efektywną pracę operacyjno-rozpoznawczą" - zaznaczają sędziowie.
TK sygnalizuje ustawodawcy również, że powinien szczegółowo uregulować procedurę zarządzania czynności operacyjno-rozpoznawczych. I stawia postulat, aby przekazać nadzór nad ich legalnością zewnętrznemu i niezależnemu od rządu podmiotowi, najlepiej sądowi.
Ponadto trybunał sugeruje, że należy wprowadzić obowiązek poinformowania jednostki o podjętych wobec niej działaniach operacyjno-rozpoznawczych oraz pozyskaniu informacji na jej temat. "Powiadomienie jednostki na etapie wykonywania działań operacyjno-rozpoznawczych i gromadzenia informacji, co oczywiste, narażałoby je na nieskuteczność. Dlatego ustawodawca powinien zagwarantować późniejsze poinformowanie o tym fakcie" - napisano w uzasadnieniu wyroku.
1,75 mln zapytań o nasze dane telekomunikacyjne odnotowali w 2012 r. operatorzy telekomunikacyjni
Małgorzata Kryszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu