Dziennik Gazeta Prawana logo

Mamy prawo do anonimowości w sieci, ale nie jest ono absolutne

3 kwietnia 2019

Ujawnienie tożsamości osób piszących pod pseudonimem w internecie stanowi naruszenie ich dóbr osobistych. Czasem takie działanie może być jednak usprawiedliwione

Dwa dni temu Twitter rozgrzała informacja o ujawnieniu tożsamości osoby prowadzącej pod pseudonimem popularne konto (ponad 20 tys. użytkowników śledzi ten profil). Przez wielu określana jest ona jako troll, gdyż słynie z niewybrednych komentarzy. „Niech mi ktoś powie, że tej k... nie należy golić na łyso” – to o Agnieszce Holland. „Ten ch... knuł z Putinem, aby nie dopuścić PLK do Katynia” – to o Donaldzie Tusku. Mirosław Szczerba, prowadzący na Twitterze konto byłego prezydenta Lecha Wałęsy, opublikował zdjęcie radnego z południa Polski, sugerując, że to właśnie on jest tym anonimowym trollem. Jak się później okazało, nie miał racji i wskazał bogu ducha winną osobę (za co później próbował przepraszać). Zdarzenie to wywołało falę komentarzy na temat tego, czy można w ogóle mówić o prawie do anonimowości, czy ma ono granice i wreszcie co grozi za ujawnienie tożsamości osoby, która sobie tego nie życzy.

Pozostało 85% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.