Co ważniejsze - jawność w BIP czy nowe porządki według RODO
Urzędy udostępniające informacje publiczne znajdą się między młotem a kowadłem. Problemem jest między innymi prawo do zapomnienia
Czy w związku z unijnym rozporządzeniem RODO osoby, których dane są podane w Biuletynie Informacji Publicznej, zyskają dodatkowe uprawnienia? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. A na dodatek nie spodoba się administracji publicznej, bo nowe regulacje zmuszą ją do rozstrzygania np. tego, czy dane osobowe mogą zostać w BIP, czy też powinny zostać usunięte.
Z jednej strony RODO przewiduje wprost, że dane osobowe zawarte w dokumentach urzędowych mogą zostać publicznie ujawnione. Z drugiej jednak nie wyłącza to wszystkich uprawnień, jakie mają osoby, których dane są przetwarzane.
- Chodzi o cały katalog uprawnień osób, których dane dotyczą, w tym przykładowo uprawnienia informacyjne takiej osoby, prawo do sprostowania danych nieprawidłowych czy nawet prawo do sprzeciwu osoby wobec przetwarzania jej danych osobowych - wyjaśnia dr Grzegorz Sibiga. - Nie oznacza to jednak, że każdy taki sprzeciw będzie skuteczny, ale będzie on wymagał rozpatrzenia przez administratora z uwzględnieniem przesłanek wskazanych w RODO, co następnie będzie podlegało niezależnej kontroli administracyjnej lub sądowej - dodaje ekspert.
Co to oznacza w praktyce? Osoba, której zadaniem jest udostępnianie informacji w BIP, musi zgodnie z prawem ujawniać swą tożsamość. To zaś nakłada na urząd, który jest pracodawcą, obowiązek poinformowania pracownika o przysługujących mu uprawnieniach. To samo zresztą będzie dotyczyć petentów, których dane mogą zostać ujawnione wraz z udostępnieniem dokumentu urzędowego.
Przepisy o dostępie do informacji publicznej nie wyłączają też innego uprawnienia wynikającego z RODO, czyli prawa do zapomnienia. Nie ma więc wątpliwości, że jeśli pracownik urzędu zmieni pracę, będzie mógł złożyć wniosek o usunięcie jego danych z BIP. Urząd zaś będzie musiał go rozpatrzyć, uwzględniając ogólną zasadę, że prawo do zapomnienia przysługuje, gdy dane nie są już niezbędne do realizacji celów, dla których zostały zebrane.
Czy ostatecznie powinny więc zostać wykasowane? Doktor Grzegorz Sibiga uważa, że nie, i wskazuje na prymat interesu publicznego, jakim jest możliwości ustalenia w każdym czasie, również w przyszłości, kto odpowiada za treść konkretnego dokumentu urzędowego i jego umieszczenie w BIP.
Podobnego zdania jest mec. Maciej Gawroński z kancelarii Gawroński &Partners. - W świetle brzmienia obecnych przepisów, które nakazują publikowanie informacji o osobie odpowiedzialnej za wprowadzenie danych do BIP, urząd zasadniczo nie ma podstaw do usunięcia jej danych. W tym przypadku trzeba podchodzić ostrożnie do prawa do bycia zapomnianym. Wyższość ma zasada rozliczalności, zgodnie z którą urzędnik ponosi odpowiedzialność za wprowadzone treści. Prawo do bycia zapomnianym na pewno nie powinno służyć do tego, aby nie można było ustalić odpowiedzialności- mówi Gawroński.
O rozwiązanie problemu poprosiliśmy też głównego inspektora ochrony danych osobowych. Czekamy na stanowisko w tej sprawie. ⒸⓅ
Sławomir Wikariak,
współpraca JP
C2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu