Dziennik Gazeta Prawana logo

Pewnym wysiłkiem można skłonić wyszukiwarki, by zapomniały o niektórych faktach z naszego życia

3 lipca 2018

Utarło się takie powiedzenie, że jeśli czegoś nie ma w wyszukiwarce Google, to nie istnieje. Jak jednak sprawić, by najpotężniejsze maszyny przeszukujące zasoby światowego internetu nie znajdowały informacji na nasz temat

Wiosną ubiegłego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał bezprecedensowy wyrok. Wszystko zaczęło się od przypadków pewnego Hiszpana. Gdy w 2010 roku Mario Costeja González wpisał swoje imię i nazwisko do wyszukiwarki Google, wśród innych wyników pojawił się link do stron pewnego dziennika z 1998 r., gdzie znajdowało się ogłoszenie o licytacji - za długi - należącej do niego nieruchomości. Pan González uznał, że takie informacje stawiają go w niekorzystnym świetle. I choć są prawdziwe, to przypominają o czasach zamierzchłych i nie mają nic wspólnego z jego obecną kondycją finansową. Sprawa ciągnęła się latami, aż oparła się o Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Sędziowie tej szacownej instytucji uznali, że w pewnych sytuacjach można zwrócić się do właściciela wyszukiwarki o usunięcie z wyników wyszukiwania pozycji zawierających imię i nazwisko, jeśli informacje pod linkami zawarte naruszają prawo do prywatności zainteresowanej osoby. Sprawa dotyczyła wyszukiwarki Google, ale sentencja obowiązuje wszystkich właścicieli internetowych wyszukiwarek.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.