Regulamin ważniejszy od kodeksu
Nie wiem, czy to przypadek, ale nie sądzę. Mam wrażenie, że narasta zjawisko internetowych pomówień, przybierających niestety formy coraz bardziej wyszukane i, co tu dużo mówić, coraz brzydsze. Nie jest to problem dotykający tylko ludzi w życiu prywatnym. Mali i średni przedsiębiorcy też się z nim borykają. Dla człowieka, który próbuje związać koniec z końcem, prowadząc lokalną działalność gospodarczą, takie zdarzenie bywa biznesowym końcem.
Fakt, stwierdzenia te nie są może jakimś wielkim odkryciem. Podobnie jak spostrzeżenie, że pokrzywdzeni takimi zachowaniami coraz śmielej zaczynają szukać jakichś środków zaradczych. Ciekawe wydaje się natomiast to, co znajdują.
Oto bowiem często się okazuje, że regulacje prywatne są o niebo ważniejsze niż prawo powszechnie obowiązujące. Dlaczego? Nie budzi, jak się wydaje, sprzeciwu konstatacja, iż dla pokrzywdzonego istotne jest nie to, na jakiej podstawie strony zawierające zniesławiający wpis czy fałszywy profil w portalu społecznościowym zostaną zablokowane, lecz jak szybko to nastąpi. W takiej sytuacji interwencja u administratora serwisu pozwala rozwiązać problem - o ile w ogóle da się go rozwiązać - znaczenie szybciej niż instrumenty prawne.
Bo przepisy w zasadzie są. Kodeks cywilny pozwala bronić dóbr osobistych. Kodeks postępowania cywilnego - domagać się ustanowienia zabezpieczenia. Długo można by omawiać stosowne artykuły kodeksu karnego, poprzestańmy na przywołaniu najważniejszych. Zgodnie z art. 190a par. 2 k.k. każdy, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Przepis jest młody, wprowadziła go do naszego prawa ustawa z 25 lutego 2011 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny (Dz.U. nr 72, poz. 381). Wedle art. 212 par. 1 k.k., kto pomawia inną osobę o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. W myśl natomiast par. 2 tego artykułu, jeżeli sprawca dopuszcza się owego czynu za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Wreszcie art. 216 k.k. stanowi, że temu, kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, grozi grzywna albo ograniczenie wolności. Tak samo jak przy zniesławieniu, kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Problem polega na tym, że często najzwyczajniej nie wiadomo, kto szkaluje. Nawet uaktywnienie odpowiednich instytucji nie pozwala takiej osoby znaleźć, nie wspominając o tym, że zniesławianie trwa. Wtedy nadzieja w rozsądku administratorów lub hostingodawców oraz w tym, że w ich regulaminach znajdą się przepisy pozwalające reagować szybko w podobnych sytuacjach. To często działa. Ale czasem nie. Zwłaszcza kiedy oczerniające dane utrwalone są de facto na twardym dysku pracującym gdzieś na antypodach.
Moim zdaniem ochronę obywatela należałoby normatywnie wzmocnić również w relacji hostingodawca - pokrzywdzony. Nie tylko zresztą w wymiarze krajowym, lecz także międzynarodowym. Obecnie bowiem rozstrzygnięcia polskich instytucji dotyczące zniesławień niekoniecznie muszą robić wrażenie zarówno na gigantach zza oceanu, skupiających w swoich rękach nici internetowych społeczności, jak i na małych hostingodawcach nie wiadomo skąd, udostępniających swoje zasoby ludziom bezkarnie zarzucającym innym wyimaginowane przewinienia.
@RY1@i02/2014/086/i02.2014.086.215000200.802.jpg@RY2@
Paweł Wrześniewski adwokat
Paweł Wrześniewski
adwokat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu